Racja wszystko prawda :) Ale najsmieszniejsze jest to, ze skoro mama i klub dogadali sie do tego, ze zrobia badania to mozna bylo zrobic je w jeden dzien, a zapewne az do powolania do kadry, nie zostaly one dostarczone [bo u nas w Polsce tak jest, ze jak juz sie gra to sie zapomina o tym, mowi 'a zrobie to za tydzien' i tak w nieskonczonosc. ]. A jesli juz sie dogadali co do badan to na kiego za przeproszeniem #$%^& poszły jakiekolwiek wąty o to, że syn gra na nazwisko innego zawodnika. Ehh. To albo mama zapomniala, ze dogadywala sie z klubem, albo syn nie powiedzial nic mamie. Mysle ze raczej to drugie ;) Ale jak to bylo to wie sam 'zawodnik'. Co do powrotu spowrotem do grania to mysle, ze z tym chyba najmniejszego problemu by nie bylo ;) Takie gadanie, ze 'no po takim czasie nie bede taki dobry, nie bede tak skakal itp itd'. Wg mnie troche g* prawda, bo sa zawodnicy, ktorzy mieli naprawde grozne kontuzje, i wracali po nawet roku do gry i aklimatyzowali sie. Widocznie nie jest to sport, ktory 'kocha' a hobby. Bo jesli bylaby to 'milosc', to mimo wszystko powrocilby i gralby dalej swoje, a nie. Hehe, a mama 'chciala dobrze' ;).