No i co bolesławieccy single, andrzejkowy weekend prawie za nami, zawiązały się jakieś znajomości? Ktoś ruszył swoje 4 litery, wykazał inicjatywę żeby poznać ciekawych przedstawicieli płci przeciwnej? :).
Gdzie w Bolesławcu 36-latek może poznać wolną kobietę?
-
-
Ja byłem wczoraj w Paryskiej, ale w tym tłumie nie było okazji zagadać jakaś kobietę po za tym jak facet nie jest przystojny to zawsze dostaje kosza jak podrywa kobietę.
-
~nieśmiały napisał(a): Ja byłem wczoraj w Paryskiej, ale w tym tłumie nie było okazji zagadać jakaś kobietę po za tym jak facet nie jest przystojny to zawsze dostaje kosza jak podrywa kobietę.
Spróbuj spojrzeć na siebie trochę łaskawszym okiem, bo samoocena jest kluczową sprawą w nawiązywaniu kontaktów damsko - męskich. Facet nawet jeśli niezbyt przystojny, ale pewny siebie i otwarty ma duże szanse zainteresować kobietę swoją osobą. Oczywiście atrakcyjność fizyczna jest sprawą ważną dla obu stron, ale tak naprawdę jest to rzecz subiektywna, i jego deficyty można nadrobić innymi cechami.
2013-12-01, 18:25Dobrze, że wychodzisz, próbujesz, nie zamykasz się w 4 ścianach. -
Każdy mężczyzna jest na swój sposób przystojny, bo praktycznie każdej kobiecie będzie podobał się inny typ mężczyzny- z małymi wyjątkami.
Prawda jest taka, ze czasem jeśli facet jest super mega przystojny to ma... cóz siano w głowie- podobnie z kobietami- tu akurat jest równouprawnienie. Czasem niepozorny, trochę nieśmiały mężczyzna- ale za to z fantastyczną osobowością, pasjami, charakterem. - tym "czymś" potrafi zdobyć nie jedną kobietę.
Tak więc dużo wiary w siebie bo to podstawa ;-). -
~nieśmiały napisał(a): Ja byłem wczoraj w Paryskiej, ale w tym tłumie nie było okazji zagadać jakaś kobietę po za tym jak facet nie jest przystojny to zawsze dostaje kosza jak podrywa kobietę.
To wcale nie jest powód, no co Ty? Nawet tak nie myśl.
2013-12-01, 21:40No i nie chodzi o to jak ktos napisał, żeby zdobyć "niejedną" kobietę, zdecydowanie wystarczy jedną, na miłość, na stałe. Życzę. -
~normalny gośc napisał(a): Co to ma znaczyć? Skąd wiesz co człowiekowi się po drodze w życiu przytrafiło? Ot powiedziała co wiedziała. Jestem w podobnej sytuacji i w podobnym wieku. Nie poukładało mi się po mojej myśli, nie z mojej winy bynajmniej. Teraz szukam normalnej kobiety zorientowanej na stały związek. Mogło by się wydawać że jest takich kobietek sporo, tylko nie spotkałem żadnej, która byłaby gotowa na nowy związek, miłość. One by bardzo chciały, lecz na przeszkodzie stoi zawsze niepoukładana przeszłość; tkwienie jeszcze jedna noga w starym związku, wojna o alimenty, sprawy majątkowe, zastraszanie przez byłego partnera, męża etc. Od samego początku jest pod górkę, nawet jeśli wszystko jest ok to po pary tygodniach wszystko przez to się sypało. Stworzenie związku jest możliwe tylko wtedy jeśli ma się zamknięte kluczowe sprawy z przeszłości, bo w wieku 35 lat każdy jakąś miał, nie ważne, czy jest się singlem, rozwodnikiem, ma się dziecko. Droga Mariolu, tak to jest, że czasem w życiu następuje niespodziewany zwrot zdarzeń, nie wszystko jest tak oczywiste jak uważasz.
Bardzo mądre słowa ;-) sama jestem mniej więcej w tym wieku... niestety za swoje zbyt dobre serce płace obecnie strachem przed kolejnym związkiem... czy po raz kolejny uda mi się zaufać mężczyźnie? Na początku było ładnie pięknie romantycznie... potem z czasem... jak już zobaczył że jest ok.. Sytuację ma stabilną to zaczął swe krętactwa... wyskoki itp. A ja póki co jak narazie mam złe doświadczenie i mężczyźni kojarzą mi się tylko z jednym :-( Jest to przykre, że to kieruje się do wszystkich facetów... a gdy człowiek się sparzy i to bardzo mocno... niestety boi sie... nawet najbardziej złotemu zaufać... Aczkolwiek wierze... ze kiedyś trafi mi się Normalny Facet, któremu starczy do życia tylko "ta jedna kobieta"... a nie babiarz... pies na kobiety... i patrzący aby tylko w wolnej chwili wypić jakąś buteleczke :-).
-
Zgadzam się, ale dodam też, że ogromnym problemem jest też niskie poczucie własnej wartości i nieśmiałość. Tak właśnie było ze mną. Byłam tak zakompleksiona, że nie wyobrażałam sobie, że ktokolwiek może mnie polubić, a co dopiero pokochać. Pewnie taką postawą odstraszałam ludzi. Ale w końcu postanowiłam skończyć z tym i powalczyć o siebie i swoje szczęście. Początki były trudne, ale udało się i teraz jestem w szczęśliwym związku. Długo to trwało i nawet czasem innym osobom się nie przyznaję, że mój ukochany to ten pierwszy i jedyny, bo często to budzi śmiech, że byłam taka zacofana i nikt mnie nie chciał. Mam to w nosie, gdy patrzę na ludzi, którzy mają ileś tak związków za sobą, a jednak wciąż są sami. Co z tego, że niby są tacy doświadczeni, skoro potem płaczą. Patrzę wtedy na mój skarb i uśmiecham się, bo może i jestem zacofana i jakaś moherowa, ale przynajmniej mam się do kogo przytulić w zimowe wieczory i mam przy sobie wierne i kochające serce.
-
asieńka napisał(a): Zgadzam się, ale dodam też, że ogromnym problemem jest też niskie poczucie własnej wartości i nieśmiałość. Tak właśnie było ze mną. Byłam tak zakompleksiona, że nie wyobrażałam sobie, że ktokolwiek może mnie polubić, a co dopiero pokochać. Pewnie taką postawą odstraszałam ludzi. Ale w końcu postanowiłam skończyć z tym i powalczyć o siebie i swoje szczęście. Początki były trudne, ale udało się i teraz jestem w szczęśliwym związku. Długo to trwało i nawet czasem innym osobom się nie przyznaję, że mój ukochany to ten pierwszy i jedyny, bo często to budzi śmiech, że byłam taka zacofana i nikt mnie nie chciał. Mam to w nosie, gdy patrzę na ludzi, którzy mają ileś tak związków za sobą, a jednak wciąż są sami. Co z tego, że niby są tacy doświadczeni, skoro potem płaczą. Patrzę wtedy na mój skarb i uśmiecham się, bo może i jestem zacofana i jakaś moherowa, ale przynajmniej mam się do kogo przytulić w zimowe wieczory i mam przy sobie wierne i kochające serce.
Asieńko, pięknie to napisałaś, chyba ja bym tak nie potrafiła w paru słowach ująć tyle tresci. Mam tak samo, ten pierwszy i jedyny, tez uwazałam sie za zacofaną i staroświecką, ale to wcale tak nie jest, nie jestem "do tyłu", ani w sprawach codziennego zycia ani ww sferze intymnej, po prostu taki model zycia zawsze mi odpowiadał, jeden partner na całe życie, jestem w wieloletnim związku małzeńskim i jest ok, mimo, ze nie miałam innych facetów oprócz tego jednego i wydawać by sie mogło, że jestem jakaś inna niż ogólnie przyjęte zapatrywania na te sprawy, Życzę kazdemu, żeby swój trafił na swego.
-
Szanowne Panie.
Chętnie umówię się z Panią stanu wolnego na kawę mój numer tel: 733 561 385. -
Dziękuję E, to znaczy, że nie jestem ufoludkiem :).
-
asieńka napisał(a): Dziękuję E, to znaczy, że nie jestem ufoludkiem :)
Asienko jestem pełen podziwu jaką jesteś osobą, nie będę się rozpisywać się i ci cukrować jesteś bardzo szczera i życiowa gratuluję szczęścia, gdzie takie kobiety jak ty można poznać? ;). -
Oj Kajo, ja myślę, że wszędzie, tu nie ma reguły. Tyle jest delikatnych, nieśmiałych osób na świecie, że nawet sobie nie zdajemy z tego sprawy. Czasami ktoś na pozór szalejący i odważny, może się tylko kryć za taką fasadą, a w rzeczywistości płacze w duszy z bólu i bezsilności.
-
Człowiek nie rodzi się nieśmiały, aczkolwiek rodzimy się wszyscy z pewnym poziomem wrażliwości i ekstrawertyzmu. Nieśmiałość tak naprawdę zostaje w człowieku "zaszczepiana" od wczesnych lat dziecięcych, głównie przez dorosłych. Największą szansę na stanie się nieśmiałym mają wrażliwcy-introwertycy, bo tacy ludzie są najbardziej podatni na krytykę, przeżywają wszystko bardzo mocno, tyle że "do wewnątrz", nie potrafiąc uzewnętrznić swoich uczuć. W towarzystwie często tacy ludzie postrzegani są jako "drętwi" czyli mrukliwi i małomówni. Tyle, że tacy ludzie piętnowani są przez ekstrawertyków czyli przez osoby z natury otwarte na innych, krzykliwych, których wszędzie pełno, często żartujących, etc. Ekstrawertyzm w dzisiejszych czasach jest bardzo pożądany, bo przecież trzeba być zawsze taki "do ludzi", do przodu, uśmiechniętym itd. Tutaj osoba zamknięta w sobie ma problem, bo przy konstrukcji psychicznej introwertyka jest o wiele trudniej być takim "na zewnątrz". Ludzie, zwłaszcza ekstrawertycy powinni nabrać trochę dystansu do siebie i innych, bo to że ja jestem zawsze taki do ludzi i do przodu bo z takimi cechami się urodziłem to nie znaczy, że wszyscy tacy muszą być.
-
Dobra marudy nie zamulać sobota jest a chętnych na wylezienie z domu niet. Jak chcecie przełamać lody w poznawaniu mogę iść z wami będę robić za swatkę kleić rozmowy a przy okazji się pobawię.
Już mi tu określać godzinę i miejsce spotkania. -
Zimno się zrobiło więc ludziska z tyłkami na kaloryferach siedzą i nie w głowie im wychodzenie gdziekolwiek ;-).