A może EGO-izm jest przeciwieństwem miłości, który jest powodem całej reszty -nienawiści (może być ona przyjemną lub nie) czy obojętności (jest często wygodnym wyjściem z sytuacji).
Przeciwieństwo miłości to nienawiść czy…
-
Dobrze oceniany
-
Dobrze oceniany
W pewnym stopniu tak, dopóki emocje nie opadną i jeszcze w dużym stopniu zależy w jak sposób związek się kończy. Ciągle przechodzę przez te fazy choć minęło już 6 lat, może być tak i dlatego że chyba dalej kocham a dzieci mimo małego kontaktu są bardzo za Nim.
-
Dobrze ocenianyMyślę, że przede wszystkim jest to brak umiejętności rozmowy - która właśnie powoduje obojętność czy nienawiść w pózniejszym czasie!
-
Dobrze ocenianyLubimy rozmawiać tylko wtedy niestety, gdy tematy sa lekkie i przyjemne. Natomiast kiedy pojawia się jakiś problem ktory należałoby przedyskutować wtedy zaczynaja sie problemy. Oddalenie się od siebie bo dwie bliskie sobie osoby nie potrafią dojść do porozumienia to początek końca takiego związku. Inną sprawą jest fakt na ile znamy się nawzajem i na co możemy sobie pozwolić np. w czasie bardzo burzliwej wymiany zdań. Przeciwieństwem miłości jest jej brak objawiający się obojętnością, z czasem to przeradza się w nienawiść.
-
Dobrze oceniany
U niektórych najpierw jest nienawiść, a później przeradza się w obojętność. Wtedy już jest koniec.
-
Dobrze ocenianyA jeśli jedna osoba chce dojść do porozumienia a druga nie do końca to umożliwia to co w tedy? Sama!
-
Dobrze oceniany
To niestety, nie dojdą do porozumienia.
-
Dobrze ocenianyTak naprawdę jeśli tej jednej stronie bardzo zależy to powinna walczyć i wykorzystać wszystkie możliwości aby nie miec sobie nic do zarzucenia, że w momencie kiedy trzeba było walczyć to się to zrobiło a nie odpuściło bo po co, bo na co, bo urażona duma nie pozwala... Miłość nie jest ot tak dana do końca życia. Kochamy się ale w związku przychodzą również i trudne momenty i wtedy jest ten sprawdzian z prawdziwości uczucia, Jeśli jedna ze stron ma problem, jakieś załamanie bo w pracy coś nie tak, bo w domu nie do końca układa się tak jak powinno, bo w związku pojawiają się "ciche dni" choć tak na prawdę z wierzchu wszystko jest ok to, partner/ka nie powinni uciekać od tego ale spróbować ugryźć temat. To cholernie trudne podejmowanie wyzwania gdzie jest się trochę na przegranej pozycji, ale zawsze trzeba sprobować. Lepiej żałować czegoś co się zrobiło niż żałować tego że za brakło odwagi i coś się odpuściło bo nasze ego zostało by w ten sposób umniejszone. Budowanie szczęścia w związku to codzienna praca, czasem bardzo ciężka. To próba wzajemnego zrozumienia, dotarcia. Czasem swoje plany i wyobrażenia muszą zostać przekształcone bo nie można żyć we własnych ramach, wyidealizowanym świecie bo komuś taki plan a nie inny moze się nie podobać i mieć na ten temat odmienne zdanie. Nie można za wszelką cenę dostosowywać innych i podporządkowywać sobie. Związek to uzupełnianie się, wzajemne wspieranie nawet wtedy gdy jedna ze stron ma wątpliwości które zawsze się pojawiają trzeba umiejętnie do tego podejść i pokazać że będzie dobrze, że nie jest się samemu. Tak mimo wszystko.
-
Dobrze oceniany
Wydaje mi się jednak, że nienawiść wymaga dużego zaangażowania osoby nienawidzącej, podejmowania działań. Osobie, która działa, łatwiej zmienić działanie na przeciwstawne, niż osobie obojętnej podjąć jakąkolwiek aktywność. Obojętność w żadnym wypadku nie implikuje nienawiści. Obojętność wobec potrzebującego... hm, toż to nasza codzienność. Niemniej żaden z tych obojętnych nie karmi się nienawiścią. Inni mu są obojętni, nie widzi ich, nie dostrzega ich potrzeb, nie istnieją dla niego. To zero, nienawiść jest wartością minus, miłość - plus.
-
Dobrze oceniany~ Sama chyba masz rację. Bardzo mądra myśl. Gorzej jak ta druga osoba ma też te ciche dni i po przez pewne sytuacje zgłupiała!
-
Dobrze ocenianyW takim przypadku- tych cichych dni- obie strony mogą coś sobie przemysleć i poukładać. Ciekawe tylko czy dojdą do wspólnych wniosków i jakie będą tego konsekwencje.
-
Dobrze ocenianyJeśli są mądrzy i zależy im na sobie, myślę że może się dogadają.
-
Dobrze ocenianyTeż tak myślę :).