Krzysztof Gwizdała napisał(a): Dokładnie. A już uznawanie czegoś za fakt, bo ktoś napisał o tym w Biblii, jest w ogóle niedorzeczne. Weryfikacja danych na każdym etapie jest ważna.
Stąd uznanie homoseksualizmu za orientację seksualną traktuję jako kwestię umowną, nie pewnik, i w związku z tym nie czuję sie zobligowany do traktowania go jako orientacji.
Odnośnie zawartości merytorycznej Biblii się nie wypowiadam, nie czuję sie kompetentny.
~skorn napisał(a): Stąd uznanie homoseksualizmu za orientację seksualną traktuję jako kwestię umowną, nie pewnik, i w związku z tym nie czuję sie zobligowany do traktowania go jako orientacji.
Heh, może jednak pora przejść z lat 50 ubiegłego wieku do teraźniejszości? :)
Jak tylko pojawią sie merytoryczne argumenty! ).
Sprawa jest zbyt poważna i dalej budzi zbyt wiele kontrowersji (także wśród samych naukowców), by tak po prostu przejść nad nią do porządku dziennego. Nauka to nie kompromisy czy domysły, tylko fakty. A w tym przypadku naukowcy ewidentnie poszli na kompromis z poprawnością polityczną.
Niesamowite jak niektorzy chcieliby decydowac o czyims zyciu i mowic co jest dla nich lepsze czyli co jest normalne a co nienormlane. Troche szacunku do innych.
Właśnie, zostawmy pedofilów w spokoju.
Beata dajesz, dajesz! Nie przestajesz!