Gminni urzędnicy robią przysiady dla Zosi

Gminni urzędnicy robią przysiady dla Zosi
fot. Gmina Bolesławiec Dziękujemy za nominację KGW Kraśnik Górny. Przyjmujemy wyzwanie i meldujemy wykonanie zadania – napisali na swoim profilu facebookowym urzędnicy z Gminy Bolesławiec.
istotne.pl gmina bolesławiec

UG Bolesławiec:

W ramach #zosiachallenge robimy 10 przysiadów lub pompek i wpłacamy 5 zł (za każdą osobę na nagraniu) lub 10 zł za jego niewykonanie. Następnie nominujemy do zabawy kolejne osoby.

Czas na wykonanie zadania to 48 godzin.

Link do zbiórki to: https://www.siepomaga.pl/zosia-bojanowska.

I dodają:

Podczas dzisiejszego zadania zebraliśmy 500 zł.

Urzędnicy nominowali m.in. policjantów z komisariatu w Kruszynie. Czy mundurowi podejmą rękawicę?

Przypomnijmy. Zosia Bojanowska ma dwa latka i zespół niedorozwoju prawego serca HRHS. Operacja w Niemczech wyceniona została na 400 tys. złotych. Mimo wsparcia bliskich rodzice nie są w stanie zebrać tej kwoty. Błagają o pomoc.

Już podczas badań prenatalnych rodzice dowiedzieli się, że serduszko ich córeczki jest obciążone wadą.  Rodzice zaczęli szukać ośrodka, który podejmie się leczenia. Od dnia narodzin Zosia jest pod stałą opieką specjalistów. Dziecko bardzo ciężko znosi leczenie. Co chwilę pojawiają się nowe trudności.

W dziewiątej dobie życia, po pierwszym zabiegu, jej stan się drastycznie pogorszył. Nie była w stanie samodzielnie oddychać. Wdała się sepsa, kolejne narządy przestały funkcjonować. Konieczna była reanimacja, nastąpiło niedotlenienie mózgu. Mama Zosi usłyszała, że to może być koniec, ale Zosia walczyła dalej! Po tygodniach leczenia podjęto decyzję o kolejnej operacji. Znowu pojawiły się komplikacje. Operacje i pobyty w szpitalu uratowały życie Zosi, ale też mocno wyniszczyły jej organizm.

Zosia puchnie, sinieje, męczy się, więcej śpi… Terminy operacji w ośrodkach w Polsce są odległe. Rodzice zdecydowali się szukać pomocy za granicą, gdzie czas oczekiwania jest krótszy. Lekarze w Niemczech zdecydowali, że Zosia musi być operowana jak najszybciej, bo jej serce może nie wytrzymać długo i w każdej chwili przestać bić. Życie dziecka, jak piszą rodzice, zostało wycenione na prawie 400 tysięcy.