10-latek błagał mamę, by zabrała go z bo…

  • Dobrze oceniany
    Anonim (hjcvU) napisał(a):

    Pracuję w szkole w której mamy kilku uczniów przeniesionych właśnie z jedynki którzy przeżyli tą samą sytuację co ten chłopiec którego też miałam okazję poznać i to bardzo mądre i rezolutne dziecko więc osoby dorosłe które wystawiają te negatywne komentarze na temat tego chłopca niech się głęboko zastanowią nad tym co piszą. Sama jestem absolwentką tej szkoły i mieszkam obok i kiedyś było nie do pomyślenia to co się tam dzieje w tej chwili. Klasa integracyjna dzieci z problemami owszem one też mają prawo się uczyć ale szkoła powinna zadbać o nauczyciela wspomagającego dla takiego dziecka i wtedy wszystko by lepiej funkcjonowało no ale cóż po co zatrudniać kolejną osobę. Tragedia co się stało z tą placówką

    Pokaż cytat

    Wypowiem się pod tym wpisem, za który dziękuję.
    Oficjalne milczenie szkoły i anonimowe nienawistne komentarze wobec dziecka, które mają niby tę szkołę (nauczycieli i dyrekcję) wesprzeć, czy wręcz bronić, to jak najgorszy obraz Szkoły Podstawowej nr 1. Dla mnie to tylko żywy dowód, że szkoła nie stosuje transparentnych, klarownych zasad w kontakcie z rodzicami.
    Chłopiec, którego też poznałam, chciał tylko jednego, by ta nowa dorosła osoba, która została jego wychowawczynią w klasie czwartej lubiła go jak inne dzieci.
    Napadanie na dziecko w anonimowych komentarzach (tych "broniących" szkołę) naprawdę wystawia z zachowania jedynkę całej kadrze "jedynki".

  • Dobrze oceniany

    A ja chodzilem do tej szkoly i uwazam że jest jedną z najlepszych w tym miescie

  • Dobrze oceniany

    Uważam, że stronnicze i subiektywne wypowiadanie się i orzekanie na forum przez redakcję, zwłaszcza na podstawie relacji tylko jednej „ strony medalu” jest nieprofesjonalne, niezawodowe i niedopuszczalne. Upadek.

  • Dobrze oceniany
    grażyna napisał(a):

    Wypowiem się pod tym wpisem, za który dziękuję.
    Oficjalne milczenie szkoły i anonimowe nienawistne komentarze wobec dziecka, które mają niby tę szkołę (nauczycieli i dyrekcję) wesprzeć, czy wręcz bronić, to jak najgorszy obraz Szkoły Podstawowej nr 1. Dla mnie to tylko żywy dowód, że szkoła nie stosuje transparentnych, klarownych zasad w kontakcie z rodzicami.
    Chłopiec, którego też poznałam, chciał tylko jednego, by ta nowa dorosła osoba, która została jego wychowawczynią w klasie czwartej lubiła go jak inne dzieci.
    Napadanie na dziecko w anonimowych komentarzach (tych "broniących" szkołę) naprawdę wystawia z zachowania jedynkę całej kadrze "jedynki".

    Pokaż cytat

    Skąd Pani wie, że nauczycielka go nie lubiła?
    Skąd Pani wie, że nauczycielka stosowała wobec dziecka metody niezgodne z etyką?
    itd.
    No tak powiedziało dziecko i mamusia!?!

    Szkoda, że Istotne tym artykułem wystawia sobie opinie portalu NIEPROFESJONALNEGO , opierającego się na jak to ładnie ktos określił "jednej stronie medalu" biorąc za absolutną pewność relacje mamusi i dziecka a wyjaśnienia Pani Dyrektor spłyca do maksimum. Dyrektor nie powinien wyjaśniać Istotnym a Pani w szczególności kwestii dotyczących uczniów, bo tylko rodzic adziecka moze byc odbiorcą.
    Są instytucje, do których rodzic moze zglosic swoje zastrzeżenia i to one rozstrzygają kwestie zasadności.
    Natomiast szkola z Panią Dyrektor na czele i nauczycielką moze wykorzystać wszystkie instrumenty prawne za nadszarpnięcie wizerunku i będą zdziwiona jak tego nie zrobi.

  • Dobrze oceniany

    Redakcja publikuje opinie, tylko takie, które są jedynie słuszne i sprzyjają redakcji. Coś jest nie tak.

  • Dobrze oceniany
    1234567890 (ANUh2v) napisał(a):

    Won z taką nauczycielką. Dziecko zostaje.

    Pokaż cytat

    Pedofil ....

  • Dobrze oceniany
    grażyna napisał(a):

    Wypowiem się pod tym wpisem, za który dziękuję.
    Oficjalne milczenie szkoły i anonimowe nienawistne komentarze wobec dziecka, które mają niby tę szkołę (nauczycieli i dyrekcję) wesprzeć, czy wręcz bronić, to jak najgorszy obraz Szkoły Podstawowej nr 1. Dla mnie to tylko żywy dowód, że szkoła nie stosuje transparentnych, klarownych zasad w kontakcie z rodzicami.
    Chłopiec, którego też poznałam, chciał tylko jednego, by ta nowa dorosła osoba, która została jego wychowawczynią w klasie czwartej lubiła go jak inne dzieci.
    Napadanie na dziecko w anonimowych komentarzach (tych "broniących" szkołę) naprawdę wystawia z zachowania jedynkę całej kadrze "jedynki".

    Pokaż cytat

    Czu Pani naprawdę pracuje w szkole, do której ten chłopiec teraz uczęszcza? Jeśli tak, to powinna Pani wiedzieć, że tylko "u Was" są oddziały tzw. integracyjne, gdzie przydzielony jest drugi nauczyciel. W pozostałych szkołach, jak i w klasach, które nie są integracyjne, nauczyciel wspomagający jest przydzielony do ucznia, który ma takie zalecenie w orzeczeniu z poradni. Dalej mam tłumaczyć? To nie jest kwestia oszczędności. Jeśli natomiast jakieś dziecko nie ma takiego nauczyciela, chociaż są takie zalecenia, to nie dla tego, że dyrekcja nie chce, szuka oszczędności tylko zwyczajnie nie ma takich osób na rynku pracy.

  • Dobrze oceniany
    Mal (hjc4X) napisał(a):

    Skąd Pani wie, że nauczycielka go nie lubiła?
    Skąd Pani wie, że nauczycielka stosowała wobec dziecka metody niezgodne z etyką?
    itd.
    No tak powiedziało dziecko i mamusia!?!

    Szkoda, że Istotne tym artykułem wystawia sobie opinie portalu NIEPROFESJONALNEGO , opierającego się na jak to ładnie ktos określił "jednej stronie medalu" biorąc za absolutną pewność relacje mamusi i dziecka a wyjaśnienia Pani Dyrektor spłyca do maksimum. Dyrektor nie powinien wyjaśniać Istotnym a Pani w szczególności kwestii dotyczących uczniów, bo tylko rodzic adziecka moze byc odbiorcą.
    Są instytucje, do których rodzic moze zglosic swoje zastrzeżenia i to one rozstrzygają kwestie zasadności.
    Natomiast szkola z Panią Dyrektor na czele i nauczycielką moze wykorzystać wszystkie instrumenty prawne za nadszarpnięcie wizerunku i będą zdziwiona jak tego nie zrobi.

    Pokaż cytat

    Trafnie oceniasz, że nauczycielka ma sporo do ukrycia. Choć tekstu nie przeczytałeś do końca. Możliwe, że dla ciebie jest za długi, bywa. Podpowiem, co jest w tekście, którego nie znasz, a na temat którego się wypowiadasz tak pewnie i z taką butą :) Nie pytaliśmy o inne dzieci, pytaliśmy, czy nie zostało naruszone prawo wobec tego jednego dziecka w tej szkole (jakie, przewiń sobie na koniec artykułu, tak nie do końca)
    Tak, dziecko i mama (to nie jest dla ciebie żadna "mamusia") mówią prawdę. Gdyby nie mówiły, szkoła już dawno poszłaby do sądu. Czy jak tam pokrętnie piszesz: "wykorzystać wszystkie instrumenty prawne za nadszarpnięcie wizerunku".
    I tak możesz się zacząć dziwić już teraz, bo twoje zdziwienie będzie ogromne.

  • Dobrze oceniany
    grażyna napisał(a):

    Trafnie oceniasz, że nauczycielka ma sporo do ukrycia. Choć tekstu nie przeczytałeś do końca. Możliwe, że dla ciebie jest za długi, bywa. Podpowiem, co jest w tekście, którego nie znasz, a na temat którego się wypowiadasz tak pewnie i z taką butą :) Nie pytaliśmy o inne dzieci, pytaliśmy, czy nie zostało naruszone prawo wobec tego jednego dziecka w tej szkole (jakie, przewiń sobie na koniec artykułu, tak nie do końca)
    Tak, dziecko i mama (to nie jest dla ciebie żadna "mamusia") mówią prawdę. Gdyby nie mówiły, szkoła już dawno poszłaby do sądu. Czy jak tam pokrętnie piszesz: "wykorzystać wszystkie instrumenty prawne za nadszarpnięcie wizerunku".
    I tak możesz się zacząć dziwić już teraz, bo twoje zdziwienie będzie ogromne.

    Pokaż cytat

    Artykuł pojawił się wczoraj... idąc dalszym tokiem myślenia, sprawa ujrzała światło dzienne wczoraj. Szkoła, jak i nauczycielka ma tak naprawdę możliwość zgłosić sprawę do sądu dopiero po ukazaniu się tego artykułu, a nie tak jak Pani stwierdziła, że gdyby nieprawdą było to co Państwo przedstawili, już dawno sprawa byłaby w sądzie... gdzie tu logika. Ja osobiście nie wnikam, jaka była sytuacja, ale jeśli faktycznie wypowiedzi dziecka, które zostały przedstawione są fałszywe to ja na miejscu nauczycielki po ukazaniu się tego artykułu poszłabym do sądu.

  • Dobrze oceniany
    Fhhfg (hjcdf) napisał(a):

    Artykuł pojawił się wczoraj... idąc dalszym tokiem myślenia, sprawa ujrzała światło dzienne wczoraj. Szkoła, jak i nauczycielka ma tak naprawdę możliwość zgłosić sprawę do sądu dopiero po ukazaniu się tego artykułu, a nie tak jak Pani stwierdziła, że gdyby nieprawdą było to co Państwo przedstawili, już dawno sprawa byłaby w sądzie... gdzie tu logika. Ja osobiście nie wnikam, jaka była sytuacja, ale jeśli faktycznie wypowiedzi dziecka, które zostały przedstawione są fałszywe to ja na miejscu nauczycielki po ukazaniu się tego artykułu poszłabym do sądu.

    Pokaż cytat

    Mędrcze, całą tę historię szkoła zna od dawna i jakoś nie wiedzę pozwań do sądu. My piszemy o czymś, co miało miejsce w zeszłym roku szkolnym. Mama była w szkole, u psycholożki i co? Nauczycielka była opisywana przez dziecko i mamę cały czas w ten sam sposób, tymi samymi słowami, co w artykule... Coś dociera?

Dodaj komentarz

Dodając akceptujesz regulamin oraz politykę prywatności. Aby mieć stały podpis, zaloguj się.