To jest właśnie poziom „dziennikarstwa”: coś powstaje, artysta coś powiedział, zdjęcie jest.. koniec.
A gdzie konkrety? Ile to kosztuje? Kto za to płaci? Kto podjął decyzję? Kto zaakceptował projekt? Dlaczego wybrano właśnie tego wykonawcę? Był przetarg, konkurs albo zapytanie ofertowe? Jeśli tak – gdzie dokumenty i wyniki?
Jeżeli są publiczne pieniądze, to mieszkańca interesuje przede wszystkim kto, co, za ile i na jakiej podstawie. Jeśli artysta robi to społecznie to podkreślić i pochwalić, społeczność doceni lokalnego artystę.
Bez tych informacji to nie jest rzetelne dziennikarstwo, tylko ładnie opakowana notka promocyjna. Zero dociekliwości, zero weryfikacji, zero mięsa.