Przeczytałem artykuł i wysłuchałem nagrania.
Ten sam schemat powtarza się od wielu lat podobnie też, jak i kłótnie, zdaje się, że z poprzednią Dyrektor BOK istniały podobne animozje i zadziwiającym jest, że trwa to już tak długo. Warto zastanowić się dlaczego.
Poziom wypowiedzi jest dla mnie rynsztokiem. Zwroty "pani kłamie", "znam panią na wylot", to bardzo ładny dodatek do niegdyś szczytnej idei, jaka była na początku, a teraz wypaczyła się w kierunku "śmiechu na sali". Nie rozumiem takiego monologu pełnego złośliwości, gdy rozmawia się ponoć o wydarzeniu kulturalnym.
Machiny, maszyny, dekoracje, nie znam się na tym profesjonalnie, jest gdzieś jakiś magazyn wszystkich rekwizytów z ostatnich 10 lat ? Nikt czegoś czasem nie powiela, nie przerabia, nie wykorzystuje ponownie ? Nie wiem, jak to wygląda.
W całej tej dyskusji bardzo razi fakt rozdźwięku, jaki istnieje między nagraną rozmową a postronnymi ludźmi, którzy chcą się dobrze bawić umazani gliną. Z pewnością świetnie im się tego słucha, jak takie szczytne wydarzenie wygląda od kuchni. Dla mnie, czyli osoby, która kompletnie patrzy na to z boku i nie zna w ogóle tych konfliktów i afer, wygląda to bardzo źle. Tak też niestety będzie wyglądało dla ludzi, którzy przyjadą, popatrzą, odwiedzą.
Pozostaje niesmak, gdyż "skubnę sobie parę tysięcy" brzmi po prostu, bądź co bądź, bezczelnie.