Serio, trzeba mieć totalnie poprzestawiane w głowie, żeby usprawiedliwiać trucie psów. Pies nie jest winny temu, że właściciel jest brudasem i nie sprząta. Jak ktoś zostawia kupy po psie, to zgłasza się właściciela, zwraca uwagę, nagłaśnia problem, wzywa straż miejską — a nie truje zwierzę, które niczego nie rozumie i może umrzeć w męczarniach.
To nie jest „rozwiązanie problemu”, tylko zwykłe okrucieństwo. Jeżeli komuś przeszkadzają psie odchody, to ma pretensje do człowieka, nie do psa. Popieranie trucia zwierząt mówi więcej o was niż o właścicielach psów. Brak sprzątania jest obrzydliwy, ale trucie niewinnego zwierzęcia jest jeszcze bardziej chore.