Jeśli te wojaże to przestępstwo lub przekroczenie uprawnień, to zgłoście to odpowiednim służbom państwowym lub kościelnym.
Ale ja bym był ostrożny przy publikacji tego typu artykułów. Ten „…REAS” na kubku ze Starbucksa jest łatwy do odszyfrowania, po poprzednich artykułach wiadomo, o kogo chodzi. Zarówno jeśli chodzi o duchownego, jak i celebrytę.
Gejostwo nie jest przestępstwem. Hipokryzja księdza? Owszem, Kościół jest pełen hipokrytów.
Ale czy warto zaszczuwać młodego chłopaka? Młody, głupi, może trochę skołowany i zachłyśnięty social mediami i odrobiną luksusu. Dorośnie, może wyciągnie wnioski, może nie. Ale nie nasza ani Wasza rola, żeby mu niszczyć życie. Bo przypietą łatka z nim zostanie.
A czy robi coś nielegalnego? Znalazł kochanka-sponsora i korzysta z dobrodziejstw. Prawo tego nie zabrania. A wybory moralne to jego wybory. Czy warto z tego powodu linczować chłopaka? Może lepiej pomyśleć i możliwych konsekwencjach linczu i hejtu? Sporo smutnych historii już było z powodu nagonki…
Krytykujmy hipokryzję, obłudę, dulszczyznę… jeśli kościół ma brudne ręce, to nie gryźmy się w język i śmiało o tym mówmy.
Artykuł być może był potrzebny, ale jego ciężar nie powinien się skupić na chłopaku, a na środowisku kościelnym. Bo to to środowisko jest hipokrytą w tym wypadku. Chłopak celebryta jedynie przypadkową ofiarą (pomimo swojej pretensjonalności, która może denerwować i prowokować).