Chyba żartujesz :) sąd pracy? Kto do niego się zgłasza? W środowisku, w jakim pracuję wszyscy robią pod siebie na myśl o zwolnieniu, a o sądach nikt nie myśli, bo co to da, zaś wieści w takim miasteczku roznoszą się szybko i jak zrobisz komuś sprawę, to już pracy nie znajdziesz. Nie twierdzę, że wtedy było super, bo też było wiele niesprawiedliwości dlatego o nią walczono, ale na pewno nie o taką sprawiedliwość walczył i narażał się np. mój tato, który do PZPR nie należał, myślał inaczej niż się wtedy myślało, słuchał Wolnej Europy i mówił głośno, co mu leży na sercu, a do kościoła zawsze chodził z podniesioną głową nikt mu tego nie zabraniał i żadnych konsekwencji z tego tytułu nigdy nie poniósł. Jako jedyny żywiciel rodziny i pracownik fizyczny w jednej z wielu fabryk za swoją pensję wychował i wykarmił dwójkę dzieci i nie było nam źle, były, co roku wczasy, kolonie, obozy harcerskie i to razem z dziećmi dyrektorów, a na studia mógł iść każdy. O mieszkanie też nie prosił, bo przecież był pracownikiem firmy, to firma dała mu mieszkanie. Spróbuj dzisiaj zatrudnić się np. w Baderze jako pracownik fizyczny i wykarm za to swoje dzieci, zrób opłaty i jedź z nimi na wczasy... Tak należał do Solidarności i wiele mi opowiadał o tych gorących czasach. Mówił mi też, że nie walczył o to, co gotują nam ci, którzy są jak to nazywasz ideowcami, ale walczył o to, żeby nie trzeba było emigrować za chlebem za granicę, a we własnym kraju nie bać się, że jutro mogę zostać na bruku. Szkoda gadać...