~marko napisał(a): Jestem zdecydowanie za wycięciem wszystkich drzew - przy drogach i szosach. To relikt średniowiecznych zwyczajów oznaczania dróg a dzisiaj śmiertelne pułapki na podróżujących. W miastach natomiast należy chronić drzewa za wszelką cenę, to nasze płuca i intergralny, niezbędny składnik środowiska człowieka.
BZDURA!
Drzewa są na poboczach bardzo potrzebne, gdyby ich nie było, a byłaby sniezyca, to jakbyś jechał po polu? Zastanów sie co piszesz!
Ocienajace drogę drzewa tez poprawiają jej zywotność!
Oczywiście powinno się wycinać chore drzewa, a w to miejsce sadzić nowe. Ale trzeba robić to z głową. Wyciąć łatwo, ale ile ono bedzie rosło!
Jaki problem posadzić drzewa? Oczywiście wg sensownego planu, bez kolizji z istniejącą infrastrukturą...
Przecież te drzewa na wiosnę odżyją, puszczą nowe gałęzie. Będą ładniej wyglądały niż wcześniej. Potrzeba kilku miesięcy. Więc proszę się nie gorączkować.
Wycinka drzew trwa od kilku lat na terenie całego powiatu, niedługo zajmiemy pierwsze miejsce w Polsce w tej dziedzinie i wygramy ranking, tylko nie będzie się za bardzo miało czym chwalić. Prawie wszystkie gminy nie ewidencjonują starodrzewu, ten idzie pod topór najszybciej, bo z niego da się "wykroić" i belki i deski na nowe budowy.
Zapytanie publiczne: gdzie się podziewa drewno pozyskane z tej wycinki. No i na koniec, firma Wolańskiego ma na etacie dendrologa? O ile mi wiadomo, to właśnie ona w większości wycina drzewa? Paranoja.
Nasze dzieci a nie nasi wnukowie na pewno odczują naszą, podkreślam naszą, głupotę. Drzewo nie rośnie do wielkości kilkunastu metrów w ciągu roku, dwóch. Co wtedy powiecie swoim dzieciom? Drodzy samorządowcy?
No cóż powtórka z biologii może by się przydała, jakieś "szkolonko" na koszt podatników w tym zakresie?
Kliknij w obrazek, aby powiększyć.
Jak ktoś chce mieszkać w lesie czy chaszczach to niech się wyprowadzi do Parowej albo Osiecznicy. Tam sobie zbudujcie domek na drzewie. Niby dlaczego ja mam nie widzieć słońca w lecie?
Popieram Panią Maślicką w 1000%.
Muszą dać prace wolanskiemu.
Dobrze że Pani nie chodzi po działkach (szczególnie po mojej) bo powstałby poemat na temat obcinania i przycinania drzew. A cięcia drzew są konieczne-zobaczycie na wiosnę.
~Wojtek napisał(a): Muszą dać prace wolanskiemu.
Podwójna korzyść.
Drewno ze ściętych drzew rozchodzi się po kolesiach, a miasto płaci naszymi pieniędzmi za nowe nasadzenia firmie kolesia.
Tak działa miejscowy układ bezczelnie uważający miasto za swoją własność.
I pozdrowinia dla kretyna który wyciął piękne morwy, co by nie zasłaniały Orlika.
Przyznaję rację Pani Maślickiej. Miasto ma dużo zieleni, którą należy formować, ale w niektórych rejonach Bolesławca wygląda to na samowolkę. Tym razem przycięto drzewa w porze zimowej, ale bywa, że tnie się wtedy, gdy są pełne liści. To suche drzewo, o którym wspomniała autorka listu, stoi przy ul. Kosiby, a nie Konradowskiej. Spacerujący po lesie miejskim za ul. Piastów każdego roku zauważają pniaki po wyciętych zdrowych drzewach, trudno dojść, kto tnie i czy ma na to pozwolenie. Obok terenu należącego do Wodociągów Miejskich/jest to strefa ochrony wód gruntowych/ jest staw, który był miejscem lęgu kaczek, był zarybiony, żyły w nim żaby; na drzewach miały gniazda ptaki, a w trawach i zaroślach pełzały chronione zaskrońce. Od kilku miesięcy ktoś postawił tablicę: Teren prywatny i rozpoczął wycinkę drzew, krzewów i zaczął zasypywać gruzem staw. Jak się to ma do ochrony środowiska i ochrony wód gruntowych dla naszego miasta?
Szanowna Pani Doktor, dobrze że gałęzie z tych drzew, liście i inne porażone części roślin działkowicze nie spalili przed Pani domem, jak to powszechnie w naszym smrodliwym i zadymionym mieście ma miejsce. Ulatniające się trujące związki w postaci m. in. dioksyn w dymie z ognisk wytwarzanych na wolnym powietrzu miałaby Pani w domu, tak jak my, bo wdychamy je codziennie i przez to chorujemy na śmiertelne choroby m.in. rak zwane. Urzędnikowi do głowy nie przyjdzie wysłanie wezwania do zaprzestania wzniecania ognisk i dymu na działkach ogrodniczych. Marzy nam się, kiedy jakiś deweloper kupi tereny po działkach i wybuduje na nich mieszkania. Ulica Piastów, Staroszkolna i Matejki, to tereny które miasto powinno sprzedać jak najszybciej, aby wstrzymać coraz większą zachorowalność na śmiertelne choroby. Dodam, że wystarczy trylionowa cząstka trucizny z dymu wchłonięta do organizmu, aby w organiźmie rozpoczął się proces chorobowy. To jest Pani Doktor prawdziwy problem zamieszkiwania w naszym mieście, w którym włodarzom brak poszanowania dla ochrony zdrowia obywateli. Ich decyzje nic by nie kosztowały, mandaty zasiliłyby kasę Straży Miejskiej i Policji, a tak tracimy my wszyscy na zdrowiu. Nikt się poważnym problemem nie zajmuje. Moim zdaniem jeśli drzewa zasłaniają okna i zawsze panuje cień, to też chciałabym trochę słońca w domu. Nie ma w tym nic złego, że inni mieszkańcy takich decyzji się domagali. Wyrosną nowe, tak pewnie jak inni nas zastąpią, bo my umrzemy z powodu wdychania trujących związków z "pseudo płuc miasta".
~Kata napisał(a): Ulatniające się trujące związki w postaci m. in. dioksyn w dymie z ognisk wytwarzanych na wolnym powietrzu miałaby Pani w domu, tak jak my, bo wdychamy je codziennie i przez to chorujemy na śmiertelne choroby m.in. rak zwane... Dodam, że wystarczy trylionowa cząstka trucizny z dymu wchłonięta do organizmu, aby w organiźmie rozpoczął się proces chorobowy. Wyrosną nowe, tak pewnie jak inni nas zastąpią, bo my umrzemy z powodu wdychania trujących związków z "pseudo płuc miasta".
Ludzie przez tysiąclecia grzali się przy ogniskach, ba właściwie żyli przy nich, non stop wdychali tak modne ostatnio dioksyny, i ludzkość nadal ma się dobrze.
Proszę mi to wytłumaczyć!
Rozumiem, że jest Pani weganką?
Kliknij w obrazek, aby powiększyć.