Bolesławianka Klaudia Petters mistrzynią i wicemistrzynią Polski

Bolesławianka Klaudia Petters mistrzynią i wicemistrzynią Polski
fot. Artur Petters Kolejne sukcesy na koncie znakomitej sportsmenki z Bolesławca.
istotne.pl klaudia petters

W miniony weekend bolesławianka Klaudia Petters dwukrotnie stanęła na starcie Mistrzostw Polski. W sobotę, 18 września w Czempiniu odbyły się Mistrzostwa Polski w duathlonie na dystansie średnim. To tutaj – po 10 km biegania, 60 km roweru oraz 10 km biegu w niesprzyjających warunkach oraz zaciętej walce – Klaudia wywalczyła mistrzostwo Polski młodzieżowców oraz wicemistrzostwo Polski kobiet.

Mistrzyni:

Po rowerze byłam trzecia, miałam około pół minuty straty i wiedziałam, że czeka mnie ciężka walka na bieganiu, jeżeli chcę walczyć o srebrny medal. Jednak dzięki szybkiej strefie zmian na etap biegowy wyszłam już na drugiej pozycji i wiedziałam, że zrobię wszystko, żeby jej nie stracić. I mimo że z każdym kilometrem coraz bardziej czułam, że ten medal będzie mój, to na mecie nadal nie mogłam uwierzyć, że zdobyłam wicemistrzostwo.

Natomiast dzień później Klaudia stawiła się na starcie Mistrzostw Polski na dystansie 1/2 Ironmana w Poznaniu. Tutaj także, mimo zmęczenia poprzednim startem, zaprezentowała się bardzo dobrze. Po 4 h 43 min walki (po przepłynięciu 1900 m, przejechaniu 90 km na rowerze i przebiegnięciu 21 km) bolesławianka zajęła 6 miejsce w Polsce.

Klaudia Petters:

To było dla mnie ogromne wyzwanie, ponieważ stając na starcie w Poznaniu, czułam ból i zmęczenie mięśni spowodowane startem w Czempiniu. Wiedziałam, że będą to bardzo trudne zawody. Na etapie rowerowym walczyłam ze sobą, aby mimo bólu nie zwolnić, a dodatkowo bardzo bałam się biegania, ponieważ był to pierwszy raz, kiedy zdecydowałam się na tak długie starty dzień po dniu.

I dodaje:

Bardzo się cieszę, bo poprawiłam swój czas sprzed 2 lat o 12 min. Wiem, że jeżeli nie startowałabym w Czempiniu, mogłabym spróbować walczyć o 4 miejsce, ale i tak jestem bardzo szczęśliwa, ponieważ nie wierzyłam, że uda mi się w ogóle ukończyć takie zawody dzień po dniu. Wiem, że byłam jedyną zawodniczką, która odważyła się na taki wysiłek i to dodatkowo motywowało.