Teraz jest akcja z udziałem męzczyzny, który siedzi na krzyżu, jak na razie jest mnóstwo gapiów, jest straz pozarna, pogotowie i policja. Negocjacje nie przynoszą rezultatu.
Desperat na krzyzu
-
-
W dalszym ciągu akcja trwa
-
A zostawić niech zlezie tak jak wlazł, nie interesować się i tyle.
-
Olać go! Jjak chce niech skacze, jednego debila mniej!
-
Moglby mu jakis snajper pomoc zejsc.
-
Jeszcze siedzi może by tak skoczył.
-
Czyli rozumiem, że wszystkie służby są tam w gotowości?
A jeśli w tym czasie była by potrzebna pomoc w innym miejscu gdzie jest większe zagrożenie i w tym momencie nie ma pomocy bo została zadysponowana do "desperata" to co wtedy?
W ostatnim czasie to kolejny taki przypadek. Jeśli osoby są poczytalne to powinny pokryć koszty tych akcji tak jak ci którzy fałszywie alarmują o podłożonych ładunkach wybuchowych. -
Jakby chciał się zabić to by skoczył powinni go olać i odjechać z tamtąd i ciekawe czy by debil skoczył czy by zlazł dla mnie to mógłby skoczyć jednego barana mniej.