Pogrzeb niekatolicki a modlitwa odmówiona. Hm.. Dziwny ten świat.
Pogrzeb osoby samotnej. Bez księdza. Czy…
-
Dobrze oceniany
-
Dobrze oceniany
anonim (qsL2S) napisał(a):
Pokaż cytatPoje[*] Cię?
Nie poje..... mnie ostatnio dwa pogrzeby miałam w rodzinie. I tyle to kosztowało.wszystko na fakturze wyszczególnione,takie ceny są niestety.
-
Dobrze oceniany
Przemo (dOUgBM) napisał(a):
Pokaż cytatWszyscy pseudo księża to mafia, patrzą tylko na pieniądze, w nosie moją poszanowanie godności człowieka, a zwłaszcza proboszcz kościoła przy ul.Kościelnej.
Na palcach jednej ręki można zliczyć "prawdziwych" księży w naszej mieścinie.
Głównym powodem nieuczęszczania z moim dzieckiem do kościoła są właśnie oni !To właśnie Ksiądz Proboszcz z tej parafii tak potraktował ta kobietę która żyła z glodowej emerytury 800 zł i nie dawała na tacę połowę emerytury.
-
Dobrze oceniany
na [...] [...] księdza
-
Dobrze oceniany
Niestety, to prawda, że kwota 6000 tysięcy złotych mogła być realna. Nawet nie wiecie co jest wypisywane na fakturze. Przywóz zwłok, wywóz zwłok, kosmetyka, makijaż zwłok, chłodnia. Wszystko kosztuje a to tylko taki pic że oni to wszystko robią. Przed laty byłam świadkiem jak wyglądały zwłoki po sekcji a na fakturze - kosmetyka zwłok. Żenada
-
Dobrze oceniany
No trochę słabo. Zawsze można wynająć osobę która godnie pożegna zmarłego. Np osobę grającą na instrumencie żałobną muzykę. Jeśli ktoś chciał by skorzystać z takich usług to tutaj numer do świetnego fachowca w tej dziedzinie: 515035145. Polecam
-
Dobrze oceniany
anonim (dRjU2I) napisał(a):
Pokaż cytatKsiądz pewnie jak nie zarobi to nie pójdzie, takie teraz są czasy. Prędzej pójdzie na otwarcie ronda, drogi, biblioteki niz pogrzeb osoby samotnej i na dodatek biednej.
Może zmarła za swojego życia nie bywała w kościele. Dlaczego duchowny ma swoją osobą firmować fikcję.
-
-
Dobrze ocenianyChyba nie chodzi o to, że nie bywała w kościele. Niektórzy nawet tępili tych, którzy do kościoła chodzili, a ksiądz na pogrzebach odprawiał mszę. Po prostu nikt nie załatwił sprawy z księdzem i nawet nie próbował i tyle. Nie powinno się oceniać niczyjego pogrzebu, bo nigdy nie wiadomo, jak nasz będzie wyglądał i czy nasi krewni nas przeżyją, czy umrą przed nami.
-
Dobrze oceniany
Skąd takie koszt????
-
Dobrze oceniany
Kiedy, byłem w kancelarii parafialnej przy ul. Kościelnej, w celu poproszenia księdza o odprawienie mszy pogrzebowej na cmentarzu komunalnym, zapytując ile się należy - głupi pomyślałem, pewnie powie co łaska - i jak bardzo zdziwiłem się, kiedy usłyszałem kwotę 500 zł. z wyszczególnieniem, co składa się na tę kwotę (całą sprawę załatwiał sam prof. dr hab. proboszcz). Oczywiście trzeba było jeszcze przywieźć i odwieźć księdza. Pogrzeb był załatwiany w 2005 r. Kiedy zmarła moja babcia w 2017 r. w tej samej parafii usłyszałem cenę 500 zł. za pogrzeb. Zapytałem wówczas, czy trzeba przyjechać po księdza, usłyszałem odpowiedź z uśmiechem na twarzy: Proszę Pana to już nie te czasy, ksiądz sam przyjedzie. (haha niezłe, prawda?)
I tyle się zmieniło przez 12 lat.
Nie zmienia to faktu, że zasranym obowiązkiem księdza, jest pożegnanie osoby zmarłej na prośbę rodziny osoby zmarłej, a choćby była samotna to powinien to uczynić z samego obowiązku, który na nim spoczywa.
Niestety to kurkowe towarzystwo to dobrzy biznesmeni. Jestem osobą wierzącą, ale ode mnie nie dostaną złamanej złotówki. -
Dobrze oceniany
To ksiądz Rączka kazał się przywozić na cmentarz. Inni, młodsi księża już pod koniec lat osiemdziesiątych pezyjeżdżali sami.
-
Dobrze oceniany
Pomyliło mi się. To w połowie lat dziewięćdziesiątych przyjeżdżali sami.
-
Dobrze oceniany
A od kiedy to mamy oficjalny cennik za msze no własnie batman to batnan
-
Dobrze oceniany
anonim (qfwSY) napisał(a):
Pokaż cytatTo ksiądz Rączka kazał się przywozić na cmentarz. Inni, młodsi księża już pod koniec lat osiemdziesiątych pezyjeżdżali sami.
bo chyba jako jedyny nie miał auta. Poza tym po takiego księdza nie żal było pojechać
-
Dobrze oceniany
Jedni wolą tego dziekana, inni księdza Rączkę, a jeszcze inni chwalą ich poprzednika księdza Gilewskiego. Co dla jednego dobre, dla innego nie.