Babka prosząca o kase że niby na recepte, najczesciej pod kinem stoi.
Babka prosząca o kase że niby na recepte
-
-
Ciekawa historia, jaki jest jej dalszy ciąg?
-
Kiedys sie krecila obok stokrotki, jezeli to ta sama, ze niby na leki a czort wie, leki teraz drogie a babcine renty smiesznie male, wygladala na zadbana i na pewno nie pijaca. Szkoda jej troche.
-
Starsza kobieta prosi o pieniądze na leki już ze trzy lata. Chyba przyjeżdża z innej miejscowości. Już kilka razy mnie zaczepiała i zawsze mówiła to samo.
-
A wiecie, ze ona naprawde potrzebuje na leki, Jezeli to ta sama co mnie prosila to ma corke niepelnosprawna, mieszka chyba w Swietoszowie, kiedys zemdlala na przystanku na busa -z glodu. Uczciwa kobieta i nie prosilaby jakby miala. Bierze leki na nadcisnienie, niezbyt drogie ale i tak czsem jej nie stac. To co napisalam to jest sprawdzone tylko co do miejscowosci to nie jestem pewna, ale ten kierunek.
-
Ale przecież jest MOPS. Lepiej tam pójśc niż wyciągac rękę na ulicy.
-
Ja zawsze takie babki odsyłam do MOPSu.
-
Zwykle pod bankomatem na Sądowej starszy facet prosił o zrobienie zakupów na ok.10-15 zł, bo nie ma pieniędzy, a zona przelew mu wysłała lecz jeszcze nie doszedł, to zrobiłem "na rogu" zakupy, jakies bułki, rybka, pasztet, byłem kuźwa naiwny, bo z tydzień później tez mnie zaczepił i ta sama historia, to się zapytałem, czy przelew ten o którym tez mi gadał wczesniej nie doszedł jeszcze?
Na co chamsko odpowiedział: " Nie twój interes! " Nosz kuźwa!jak juz pomagam to wole dac tę złotówkę, czy dwie do skarbonki pakującym zakupy w marketach niż ułatwiać zycie takim wyłudzaczom :(.
-
To ludzie uczą człowieka. Oj naiwny, naiwny.
-
Babcina prosząca o leki... tak pytała sie mnie kiedyś ze ją reka boli że chce pieniadze na przeciwbulowe to ja oczywiście z torebki wyciagam zestaw nurofenów i innych a ona że nie chce, to nie. I jeszcze innym razem też podchodziła kilka razy o pieniadze ale już nie chciałam z nią rozmawiać.
-
Nie wysyłajcie kobiety do mopsu bo i tak odeślą ją z kwitkiem. Oni tylko pomagają tam gdzie nie trzeba. Patologą i tp.
-
Prosiła mnie w ubiegłym roku o pieniądze "na lekarstwa" obniżające ciśnienie.
Chciałem jej kupić ale nie miała recepty - mówiła że zapomniała. -
W Lubaniu od kilku lat chodzi taka babunia i prosi o zlotówkę a jak jej odmówisz lub zaproponujesz zakup chleba to sypnie ci taką wiązankę że włos się jeży :).
-
Frajer ten co "daje" sie nabrać i kasę. Gonić te dziadostwo. 1849.
-
Racja, w tych czasach nikomu nie można wierzyć, nawet babuniom.
- 1
- 2