Władze miasta twierdzą na podstawie monitoringu, że mieszkańcy Bolesławca i tak nie korzystają z ławek, dlatego ławki są sukcesywnie usuwane. A jeżeli mieszkaniec wsi, albo turysta chcą sobie posiedzieć w parku lub na Rynku, to kto broni przyjść lub przyjechać z krzesełkiem turystycznym lub wędkarskim? Albo z wiaderkiem na ziemniaki, które można zabrać do miasta, obrócić dnem do góry, trochę na nim posiedzieć i potem zabrać do domu? A co, gdy nie mamy krzesełka, ani wiaderka? Zmęczony turysta może przycupnąć na walizce i z tej perspektywy raczyć się widokiem naszej starówki. Ławka to przeżytek. Jej wyprodukowanie zostawia ślad węglowy, nocą rozkładają się na niej kloszardzi, dniem na ten element małej architektury sikają psy, skaczą po niej dzieci. Taka ławka się zużywa, wymaga konserwacji, generuje koszty i nie ma z niej żadnego pożytku. Zamiast tego, w ramach rewolucji cyfrowej miasto powinno postawić na ławki wirtualne. Łapane w specjalnej aplikacji jak Pokemony. Po ich złapaniu turysta mógłby rozłożyć w takimi ławko-spocie swoje siedzenie turystyczne na 15 min bezpłatnie, a potem musiałby uiścić opłatę w automacie parkingowym.