Kłęby dymu nad Wartowicami. Co tam się s…

  • Dobrze oceniany

    A jak kłęby dymu pochodzą z palonych na posesji gałęzi, trwa i niejednokrotnie śmieci? Bo takich sytuacji jest mnóstwo w powiecie. Przez ostatnie kilka dni nie było szansy otworzyć okna, bo od rana do wieczora dym. Można z tym coś zrobić? Przecież mamy pojemniki na bio, komposty…

  • Dobrze oceniany

    Do ludzi można mówić, że nie można palić traw, gałęzi, a oni mają to gdzieś i robią co chcą. Do nich nic nie dociera, są to ludzie 30 lat za murzynami. Takich ludzi trzeba karać i to ostro żeby inni tego nie robili.

  • Dobrze oceniany

    Mieszczuchy niech zostaną w mieście i nie przeprowadzają się na wieś i będzie ok. Jak palą sie składy ze śmiećmi i chemikaliami to jest ok?.

  • Dobrze oceniany

    A moze jakies informacje odnosnie w jaki sposob zostali ukarani? Co to tak bez konsekwencji? To ja zaraz biore zdziska i tez ide palić jak nic za to nie grozi procz artykulu i ostrzezenia

  • Dobrze oceniany
    anonim (euIGHD) napisał(a):

    A jak kłęby dymu pochodzą z palonych na posesji gałęzi, trwa i niejednokrotnie śmieci? Bo takich sytuacji jest mnóstwo w powiecie. Przez ostatnie kilka dni nie było szansy otworzyć okna, bo od rana do wieczora dym. Można z tym coś zrobić? Przecież mamy pojemniki na bio, komposty…

    Pokaż cytat

    I co w zwiazku z tym?
    Na wsi sie pali liscie i gałezie od czasów powojennych.

    A moze miastowy ktory sie przeprowadził na wieś ma zamiar dyktować warunki?

    Sąsiada kur tez sie przyczepisz? Ze ci rano kogut pieje? A moze ze ci śmierdzi?

    Ludzie którzy mieszkają na wartowicach od urodzenia maja przesrane przez miastowych ktorzy kupili działki i sie wybudowali i zaczęli otwarcie dyktować warunki co kto ma robic… To jest dopiero śmieszne!
    Starzy mieszkańcy sadza tuje.. przerabiają ploty tak zeby nie bylo widac nic na podwórku bo sie boją zniszczonej opini przez „nowobogackich”

  • Dobrze oceniany
    Anonim dociekliwy (vk1qA) napisał(a):

    Mieszczuchy niech zostaną w mieście i nie przeprowadzają się na wieś i będzie ok. Jak palą sie składy ze śmiećmi i chemikaliami to jest ok?.

    Pokaż cytat

    Całe życzcie mieszkam na wsi, a dym mi przeszkadza, bo nie mogę otworzyć okna, bo nie mogę posiedzieć na ławce pod śliwką. Nawet prania nie mogę wywiesić. To ma być wieś???

  • Dobrze oceniany
    anonim (qnPJC) napisał(a):

    Do ludzi można mówić, że nie można palić traw, gałęzi, a oni mają to gdzieś i robią co chcą. Do nich nic nie dociera, są to ludzie 30 lat za murzynami. Takich ludzi trzeba karać i to ostro żeby inni tego nie robili.

    Pokaż cytat

    Przyjdź i mnie ukaraj anonimowy ludziku.

    Sekcja komentarzy jak zawsze mocna

    Banda Grażyn i nowobogackiego (…)

  • Dobrze oceniany
    anonim (euIyQu) napisał(a):

    Całe życzcie mieszkam na wsi, a dym mi przeszkadza, bo nie mogę otworzyć okna, bo nie mogę posiedzieć na ławce pod śliwką. Nawet prania nie mogę wywiesić. To ma być wieś???

    Pokaż cytat

    Tak faktycznie całe dnie sie pali

    Czekaj.. styczeń… Luty marzec kwiecień maj czerwiec lipiec… etc

    Ty upośledzona amebo.
    Widzisz? Masz tak biedne mentalnie zycie ze musisz sie tych kilku dni w roku przyczepić… Tu cie mam

  • Dobrze oceniany
    anonim (euIkrz) napisał(a):

    I co w zwiazku z tym?
    Na wsi sie pali liscie i gałezie od czasów powojennych.

    A moze miastowy ktory sie przeprowadził na wieś ma zamiar dyktować warunki?

    Sąsiada kur tez sie przyczepisz? Ze ci rano kogut pieje? A moze ze ci śmierdzi?

    Ludzie którzy mieszkają na wartowicach od urodzenia maja przesrane przez miastowych ktorzy kupili działki i sie wybudowali i zaczęli otwarcie dyktować warunki co kto ma robic… To jest dopiero śmieszne!
    Starzy mieszkańcy sadza tuje.. przerabiają ploty tak zeby nie bylo widac nic na podwórku bo sie boją zniszczonej opini przez „nowobogackich”

    Pokaż cytat

    Czasy powojenne skończyły się jakieś 70 lat temu. Wtedy paliło się wszystko, bo nie było systemu odbioru odpadów, pojemników na bio, kompostowników ani przepisów dotyczących ochrony powietrza. Dziś to po prostu zwykłe spalanie odpadów i trucie sąsiadów – nic romantycznego z „tradycyjnej wsi”, tylko smród i syf.

    Argument o kogucie czy kurach jest kompletnie z czapy. Kogut pieje, bo taka jest natura. Palenie śmieci czy mokrych gałęzi to świadoma decyzja człowieka, który ma inne, legalne opcje.

    A teksty o „miastowych dyktujących warunki” też są mocno nietrafione. Nikt nikomu nie mówi jak ma żyć na własnym podwórku – dopóki nie zaczyna zatruwać powietrza wszystkim wokół. Powietrze nie kończy się na granicy działki.

    Jeśli ktoś naprawdę chce żyć „jak po wojnie”, to niech zacznie od braku kanalizacji, prądu i wywozu śmieci. Tylko jakoś dziwnym trafem z nowoczesnych udogodnień wszyscy korzystają, a do trucia innych nagle wraca się do „tradycji”.

  • Dobrze oceniany
    anonim (euIyQu) napisał(a):

    Czasy powojenne skończyły się jakieś 70 lat temu. Wtedy paliło się wszystko, bo nie było systemu odbioru odpadów, pojemników na bio, kompostowników ani przepisów dotyczących ochrony powietrza. Dziś to po prostu zwykłe spalanie odpadów i trucie sąsiadów – nic romantycznego z „tradycyjnej wsi”, tylko smród i syf.

    Argument o kogucie czy kurach jest kompletnie z czapy. Kogut pieje, bo taka jest natura. Palenie śmieci czy mokrych gałęzi to świadoma decyzja człowieka, który ma inne, legalne opcje.

    A teksty o „miastowych dyktujących warunki” też są mocno nietrafione. Nikt nikomu nie mówi jak ma żyć na własnym podwórku – dopóki nie zaczyna zatruwać powietrza wszystkim wokół. Powietrze nie kończy się na granicy działki.

    Jeśli ktoś naprawdę chce żyć „jak po wojnie”, to niech zacznie od braku kanalizacji, prądu i wywozu śmieci. Tylko jakoś dziwnym trafem z nowoczesnych udogodnień wszyscy korzystają, a do trucia innych nagle wraca się do „tradycji”.

    Pokaż cytat

    To jest kilka dni w roku.
    I to jest zawsze o tej porze roku.

    Nagle jest problem… Brawo grażyna

  • Dobrze oceniany
    anonim (euIyQu) napisał(a):

    Czasy powojenne skończyły się jakieś 70 lat temu. Wtedy paliło się wszystko, bo nie było systemu odbioru odpadów, pojemników na bio, kompostowników ani przepisów dotyczących ochrony powietrza. Dziś to po prostu zwykłe spalanie odpadów i trucie sąsiadów – nic romantycznego z „tradycyjnej wsi”, tylko smród i syf.

    Argument o kogucie czy kurach jest kompletnie z czapy. Kogut pieje, bo taka jest natura. Palenie śmieci czy mokrych gałęzi to świadoma decyzja człowieka, który ma inne, legalne opcje.

    A teksty o „miastowych dyktujących warunki” też są mocno nietrafione. Nikt nikomu nie mówi jak ma żyć na własnym podwórku – dopóki nie zaczyna zatruwać powietrza wszystkim wokół. Powietrze nie kończy się na granicy działki.

    Jeśli ktoś naprawdę chce żyć „jak po wojnie”, to niech zacznie od braku kanalizacji, prądu i wywozu śmieci. Tylko jakoś dziwnym trafem z nowoczesnych udogodnień wszyscy korzystają, a do trucia innych nagle wraca się do „tradycji”.

    Pokaż cytat

    Widzisz widze ze mam do czynienia z kobietą która jest głupio mądra.

    3 dni w roku a nawet tydzien

    Nagle ci przeszkadza?
    A czujesz z komina jak palą sąsiedzi węglem albo drzewem?
    To ci nie przeszkadza?

  • Dobrze oceniany
    anonim (euIyQu) napisał(a):

    Czasy powojenne skończyły się jakieś 70 lat temu. Wtedy paliło się wszystko, bo nie było systemu odbioru odpadów, pojemników na bio, kompostowników ani przepisów dotyczących ochrony powietrza. Dziś to po prostu zwykłe spalanie odpadów i trucie sąsiadów – nic romantycznego z „tradycyjnej wsi”, tylko smród i syf.

    Argument o kogucie czy kurach jest kompletnie z czapy. Kogut pieje, bo taka jest natura. Palenie śmieci czy mokrych gałęzi to świadoma decyzja człowieka, który ma inne, legalne opcje.

    A teksty o „miastowych dyktujących warunki” też są mocno nietrafione. Nikt nikomu nie mówi jak ma żyć na własnym podwórku – dopóki nie zaczyna zatruwać powietrza wszystkim wokół. Powietrze nie kończy się na granicy działki.

    Jeśli ktoś naprawdę chce żyć „jak po wojnie”, to niech zacznie od braku kanalizacji, prądu i wywozu śmieci. Tylko jakoś dziwnym trafem z nowoczesnych udogodnień wszyscy korzystają, a do trucia innych nagle wraca się do „tradycji”.

    Pokaż cytat

    Przyjdź i zmieści do pojemnika na kompostownik tonę lisci i trzy przyczepki krzaków z wycinki!

    Geniuszu

  • Dobrze oceniany
    anonim (euIyQu) napisał(a):

    Całe życzcie mieszkam na wsi, a dym mi przeszkadza, bo nie mogę otworzyć okna, bo nie mogę posiedzieć na ławce pod śliwką. Nawet prania nie mogę wywiesić. To ma być wieś???

    Pokaż cytat

    To bardzo przykre ze robiąc pranie w zimie nie możesz go powiesić bo ci całe zycie dymi ktoś.

    Rozumiem ze tak masz cały rok?
    Moze czas usiąść przy gruszce jak ci przy śliwce śmierdzi.

    Wypalanie Traw (co jest oczywiście niebezpieczne i trzeba kontrolować)
    Albo krzaków typu ognisko… to tydzien w roku i nie więcej.

    I chce sie dowiedzieć w takim razie co ci smierdzi przez resztę roku?

  • Dobrze oceniany

    Temat dla uwagi

    W nowym roku przez tydzień porządkuje sie ogródki.. ogrody oraz wykonuje niezbędne prace na podwórkach… paląc przy okazji ogniska aby pozbyć sie zbędnych krzaków..

    W komentarzach widzimy kilka osób które płaczą ze cały rok im smierdzi albo prania nie moga powiesić albo posiedzieć na podwórku.

    Chce zobaczyć te osoby jak w grudniu lub styczniu siedza na podwórku lub wieszają pranie.

    Chce sie dowiedzieć czy przez resztę roku też im smierdzi..

    Chce sie dowiedzieć co mają w głowie te osoby ze płaczą niby mieszkając całe zycie na wsi.

    Karuzela absurdu 🫡😂😂😂😂😂

  • Dobrze oceniany
    anonim (euIyQu) napisał(a):

    Czasy powojenne skończyły się jakieś 70 lat temu. Wtedy paliło się wszystko, bo nie było systemu odbioru odpadów, pojemników na bio, kompostowników ani przepisów dotyczących ochrony powietrza. Dziś to po prostu zwykłe spalanie odpadów i trucie sąsiadów – nic romantycznego z „tradycyjnej wsi”, tylko smród i syf.

    Argument o kogucie czy kurach jest kompletnie z czapy. Kogut pieje, bo taka jest natura. Palenie śmieci czy mokrych gałęzi to świadoma decyzja człowieka, który ma inne, legalne opcje.

    A teksty o „miastowych dyktujących warunki” też są mocno nietrafione. Nikt nikomu nie mówi jak ma żyć na własnym podwórku – dopóki nie zaczyna zatruwać powietrza wszystkim wokół. Powietrze nie kończy się na granicy działki.

    Jeśli ktoś naprawdę chce żyć „jak po wojnie”, to niech zacznie od braku kanalizacji, prądu i wywozu śmieci. Tylko jakoś dziwnym trafem z nowoczesnych udogodnień wszyscy korzystają, a do trucia innych nagle wraca się do „tradycji”.

    Pokaż cytat

    Jeszcze nigdy sie tak nie uśmiałem czytając takie wypociny

    Mokre gałezie.. byłaś dotykałaś sprawdzałaś xD

    Jedyne co jak sądze twoim zdaniem jest romantyczne na wsi to roznoszenie dziwnych Plotek na temat sąsiadów.

    Widać ze pisze to kobieta sflustrowana i przytrzymana umysłowo. Debilka

Dodaj komentarz

Dodając akceptujesz regulamin oraz politykę prywatności. Aby mieć stały podpis, zaloguj się.