tekst zlecony

Tylko 240 zł za tysiąc kilometrów: z PKS Bolesławiec nad polskie morze!

Tylko 240 zł za tysiąc kilometrów: z PKS Bolesławiec nad polskie morze!
fot. istotne.pl Flagowy kierunek wakacyjny Spółki PKS Bolesławiec to popularne połączenie z Lwówka Śląskiego do Kołobrzegu. W wywiadzie z prezesem Łukaszem Jaźwcem rozmawiamy o przyszłości spółki, jej najczarniejszych chwilach, o porozumieniu z wójtami w sprawie przewozów regionalnych i o nadchodzących podwyżkach od września.
istotne.pl 86 wywiad, pks bolesławiec, łukasz jaźwiec

Reklama

Grażyna Hanaf: Ile pasażer płaci za dojazd nad morze z Bolesławca?

Łukasz Jaźwiec: 125 zł za bilet dla dorosłej osoby w jedną stronę, 10% zniżki, kiedy wykupi jednocześnie bilet powrotny, to około 240 złotych za prawie tysiąc kilometrów. Dla jednej, dwóch osób nie ma lepszej opcji przy tych cenach za paliwo. Są jeszcze ulgi ustawowe, dla dzieci i młodzieży handlowe oraz seniorów.

Będą jeszcze góry? Pytam, czy jest szansa na kierunek południowy podczas wakacji?

Kurs do Kołobrzegu był i jest flagowym kursem PKS i jeśli był mniej opłacalny, też był realizowany, szczególnie przed funduszem [Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych (FRPA) – przyp. red].Był pomysł, by go rozbudować o południe, czyli o wyjazdy w góry, ale pandemia nas przystopowała.

Wspomniał pan o zmianach. Co się takiego zmieniło po 2019 roku?

Rok 2019  to taka cezura czasowa zmian dla przewozów autobusowych i dla naszej Spółki. Przez te lata wstecz, było coraz mniej pasażerów i coraz mniej linii i jedyną szansą, aby Spółka mogła funkcjonować było zmniejszanie kosztów, a za tym nie szły działania, które mogłyby zwiększać przychody.
Wyglądało to tak, że przez rok, dwa i trzy lata było zbieranie straty, potem wyprzedawanie majątku, by tę dziurę zasypać i znów dziura, wyprzedaż i zasypywanie dziury i tak to szło. Rok 2018 został zakończony stratą powyżej miliona złotych, a w maju 2019 roku, kiedy się pojawiłem w spółce strata sięgała już 600 tys. złotych, tylko po 4 miesiącach. Sytuacja była dramatyczna, a nastroje w spółce bardzo złe. I wszyscy myśleli, że przyszedłem po to, by zamknąć spółkę, sprzedać majątek i tyle. I wtedy zadziała się rzecz, która wszystko zmieniła. A dokładnie dwie powiązane ze sobą rzeczy: porozumienie między powiatem a gminami oraz Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych.

Czy porozumienie między powiatem a gminami w sprawie transportu było łatwe do przeprowadzenia?

Najpierw doszliśmy do zgody, że jest nam potrzebny przewoźnik w powiecie, który dowoziłby dzieci i młodzież do szkół oraz osoby wykluczone komunikacyjnie do pracy. Potem pojawił się Fundusz, który wymógł na samorządach aktywność. Bez partycypacji samorządów nie można z niego uzyskać pieniędzy. Zagrały dwie rzeczy: finansowanie z Funduszu oraz udało się wypracować takie stanowisko, iż transport publiczny w takiej skali nie jest możliwy w formie komercyjnej. Koleje Dolnośląskie mają Marszałka i finansowanie z Urzędu Marszałkowskiego, bo kolej nie utrzymuje się tylko z biletów. Komunikacja miejska jest utrzymywana przez prezydentów i burmistrzów. A ktoś kiedyś wymyślił, że autobusowe przewozy regionalne utrzymają ludzie, którzy z wiosek dojeżdżają do miast. I to nie mogło się udać, choć trwało. Tylko te powiaty, które utrzymały PKS-y, wielkim wysiłkiem, mają dziś swojego przewoźnika jak Powiat Bolesławiecki. Upadek PKS-ów w Polsce trwa, a pandemia go tylko pogłębiła. Od 2019 roku zaczęło przybywać kierunków. To wójtowie określili potrzeby, sprawdzili w gminach jakie są oczekiwania mieszkańców, a Powiat Bolesławiecki podjął się roli organizatora i wystąpił o dotację. Następnie powierzył realizację przewozów Spółce PKS Bolesławiec.

Kto w takim razie dotuje u nas autobusowe przewozy lokalne?

Często jest taka narracja, w formie czasami zarzutu, że to wójtowie finansują Spółkę PKS – to nieprawda. Organizatorem transportu jest powiat i powiat ma podpisaną umowę z Wojewodą na realizację transportu. Organizator wyłania operatora, w tym wypadku to Spółka PKS Bolesławiec. I wszelkie środki finansowe są wysyłane do organizatora, a on na podstawie dokumentów, czyli zrealizowanych przewozów, dopiero przeznacza niezbędne środki. Nie przed wykonaniem, a po wykonaniu przejazdów. Składamy sprawozdanie, które linie były nierentowne, w jakiej wysokości i dopiero wtedy Wojewoda do poszczególnych linii nam dopłaca. Musimy mieć tabor, kierowców i wykonać usługę, dopiero wtedy dostajemy dopłatę.

Dlatego też inwestycje i leasingi?

Tak. Bez inwestycji i modernizacji nie przetrwamy. Szukamy optymalnych rozwiązań dla Spółki. W ostatnich trzech latach trudno było o miarodajną ocenę sytuacji. Bo albo zamykali szkoły, albo zakłady, albo nie rekomendowano obywatelom jazdy transportem publicznym. Jednak widzimy już dobre efekty naszych działań. W zależności od linii przybywa nam pasażerów od 10-15%.

Jak zamierzacie przekonać do siebie pasażerów?

Przez lata PKS-y pracowały na złą sławę. Powszechna opinia była taka, że autobusy się spóźniają, albo kierowca jest niemiły. Stawiamy na punktualność, bardzo szybko reagujemy, podstawiamy autobus, jeśli się coś zadzieje, nie zostawiamy pasażerów, więc nasza punktualność bardzo się poprawiła. Ważna jest dla nas obsługa klienta. Pracownicy wiedzą, że ich zachowanie będzie rzutowało na to, czy będzie praca. Spotykam się z załogą, czy z przedstawicielami związków zawodowych i jasno mówię: macie oczekiwania, ale też razem musimy dać z siebie więcej.

Czy będą podwyżki od września?

Przez ostatnie trzy lata nie podnosiliśmy cen, była jedna korekta w styczniu 2020 roku. I od 1 września 2022 roku będą podwyżki biletów od 15%-30% w zależności od linii, ale to nie będą wielkie, zauważone kwoty. Do 3 kilometrów za bilet płacono 4,00 zł, po podwyżce będzie to 4,50zł – 5,00 zł.

Dziękuję za wywiad.

Informacja o wyjazdach do Kołobrzegu na stronie pks-boleslawiec.pl.

Reklama