Witam serdecznie wszystkich. Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami spostrzeżeniami dotyczącymi przyjaźni między mężczyzna a kobietą. Przyjaciółce czy też przyjacielowi można o wszystkim powiedzieć, zawsze ci pomoże, gdy masz problem. Gdy jest ci smutno, zaprosi cię do siebie na noc, obejrzycie razem film, pocieszy i sprawi że poczujesz się lepiej. Podobnie gdy ona lub on do ciebie zadzwoni z problemem, rzucisz wszystko, by tylko pomóc. Twój partner to rozumie, wie przecież, jak ważna jest dla ciebie przyjaźń. Co natomiast, jeśli twoim najbliższym przyjacielem jest inny inny mężczyzna w przypadku kobiet lub kobieta w przypadku mężczyzn? Czy w ogóle możliwe jest stworzenie takiej bliskiej, ale jednocześnie aseksualnej relacji między przyjaciółmi odmiennych płci? Kochani napiszcie coś o swoich relacjach w tej materii, moze byc ciekawie.2013-07-27, 13:00Domyślam się, że wielu z Was powie Ee tam ściema jakaś. Ja mam faceta przyjaciela albo kobietę przyjaciółkę. Pewnie jakimś drobnym problemem może być różnorodność definicji słowa „przyjaźń”, ale jeżeli macie takich przyjaciół to gratuluję – choć też współczuję. Ja na własny użytek przyjaźń definiuję oto tak – opiera się ona na więzi emocjonalnej, czasem intelektualnej, na więzi w której jednak nie ma mowy o zmysłowości czy erotyce. Przyjaźń powinna się charakteryzować bezinteresownością, powinna być szczera i czysta. Jeżeli tak spojrzymy na tą definicję to do miłości brakuje tylko relacji seksualnej. Idąc dalej tym tropem to przyjaciele przeciwnych płci nie powinni w sobie widzieć obiektów seksualnych bez względu na bezgraniczną bliskość na jaką sobie pozwalają i ile czasu ze sobą spędzają. Oczywiście ile opinii i definicji tyle reakcji i zachowań. Wiele osób nie jest więc w stanie pojąć i uwierzyć, że dwoje ludzi, przeciwnej płci, którzy zwierzają się ze swoich przeżyć i problemów, wiedzą o sobie tak wiele, potrafi pozostać jedynie przyjaciółmi. Natomiast ci, którzy takiego przyjaciela mają, twierdzą, że nie ma w tym niczego zaskakującego. Ludzie to nie zwierzęta zatem nasze relacje z ludźmi nie opierają się wyłącznie na relacji seksualnej. Tylko, że seksualność to jest coś co nam towarzyszy na co dzień, co teoretycznie jest zarezerwowane dla ukochanej osoby, ale gdy ona w jakiś sposób na zawodzi, no to jest przecież przyjaciel płci przeciwnej, który zawsze rozumie, zrozumie, pomoże, przytuli i w ogóle jest „plastrem” na całe zło.
Ona i on czyli przyjaźń między kobietą a mężczyzną... możliwe
-
-
Przyjazn taka jest spoko, mozna sie bzykac bez zobowiazan, po przyjacielsku.
-
~Anonim napisał(a): Przyjazn taka jest spoko, mozna sie bzykac bez zobowiazan, po przyjacielsku.
To forum nie założona dla erotomanów, pomyliłeś je. Nie za bardzo przyłozyłeś się do zrozumienia tekstu.
-
~siostra Basen napisał(a): Przyjaciółce czy też przyjacielowi można o wszystkim powiedzieć, zawsze ci pomoże, gdy masz problem. Gdy jest ci smutno, zaprosi cię do siebie na noc, obejrzycie razem film, pocieszy i sprawi że poczujesz się lepiej. Podobnie gdy ona lub on do ciebie zadzwoni z problemem, rzucisz wszystko, by tylko pomóc.
Twój partner to rozumie, wie przecież, jak ważna jest dla ciebie przyjaźń. Co natomiast, jeśli twoim najbliższym przyjacielem jest inny mężczyzna w przypadku kobiet lub kobieta w przypadku mężczyzn?To partner powinien być najbliższym przyjacielem i zabiegać o to żeby z nim spędzać noce, a nie z innym mężczyzną. Jeżeli nie można powiedzieć mu o wszystkim, bo może nie chce wysłuchać, a pocieszenia trzeba szukać gdzie indziej, to trzeba się nad tym poważnie zastanowić.
Jeżeli mężczyzna nie zwierza się partnerce, tylko przyjaciółce, może ta druga jest mu bliższa? -
Prędzej czyn później w takim układzie dochodzi do bzykania.
-
Krótko-taka przyjażń jest możliwa.
-
Pier... e o chopenie!
-
Wiadomo, przyjaźń prowadzi do bzykania, później kwas i po przyjaźni.
Dobrze to ktoś napisał, partner(ka) powinien być jedynym przyjacielem...
Pozdro :). -
~Baby są głupie napisał(a): Wiadomo, przyjaźń prowadzi do bzykania, później kwas i po przyjaźni. Dobrze to ktoś napisał, partner(ka) powinien być jedynym przyjacielem... Pozdro :).
Jak to baby są głupie? Przecież popierasz wpis o partnerze przyjacielu, a to właśnie baba pisała, tylko nie zalogowana:D.
-
Pewnie możliwa, ale moja niestety nie przetrwała i teraz z perspektywy czasu żałuję, że tak sie stało.
-
Jest możliwa, mam przyjaciela z którym rozmawiam na każdy (dosłownie) każdy temat, przy którym czuję się nie skrępowana. Uwielbiam spędzać z nim czas. Zna mnie jak nikt inny i ja jego znam. Lubię z nim płakać, śmiać się itd. - to mój mąż.
-
Jest możliwa tylko wtedy gdy mężczyzna jest gejem.
-
Prędzej czy później jednej ze stron zacznie bardziej zależeć i przyjaźń albo się posypie albo przerodzi w związek.
-
~Anonim napisał(a): Jest możliwa, mam przyjaciela z którym rozmawiam na każdy (dosłownie) każdy temat, przy którym czuję się nie skrępowana. Uwielbiam spędzać z nim czas. Zna mnie jak nikt inny i ja jego znam. Lubię z nim płakać, śmiać się itd. - to mój mąż.
TAK, właśnie tak :) Takie małżeństwa to coś wspaniałego i wszystkim życzę bycia w takim związku :).
-
Znam przypadek, gdzie kobieta twierdzila, ze "to tylko kolega", badz przyjaciel lecz jak sie okazalo sypiali ze soba a ona i on byli zonaci! Podkreslam, ze to ona ciagle dobitnie powtarzala, ze to koloega... meza nie bylo przez pare miesiecy...