Spółdzielnia mieszkaniowa"bolesławi…

  • Dobrze oceniany

    Racja.

  • Dobrze oceniany

    Myślę, że część uczestników tej dyskusji nie wie o co tu chodzi. Szanowni Państwo spółdzielnia po prostu nas oszukuje. Ogromne pieniądze jakie są pobierane od lokatorów są marnowane. Przykład, spółdzielnia dofinansowała kwotą około 100 tys. złotych budowę drogi miejskiej. Myślę, że wyraziło na to zgodę kierownictwo spółdzielni i jakoś to uzasadniło. W taki oto sposób pieniądze spółdzielcze są wydatkowane. W statucie jest punkt, w którym jest napisane, że straty spółdzielni pokrywa się z funduszu remontowego. Ciekawe ile pieniędzy pochłaniają straty. Jako członkowie nie mamy dostępu do finansowej dokumentacji w pełnym wymiarze, czy ktoś z Was wie jak wygląda rachunek wyników za kolejne lata. Dla członków podaje się jakieś zestawienie, z którego praktycznie nic nie wynika. Spółdzielnia sprzedaje jakieś garaże, grunty i budynki, ale co się dzieje z pieniędzmi? W takiej sytuacji nasuwa się pytanie, na ile to jest zgodne z prawem, czy nie powinny się tym zainteresować odpowiednie służby państwowe?

  • Dobrze oceniany

    Z zaciekawieniem przeczytałem te wszystkie wypowiedzi i... powiem Wam wszystkim tak: Zarząd Spółdzielni Zarządem, ale nad zarządem jest rada nadzorcza, ale jeżeli w radzie nadzorczej są "ludzie" zarządu, to na nic kontrola rady. To co będzie chciał zrobić zarząd to zrobi i taki jest fakt. Sprawa jest o wiele bardziej zagmatwana, niż się co niektórym wydaje. Jaka będzie wybrana rada to już zależy tylko od nas lokatórów i pytanie, czy będą to osoby mądre? Czy też "myślące inaczej". Dzisiaj się mówi, że spółdzielnie to ostatni relikt komunizmu, jest to nie do końca prawda, ale tu chodzi o mentalność pozostałą po komunie, w sposobie podejścia do lokatora i ogółu. Być może przyjdzie taki czas, że spółdzielnie upadną, ale w takiej formie, że np. jak w bolesławcu są 4 osiedla, to każde z nich stworzy odzielną administrację - zarządzanie, ale to pokaże życie i czas w przyszłości. Spółdzielnia musi działać zgodnie z ustawą i swoim własnym statutem. Co do kontroli finansowej, na co idą pieniądze, to sami lokatorzy powinni się tym zająć, chodzić na zebrania grup członkowskich i walne zgromadzenia. Trzeba pamiętać, że budynki w spółdzielni się z roku na rok starzeją, a więc substancja będzie coraz częściej wymagać remontów. W przypadku wieżowców ich wytrzymałość jest ponoć obliczona na 50 lat, a co potem? Dobrze, że są w tej chwili ocieplone, ale pod styropianem lub wełną nikt już nie sprawdzi jaki jest stan połączeń międzypłytowych, w zależności od technologii budowy danego wieżowca. Uważam, że lokatorzy, wszyscy członkowie spółdzielni powinni mieć własnego prawnika, który by reprezentował ich interesy, np. w relacji: spółdzielnia - lokatorzy. To tyle na ten temat, może ktoś się ze mną zgodzi, może nie...

  • Dobrze oceniany

    Chciałbym powiedzieć, że 50 lat to jest okres gwarancyjny. Te budynki będą stać przez wiele lat, może nawet setki. Obecnie mimo niefrasobliwej (kiepskiej) działalności zarządcy(spółdzielni) budynki trzymają się nieźle, gdyby troska o mienie spółdzielcze była właściwa, byłoby dobrze. Jednak lata lecą i nawet najlepsza technologia wymaga troskliwej opieki, a tego brak. Tam gdzie odpadły płytki na korytarzach są betonowe łaty. Tam gdzie zostały uszkodzone poręcze nikt ich nie naprawia. Standard budynków ulega obniżeniu. Budowane ponad 30 lat temu obiekty muszą być modernizowane, a standard mieszkania w nich podwyższany. Spółdzielnia w praktyce postępuje ODWROTNIE.