Przede wszystkim, sens studiowania polega na tym, że studiuje się to co się lubi... Kiedy człowiek idzie za głosem serca i studiuje to co sprawia mu radość, nie jest w stanie przewidzieć, że za te 5 lat nie będzie dla ludzi o jego profilu pracy... Nie tylko po Uniwerku nie mogą znaleźć pracy i to nie dlatego, że są ciency... Kilka lat temu modny kierunek - marketing i zarządzanie... hurtowo wszyscy rozpoczynali te studia i teraz ludzie po tych studiach to najgorszy towar mimo, że wielu poziomem wiedzy wręcz zwala z nóg... Psychologia, prawo - kto by pomyślał 10 lat temu, że obecnie te kierunki będą skazane na porażkę? Informatyka - złoty zawód, niby praca jest ale nie za więcej jak 1400 - 1600 zł/netto... Generalnie jednak dla informatyków też sensownej pracy nie ma i nie można powiedzieć, że absolwent informatyki po Polibudzie to nieudacznik... Ja mam wyższe magisterskie a do tego 3 podyplomówki gdyż zmusił mnie do tego rynek pracy... nie mam źle, radzę sobie ale muszę ciągnąć na kilka etatów aby być zadowolonym z zarobków... nie jest jednak powiedziane ile tak wytrzymam a jeżeli już to na pewno odbije to się na życiu osobistym, czy o to chodzi? Może przesadziłem z tymi prywatnymi uczelniami, niektóre w sumie są całkiem niezłe...
Wykształcenie
-
-
Zgadzam się. Z tym głosem serca to jest tak, że jak za nim pójdziemy, to nie zawsze pójdzie ono w parze z zatrudnieniem :) Kolejna sprawa, tak jak napisałeś Baco wyżej, uczelnie napłodziły studentów, a wakatów nie ma. Dzisiejsze czasy wymagają od nas przede wszystkim elastyczności. Stąd właśnie, podyplomówki, zmiany kierunków. Ja wychodzę z założenia, że w zawodach tam gdzie nie trzeba fachowej wiedzy(np lekarz) liczy się "przebojowość" osoby ubiegającej się o pracę, a dopiero później dyplom. Nie sztuka posiąść wiedzę ( bo ona jest ogólnie dostępna- czy to w bibliotece, czy to na uniwerku, czy prywatnej uczelni) sztuką, jest umieć tą wiedzę wykorzystywać. Pozdrawiam.2011-04-09, 09:04Po za tym, trzeba też liczyć się z tym, że samo posiadanie Mgr nie uprawnia nas do tego aby mieć pracę, Rynek tym się nie przejmuje. Nikt nikomu nie kazał studiować. Często słyszy się, że "ktoś" skończył studia i nie ma pracy. Często posiadanie zawodu spawacza, czy tynkarza daje lepsze możliwości niż mgr z zarządzania czy pedagogiki. Tak jak pisałeś Baco. Kiedyś wyższe wykształcenie dawało pracę, dzisiaj tak nie jest. Bo zmieniły się czasy, kto się do nich nie dostosuje, ten będzie miał gorzej.
-
Tak... dopóki mamy siły i możliwości - przekwalifikujemy się... czasami są narzekania, że pracownicy nie są dość kompetentni do tego aby sprawować swoje obowiązki... Ale czyja to wina? Nauczyciel w-f musi być w obecnych czasach także nauczycielem informatyki a polonista obok tego wykłada matematykę... prawnik jest dodatkowo psychologiem a psycholog rehabilitantem... nie ma szans pracy w jednym zawodzie i bez przerwy musimy inwestować nie w swoją wiedzę kierunkową poprzez dokształcanie się ale musimy inwestować w siebie pod kątem przekwalifikowania się... Obecnie, lepiej niejednokrotnie zarabiają dekarze, hydraulicy itd.... wykonują oni jeden zawód a ponieważ polski hydraulik jest ceniony na zachodzie, w Polsce aby nie uciekł muszą takiemu dobrze zapłacić... i to jest słuszne podejście... Czasami zastanawiam się, po co tyle lat nauki, studiów itd., skoro muszę tyrać od rana do nocy na kilka etatów aby utrzymać rodzinę i latem pojechać na zasłużony urlop... ale nie narzekam tylko pracuję... wolę mniej zarobić niż narzekać na brak pracy jak co niektórzy - tacy na znak swoich twardych postanowień wyczekuje od rana pod budką z piwem bo za 1200 zł nie pójdzie pracować... Pozdrawiam :).
-
A ja nie mam az tak dobrego wyksztalcenia a zarabiam 3 tys :).
-
A na mnie robi facet, choc mam nawet dobra szkole ;-) ).
-
To fajnie masz, a ja musze sama pracowac na swoje i wychowanie synka, ale jestem dumna ze sama mieszkam i uwolnilam sie od koszmaru!
- 1
- 2