Co mam zrobic jak on tak mnie traktuje i poniza a ja go kocham

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Słuchaj rad innych, związek kobiety i mężczyzny ma być czymś przyjemnym a nie poligonem, dzieciaka ci jeszcze machnie to dopiero będzie katastrofa. Ja dla swojej żony jestem mężem a nie tyranem, bo i takie są przypadki, ja jak wyjeżdżam do pracy to moja żona za mną tęskni a nie wzdycha z ulgą, że w końcu polazł. Ty się musisz zastanowić czego chcesz, czy chcesz tęsknić za ukochanym jak on np będzie pracował czy mieć ulgę, bo masz chwile spokoju...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~think about it napisał(a): Słuchaj rad innych, związek kobiety i mężczyzny ma być czymś przyjemnym a nie poligonem, dzieciaka ci jeszcze machnie to dopiero będzie katastrofa. Ja dla swojej żony jestem mężem a nie tyranem, bo i takie są przypadki, ja jak wyjeżdżam do pracy to moja żona za mną tęskni a nie wzdycha z ulgą, że w końcu polazł. Ty się musisz zastanowić czego chcesz, czy chcesz tęsknić za ukochanym jak on np będzie pracował czy mieć ulgę, bo masz chwile spokoju...

    Tylko, ze ona juz tęskni i dnia nie moze bez niego wytrzymac, a przeciez nie powinna bo on nie jest jej ani wierny ani uczciwy, robi co chce i nawet chce zmienic numer tel, żeby dała mu spokój, tylko sie dziwic nalezy czym ją tak oczarował, ze świata poza nim nie widzi, ot, młodość, naiwność i głupota, ale jak nie popróbuje piekła z nim to pewnie nic do niej nie przemówi do rozsądku, musi sie przekonać sama, zeby po latach zmarnowanych powiedzieć jak wiele kobiet mówi -"dobrze mi radzili, ale nie posłuchałam, jaka byłam głupia"- no, i jest takie przysłowie; "nie uwierzysz, dopóki nie zmierzysz", a cudu nie będzie, ten związek nie ma szans na powodzenie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Każdy pisze, że młoda i głupia. Zaraz zaraz, jest to zauroczona 14-latka co ma jeszcze siano w głowie, czy dorosła 22-letnia kobieta?
    No chyba, ze w tym przypadku pesel nie ma sie nijak do tego co w głowie :)
    Bo wydaje sie, że dorosła kobieta juz powinna miec troszke oleju w głowie :(
    Powinna...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Niestety wyglada mi to na głębokie uzależnienie :( tzw. "love addiction" - nałóg miłołości. I podobnie jak w innych uzależnieniach (alkoholizm, narkomania) wymaga leczenia/terapii, oczywiście po wcześniejszym przyznaniu się przed sobą samym do porażki na danym gruncie. No i szczerej chęci "naprawy siebie" i swojego życia. Wiem o czym piszę. Niestety :(.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~I jak życ? Napisał(a): Witam. Mam problem ponieważ spotykm sie od 8 miesiecy z męzczyzna on ma 33 lata, ja 22. Na początku było idealnie dzwonił, pisał pytał sam o spotkanie, a teraz juz ma to wszystko gdzies. Jak go pytam o ktorej sie widzimy zawsze jest to pora pozna. Zostaje u niego on od rana zaczyna swoj tryb dnia ja zupelnie swoj. On nie widzi nas w tym swoim dniu. Poprosił mnie o zerwanie kontaktu z kolezankami ktore niby na mnie zle wplywaly zrobilam to bo moze faktycznie mial racje.

    Zostaw go. Lepiej teraz, niż za kilka lat, gdy będziesz bardziej zżyta. Będzie bolało mocniej... Jeżeli teraz nie szanuje Ciebie, nigdy nie będzie szanował. Nie możesz w zyciu zapomnieć o sobie i przez lata iść na kompromis. To gwałt na sobie. Masz prawo do szczęścia i radości. Zostaw go.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wiem i to bedzie chyba najlepsze wyjscie, postaram sie posluchac wiekszoci tych rad poniewaz wiem ze nie zmieni sie juz nic na lepsze a bedac dalej w tym zwiazku bede sie pograzac, lec wydaje mi sie ze rozmowa z kims takim jak psycholog pewnie jeszcze by mnie w tym umocnila narazie sprobuje sama jakos uwolnic sie od tego jak sama nie dam rady napewno porozmawiam z kims, dzisiaj spotkalam sie z nim i znowu ledwo co spotkalismy sie pierwsze co zaczal mna sterwoac ze powinnam byc szyciej, ze on nie ma czasu... po chwili wydał sie, ja zamilklam moze gdybym nie byla w aucie w ktorym jechalismy moze byla bym na tyle silna zeby wyjsc lecz niestety jechał, po chwili zupelnej ciszy odezwał sie z pytaniem: czy juz jest dobrze? Odpowiedzialam w pokorze tak, nie chcialam juz awantury, on stwierdzil ze mysle swoje, odpowiedzialam mu ze nie ze jest ok wiem to tak jak bym prosila sie o jeszcze do dowal mi, wydrzyj sie, ale naprawde juz nie mam sil chcialabym tak jak inne pary moc o wszystkim z nim porozmawiac nie tak jak teraz na kazde pytanie jest krzyk. Ale jak mialo mi tak poprostu przejsc zlosc na to jak on wydarl sie na mnie to jego pytanie nie na miejscu czy juz jest ok po krotkiej chwili bylo nie normalne. Zero czulego spojrzenia zero slowa przepraszam, zero wylumaczenia i jakiej kolwiek pokory z jego strony ze faktycznie sie zle zachował... jutro juz jestem umowiona ze znajmomymi na piwo. Normalnie jestesmy na jutro umowieni znajac zycie jak powiem mu ze nie moge sie spotkac bo zalozmy bede zajeta bede u rodziny bedzie torturował mnie psychicznie idz i rób co chcesz a w mysli ( pojedyiesy a nie spotkasy sie ye mna to mi to nawet na reke odpoczne ale bede mial chwyt na ciebie jak tobie bedzie zalezalo na spotkaniu powiem ci to samo ) on nie zabrania mi slowem on zachowaniem takim jak by przemaiwalo samo przez siebie ta cisza mnie tortuje... ale ogranicze spotkania do minimum, wtedy bede uczyla sie powoli zyc bez niego, jak bedzie awanturowal sie lub zachowywal jak furiat to wtedy moze szybciej przejze na oczy ze faktycznie lepiej jest uciec, mimo ze wiem ze to juz czas ale moze tak delikatnie i powoli bedzie mi nieco łatwiej jak myslicie lepiej powili czy odrazu drastycznie jeszcze jego pomeczyc obojetnoscia itp/ moze to go cos zmieni obojetnosc zawsze bylam zainetresowana jego zyciem, jego zajeciami w 100% wszystko co wiazalo sie z nim bylo na 1 miejscu teraz jak bede obojetna moze to go zacznie zastanawiac i da do namyslu ze aktycznie juz nie ma mnie w garsci? Jak myslicie?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dziewczyno co ty piszesz delikatnie nie drastycznie ile ty masz lat? Ja przezylam to samo pare miesiecy w toksycznym zwiazku kazdy mnie ostrzegal mowil ale ja szlam w zaparte ze go zmienie i jak na tym wyszlam ze skrzywiona psychika bo wieczne pretensje o wszystko zabranianie wszystkiego i uzaleznienie mnie od niego skoncz to raz na zawsze w wieku 22 lat nie jest dobry zwiazek z mezczyzna 32 latnim przy nim uciekaja ci najlepsze lata zycia.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Masz tyle pomysłów na rozwiazanie to po co innych pytasz? Powiem Ci ze on się nie zmieni skoro do tej pory tego nie zrobił a Ty jak chcesz to dalej w to brnij skoro chcesz być ofiara.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wszyscy już się wypowiedzieli?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~Doktor napisał(a): Wszyscy już się wypowiedzieli?

    Jeszcze ja. Powinnaś się bać takiego człowieka.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~I jak życ? Napisał(a): Witam. Mam problem ponieważ spotykm sie od 8 miesiecy z męzczyzna on ma 33 lata, ja 22. Na początku było idealnie dzwonił, pisał pytał sam o spotkanie, a teraz juz ma to wszystko gdzies. Jak go pytam o ktorej sie widzimy zawsze jest to pora pozna. Zostaje u niego on od rana zaczyna swoj tryb dnia ja zupelnie swoj. On nie widzi nas w tym swoim dniu. Poprosił mnie o zerwanie kontaktu z kolezankami ktore niby na mnie zle wplywaly zrobilam to bo moze faktycznie mial racje. Lecz jego koledzy nie naleza do aniolów a wrecz przeciwnie sa gorsi niz moje kolezanki. Jak go poprosilam aby opuscil z jednego ktory próbuje zniszczyc wszystko miedzy nami, poniewaz kiedys z nim sie spotykalam ale tylko na stopie kolega kolezanka lecz on chcial wiecej zeby nie robic mu nadzieji urwalam kontakt on ze spotykam sie z jego kolega nie moze zniesc i prubuje to zepsuc w dyskretny i delikatny sposob ale moj facet oczwiscie tego nie widzi twierdzi ze do pracy mu jest potrzebny ale on ma tyle kolegow ze gdyby chcial to do pracy mial by tysiece innych. Wczoraj podczas klotni powiedzial mi ze ze on nie bedzie rezygnowal z kolegi bo ja mu tak kaze i nie bedzie pod pantoflem ze on tak nie umie i ze mozemy sie rozstac, a planowalismy normalne zycie. I podczas rozmowy zasugerowal w nerwach ze jak nie przestane to tak jak by chcial mnie uderzyć. Nie chce byc tak traktowana ale ludze sie z dnia na dzien ze sie to zmieni ale ludze sie tak juz od dobrych 3 miesiecy. Kocham go. Wynajał mieszkanie do remontu mial je zrobic abysmy normalnie zaczeli mieszkac razem ale mimo ze nic nie robi nudzi sie i po kolegach jezdzi twierdzi ze nie chce mu sie nic tam robic bo ma drugi domek w swoim miescie w ktorym ja nigdy nie bylam od kad go znam. Dzisiaj stwierdzil po awanturze ze nie wezmie kolegi tego o ktorego byla klotnia ale wylaczy telefon. Pewnie bez mojej wiedzy nie dotrzyma slowa ale pomijajac to kiedys chcial miec kontakt a teraz juz nie. Juz wogole w ciagu dnia nie dzwoni sam. Kiedys zaproponowalam mu ze pomoge mu na podworku bo mowil ze ma duzo zajec stwierdzil ze drzewa do lasu nie bedzie brał. Ale czasami potrafi byc kochajacy choc to sa przejawy tylko ale jak jest dobrze to chcialabym ulozyc z nim zycie ale nie chce byc tak traktowana i zeby wogole nie mial do mnie szacunku. Co robić?

    Daj sobie spokoj z takim typkiem.