Klientka oburzona po zwróceniu jej uwagi…

  • Dobrze oceniany

    Może warto się zastanowić się nad alternatywnym rozwiązaniem dla wózka jakim jest chusta? Może wtedy i poruszanie się po sklepie byłoby łatwiejsze i nie byłoby całej tej afery...

  • Dobrze oceniany

    Muszki nie kupiła i ślubu nie będzie.

  • Dobrze oceniany
    .... (eltCFw) napisał(a):

    Z tego co wiem to ta pani akurat była z narzeczonym ale afera musi byc.

    Pokaż cytat

    Jeśli nie mają ślubu a mają dziecko,toż to konkubent a nie narzeczony.Nie są celebrytami więc słowo partner też nie pasuje.

  • Dobrze oceniany

    Jak przyjdzie do nas, do gastronomii taka paniusia, to przed zagrzaniem zupy porządnie wymoczymy w niej nasze spocone jajca :D

  • Dobrze oceniany

    Ja to sie czuje zdyskryminowana!!! Mam szostke dzieci i zadnych przebojow na zakupach... Wszystko kupie z dziecmi nawet jesli mam je na rekach i o mnie to nie napisza na jednym czy drugim portalu... Zenada :D

  • Dobrze oceniany

    Bywam w tym sklepie i obsługa jest miła. Sądzę, że klientka wyolbrzymia. Sam mam kontakt z klientami (kobiety i mężczyźni pół na pół mniej więcej) i mogę stwierdzić, że kobiety są gorsze, bardziej marudne, upierdliwe i pyskate. A wśród kobiet dwie grupy szczególnie działają mi na nerwy: paniusie po 50-tce (okres menopauzy) i matki z patologii, co to trochę kasy dostały z 500+ i myślą, że teraz są nie wiadomo kim. Słoma z butów, prymitywizm i chamstwo.

  • Dobrze oceniany

    Sam jestem ojcem, moja zona nigdy się tak wózkiem po sklepie nie woziła. Popieram tutaj sprzedawczynię bez dwóch zdań.

  • Dobrze oceniany

    Zdecydowanie klientka ma rację. Nie można wypraszać kogoś ze sklepu, tylko dlatego, że jest z wózkiem!
    Czy w takim razie osoba niepełnosprawna na wózku także musiałaby zostawić swój wózek przed sklepem?

  • Dobrze oceniany

    Przeprosiny ,muszka to chyba cos nie tak.Pracownik sklepu wykazal pelen profesjonalizm informując panią ze wózek może wybrudzic koszule.Na tym powinna sie rozmowa skończyć.W tym przypadku za pobrudzone rzeczy pani z wozeczkiem powinna zaplacic za każdą wybrudzona rzecz bo nikt nie chce kupowac syfu.

  • Dobrze oceniany

    Ponoć nie była sama na tych zakupach więc miała z kim dziecko zostawić na zewnątrz. Załóżmy że narzeczony to sierotka i mamisynuś i nie potrafi sam bez pomocy muchy czy koszuli kupić. Mógł chłopina stanąć w jednym miejscu z wózkiem a ukochana mogła pod nosek przynosić upatrzone rzeczy. Ale jak taka sierotka, że nie umie sam własnych zakupów zrobić to może faktycznie lepiej nie zostawiać z nim dziecka dalej niż metr od siebie bo jeszcze zginą marnie oboje ;)

  • Dobrze oceniany
    RYŚ (AreNiQ) napisał(a):

    Zdecydowanie klientka ma rację. Nie można wypraszać kogoś ze sklepu, tylko dlatego, że jest z wózkiem!
    Czy w takim razie osoba niepełnosprawna na wózku także musiałaby zostawić swój wózek przed sklepem?

    Pokaż cytat

    Przecież jej nie wyproszono tylko poproszono o przestawienie wózka tak, aby nie dotykał wystawionej odzieży. Co w tym nieupszejmego? Zwrócono kobiecie tylko uwagę i już urażona duma? Pracownica wykonała swój obowiązek jak należy. Co miała zrobić - patrzeć jak Paniusia szoruje kołami po koszulach, bo sama nie ma rozumu żeby ogarnąć co robi...

  • Dobrze oceniany
    anonim (ANyelt) napisał(a):

    Przecież jej nie wyproszono tylko poproszono o przestawienie wózka tak, aby nie dotykał wystawionej odzieży. Co w tym nieupszejmego? Zwrócono kobiecie tylko uwagę i już urażona duma? Pracownica wykonała swój obowiązek jak należy. Co miała zrobić - patrzeć jak Paniusia szoruje kołami po koszulach, bo sama nie ma rozumu żeby ogarnąć co robi...

    Pokaż cytat

    A najlepiej to trzeba było jeszcze dziecku czekoladowy batonik dać i niech smaruje wszystko dookoła. Później mogła by płakać, że wyprosili ją bo z dzieckiem weszła, a karteczki nie było że z dzieckiem nie można....Sama jestem mamą dwójki dzieci i musiałam je na każde zakupy brać od maleńkiego. Jakoś zawsze zwracałam uwagę na to, gdzie pcham się z wózkiem i co robią moje dzieci. Wystarczy minimum myślenia a nie pchać ten wózek przed sobą bo '' ja mam dziecko i mi wszystko wolno''.

  • Dobrze oceniany

    Ludzie ile do mnie ludzi przychodzi i szyby marze w sklepie opieraja sie nawet papierki potrafia rzucic pod nogi bo ciezko do kosza wrzucic masakra ale tak to jest jak polowa spololeczenstwa nie szanuje pracy drugiego czlowieka..a ty nie badz ,,niby,, klientko taka oburzona bo ja na miejscu pani pracownicy tez tak bym postapila.Bez sens lecec od razu do gazety he he i na co ci to bylo he he juz dawno sie skonczylo ,,klient nasz pan,,pozdrowienia dla pani pracownicy.

  • Dobrze oceniany
    anonim (ANyelt) napisał(a):

    Przecież jej nie wyproszono tylko poproszono o przestawienie wózka tak, aby nie dotykał wystawionej odzieży. Co w tym nieupszejmego? Zwrócono kobiecie tylko uwagę i już urażona duma? Pracownica wykonała swój obowiązek jak należy. Co miała zrobić - patrzeć jak Paniusia szoruje kołami po koszulach, bo sama nie ma rozumu żeby ogarnąć co robi...

    Pokaż cytat

    Racja, popieram - poproszono a nie wyproszono a to duża różnica ......

  • Dobrze oceniany

    Uważam że sprzedawczyni dobrze postąpiła. Mamuśka udowodniła że " klient nasz cham"

Dodaj komentarz

Dodając akceptujesz regulamin oraz politykę prywatności. Aby mieć stały podpis, zaloguj się.