Też nie dałyśmy rady ustać w kolejkach (minimum godzina stania na zimnie). Nie weszłyśmy wiec ani do namiotu z Mikołajem, ani do namiotu, gdzie ręcznie robiło się prezenty, ani do namiotu z wirtualną przejażdżką saniami, ani do przyczepy ciężarówki, gdzie nie wiem co było :) Kupiłam dziecku Pepsi w Polo Market, bo się u nich Coca-Cola skończyła i jajko niespodziankę i wróciłyśmy do domu. Ale przygoda była ;)