Bolesławieckie księgarnie świecą pustkami

Dyskusja dla wiadomości: Bolesławieckie księgarnie świecą pustkami.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    ZNAŁEM KIEDYŚ JEDNEGO JACOLA Z AGORY, CHŁOPISKO MA KOŁO TRZYDZIECHY. POETA,MALARZ. GANIA TERAZ ZA KANGURAMI. DO BOLESŁAWCA JUŻ NIE WRÓCI. POZDRAWIAM KSIĘGARZY I RESZTKI BOLESŁAWIECKIEICH INTELEKTUALISTÓW.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    KochaniPostaram się temat przeanalizować spokojnie. Owszem na Allegro i w księgarniach internetowych książki są tańsze. Różne tego przyczyny. Funkcjonowanie księgarni to liczne koszty:opłaty za lokal, media, pensje pracowników. Marże na książki są również niewspółmiernie małe do tych, które narzucone są na ubrania, kosmetyki, nawet lekarstwa. Rzadko kupuję książki, po prostu nie stać mnie - jestem emerytką, żałuję. Korzystam za to z bibliotek. Kupowanie książek to przede wszystkim wielka przygoda. Ale trzeba jej zakosztować już w dzieciństwie, a potem staje się nawykiem. Wszystkim, którym szkoda pieniędzy na książki, radzę się uderzyć w piersi i przeanalizować swoje miesięczne wydatki. Ile wydałem na "okazyjny" zakup w hipermarkecie? Ile razy kupiłem coś pod wpływem impulsu? Przypominają mi się dawne czasy, gdy jeszcze pracowałam jako nauczycielka. Rodzice narzekali na koszty wycieczki, a potem dawali dziecku niebotycznie wielkie kieszonkowe, często większe niż koszty wyjazdu. Tak samo było z wyjazdami na kolonie czy obozy. Stosunek do inwestowania w wiedzę w wielu środowiskach zmienił się - zaczynamy doceniać wykształcenie. A książki to wiedza, to inwestycja w intelekt. Jeszcze jedno. Są księgarnie i księgarnie. Szczególnie cenię bolesławiecką Agorę. To nie tylko sklep z książkami. To także placówka kulturalna promująca literaturę, szerzej sztukę. To jej właściciele patronują młodym twórcom. To państwo Witasowie od dłuższego czasu toczą bój o należne miejsce dla twórczości A.R.Gruchawki. Długo by na ten temat mówić (pisać :-)). Pozdrawiam wszystkich. Krystyna

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zgadzam się z Panią Krystyną. Szkoda tylko że władze naszego miasta nie pomagają w promowaniu takich twórców jak Pan Gruchawka. Gdyby nie Pani Witas pewnie długo jeszcze nie wiedzielibyśmy o istnieniu tego człowieka. I pytanie : dlaczego miasto Białystok wydało "Kufereczek bajeczek" a nie Bolesławiec????

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No,ja tez znam Jacka z Ksiegarni Agora z Boleslawca.Fajny facet,szkoda,-ze wyjechal do Australii.Podobno cos tam tworzy na tej obczyznie.Moze zateskni za swoja ojczyzna i wroci jak wielu Polakow. A teraz P.Krysiu Ksiegarnia to nie sklep zksiazkami,tylko Ksiegarnia. A ksiegarnia Agora w Boleslawcu ,to ksiegarnia, ktorych brak w naszym kraju.Bo teraz to kazdy tylko liczy kase.A Ksiegarnia Agora a glownie jej wlasciciele poswiecaja swoj prywatny czas na oranizowanie spotkan z autorami,pisarzami,odczyty itd. i tym tez promuja swoje miasto.Komu by sie tak chcialo poswiecac/???A jakie piekne sa wystawy !!!ciekawa jestem kto je robi?Ale mam wrazenie ,ze to zasluga wlascicieli Ksiegarni-to sa naprawde fachowcy i znawcy literatury,ktorzy krzewia kulture.Ksiegarnie byly,sa i beda.Wchodzac do Ksiegarni to sie czuje ten zapach ksiazek i przebywajac w otoczeniu tylu ksiazek to sam komfort.No coz dobra ksiazka droga,bo mamy nedzne place.pozdrawiam wszystkich ksiegarzy ,ludzi ktorzy lubia ksiazke,kochaja ksiazke,upowszechniaja ksiazke.I oby wiecej takich ksiegarn jak Agora w Boleslawcu.

  • 1
  • 2