Panie Przemysławie, dlaczego z uporem maniaka powtarza Pan swoje wyuczone formułki, one nie zawsze pasują do sytuacji.
Pokaż mi Pan bolesławieckiego przedsiębiorce będącego w stanie postawić sklep z ofertą wielkości Lidla czy bBedronki i z ich cenami.
Przejdź się Pan na targowiska miejskie gdzie bolesławieccy przedsiębiorcy sprzedają w budkach a ceny u nich jak w delikatesach Paweł i Gaweł albo Alma.
Ci ze Starzyńskiego chcą mieć jak reszta świata, pod nosem duży market, z dużym wyborem i dyskontowymi cenami. Kupowanie wątrobianki i pasztetowej w budkach na bazarku po cenach szynki parmeńskiej zostawmy koneserom.
Wbij se Pan do głowy - że człowiek się liczy a nie Stasik ze swoją drożyźnianą budką czy drobni spekulanci, sorry bolesławieccy przedsiębiorcy z łóżkami polowymi.
Nie pieprz Pan więcej, a robi to Pan z uporem chorego psychicznie.
Spójrz Pan w lustro, zrób Pan sobie analizę Masłowa odnośnie swej wiedzy, przeczytanych książęk z dziedziny ekonomii, socjologi, psychologii społecznej, prawa itp. wszystkiego tego czego uczą na wyższych uczelniach przyszłych "inżynierów społecznych" i wbij Pan sobie do głowy, że na polityka, ba komentatora politycznego Pan się NIE NADAJE.