"Tu nic nie trzyma się kupy! Masa błędów w projekcie i specyfikacji, a pan starosta uprawia sobie koncert życzeń za ponad 52 mln zł."
to cenne!
"Tu nic nie trzyma się kupy! Masa błędów w projekcie i specyfikacji, a pan starosta uprawia sobie koncert życzeń za ponad 52 mln zł."
to cenne!
A czy Pan redaktor zadał sobie trudu i sprawdził jak wygląda inna inwestycja realizowana przez firmę Pana Kostrzewy, a podpisana z Miastem Jelenia Góra? Chodzi o remont miejskiego odcinka DK30 od Siedlęcina do ronda na Zgorzeleckiej. Ta inwestycja jest nawet ważniejsza dla Bolesławian, bo dotyczy odcinka drogi łączącej Bolesławiec i Jelenią Górę. I co? Po hucznym rozpoczęciu, wykarczowano pobocza i namalowano linie oddzielające na czas remontu. I koniec! Nic, ale to nic od 3 tygodni się nie dzieje. Czyli co? Znowu zawinił jakiś kolega Romana, tym razem Łużniak? A może jednak coś złego dzieje się z samą firmą URBIT? Proszę o rzetelność Panie redaktorze.
to, że piszecie o konflikcie pomiędzy zleceniodawcą (starostą) a wykonawcą to jeszcze rozumiem . Jednak nie wiem na czym polega powiązanie konfliktu z wstępem do artykułu gdzie jest mowa o prezydencie Bolesławca.
a co to ma wspólnego z Romkiem ?
.. dlaczego pan Piotr Roman dostał kociej mordy ..
pozdrawiam Mirosław Starzyk
A ja widziałem dokument o panu Jacku Kostrzewie z firmy urbit. Facet to cwianiak, powiązany ze światem przestępczym. Wyłudził po znajomości z publicznej kasy trzy miliony złotych z pomocy dla powodzian. Takich układów już dawno nie widziałem, jak zwykle prawo po stronie przestępców.
Ale droga jest