Kłusownik zabił łosia! Pierwsza taka sytuacja od lat. Sprawę bada policja

Kłusownik zabił łosia! Pierwsza taka sytuacja od lat. Sprawę bada policja
fot. Czytelnik Andrzej O nagłośnienie tematu poprosił nas Czytelnik. Na łosie obowiązuje moratorium, nie wolno ich zabijać.
istotne.pl 183 nadleśnictwo bolesławiec, zwierzę

Reklama

W mailu do redakcji Czytelnik napisał:

W lasach pod Kliczkowem kłusownicy zabili łosia i obcięli mu głowę wraz z szyją. Zapewne jako trofeum myśliwskie.

I dodał: – Znalazłem je w niedzielę nieopodal dawnego pasa przeciwpożarowego.

Na początku września łosia widziano w leśnictwie Krępnica. Na terenie leśnictwa Daniel pojawił się 6 września. Dzień później zwierzęcia już tam nie było. A 8 września do pracowników Nadleśnictwa dotarła, niestety, informacja, że łoś leży martwy w zbiorniku.

Pierwsza myśl leśników: łoś był chory i mógł umrzeć w wyniku choroby. Ale gdy tylko zwierzę wyciągnięto z wody, wyszło na jaw, że przyczyna jego śmierci była zupełnie inna. Stworzenie zostało zastrzelone.

Jak wyjaśnia nam Barbara Zawadzka, rzeczniczka prasowa Nadleśnictwa Bolesławiec, łosie są co prawda zwierzętami łownymi, ale obowiązuje na nie moratorium; podlegają całorocznej ochronie. Nie wolno na łosia polować, a zabicie go jest przestępstwem. (Na szczęście jednak w naszych lasach kłusownictwo nie jest to nagminne. Jak powiedział nam nadleśniczy Arkadiusz Sudoł, ostatni tego typu przypadek miał miejsce kilka lat temu).

I wbrew temu, co napisał Czytelnik, to nie kłusownicy pozbawili zwierzę głowy. Takie są po prostu procedury. Głowa łosia musiała zostać odcięta. Reszta ciała zwierzęcia rozłoży się już w sposób naturalny.

Kto popełnił to przestępstwo – nie wiadomo. To badają śledczy.

Do tematu z pewnością wrócimy.

Reklama