Więc po za pracą i siedzeniem w domu co może spowodować odciski na. Czas chyba i na spacerowanie :) odpoczywając w pubie przy kawce czy wieczorkiem przy dobrym winku :).
Spotkania towarzyskie bez sponsoringu
-
-
Ważne jest to aby efektywnie spędzać czas po za pracą. Trzeba mieć jakieś pasje, zainteresowania. W ten sposób można poznać inne osoby. A spacerowanie jest jak najbardziej wskazane. W ciepłych promieniach wiosennego słońca... Samemu, licząc na to, ze może ze spaceru już nie wróci się samemu i następne wyjścia będą już czyimś towarzystwie... Knajpka to chyba jedno z lepszych miejsc gdzie można kogoś poznać. Bywa jednak tak, że nawet jak ktos wpadnie w oko i z drugiej strony też jest zainteresowanie, to i jednej i drugiej osobie po prostu zabraknie odwagi.
-
Takie spotkania są okropne.
-
Dagmara miała chyba przykre doświadczenia. Nie można tak łatwo się zniechęcać.
-
Wiesz i chyba to jest najgorsze, że człowiek spogląda na drugą osobę a i wyłapuje też, że dana osoba spogląda na niego i w tedy przychodzi właśnie brak odwagi aby podejść powiedzieć po prostu cześć :) Pózniej w domu człowiek aż chyba zły jest na siebie, że znów wygrała obawa, brak odwag zamiast mowa ciała czy cichy krzyk serducha w środku :) że ten ktoś fajny był a ja znów zachowałem/łam się jak dziecko dziwnie nieświadomie broniąc się przed tym! Bardzo fajnie wręcz nawet ślicznie napisałaś o wyjściu samemu na spacer "że może ze spaceru już nie wróci się samemu i następne wyjścia będą już w czyimś towarzystwie" :).2011-03-16, 08:00~dagmara dlaczego takie spotkania są okropne?2011-03-16, 08:02~ Myszko Miki a masz jakieś dobre rady na zniechęcanie się, może pomoże to Dagmarze.
-
:).
-
Sama wiele razy miałam taką sytuację, że ktoś mi się podobał ale jakoś zabrakło odwagi aby zrobić krok do zapoznania się. Może to ta obawa przed "porażką"? Tym bardziej trudno na odwagę gdy dana osoba jest w towarzystwie, wtedy zapoznanie staje sie wrecz niemożliwe. Szansa na poznanie kogoś ulatuje jak powietrze z koła i pozostaje tylko "kac moralny", że znowu się nie udało. O spacerach tak napisałam, ponieważ je bardzo lubię, tak po bezdrożach, na wiosnę, gdy wszystko zaczyna się zielenić, W powietrzu czuć zapach czegoś nowego, może szansy na to, ze może tej wiosny sie uda...
-
Nie ma jakiejś "złotej rady" na takie sytuacje. Wszystko jest uzależnione od naszej osobowości, charakteru i wychowania jakie wynieśliśmy z domu rodzinnego. Trzeba się przełamać i trochę potrenować. Niektórzy podpierają się alkoholem ( dla odwagi )ale odradzam. Po jednym czy drugim niepowodzeniu nie należy się zniechęcać. Czasami można skorzystać z usług tzw. "swatki". Robią to profesjonalnie ale trzeba takowe znać. Można też wstąpić do kręgu ludzi o określonych zainteresowaniach ( stowarzyszenia, kluby, organizacje. Bron Boże partie polityczne ).
-
Myszko Miki a czy ty jestes sama?
-
Nie nie jestem. Koło mnie zawsze się kręci kilka kotów. Mam to szczęście.
-
Myszko no to faktycznie masz szczęście tylko ci pozazdrościć a nie masz problemu w wyborze kota :) czy może akceptujesz wszystkich na raz? :) oczywiście nie odbierz tego zle :).2011-03-16, 17:49~ sama, wiesz co? Jest w tobie romantyk widzę a to piękna zaleta, która chyba zanika :( i dokładnie nie ma nic śliczniejszego niż spacerowanie po bezdrożach gdzieś w ciszy z dala od zgiełku i cieszyć się wiosennym budzeniem nowego życia :) dlatego czasem zastanawiam się, dlaczego los dał komuś szczęście od razu a kogoś innego wystawia na próby często bolesne by móc właśnie np razem za dłoń spacerować po tych bezdrożach z uśmiechem na buzce i cieszyć się budzącą wiosną - która zawsze daje nowe nadzieję i marzenia :).
-
A moja 1. Miłość zrobiła mnie w balona, zniszczyła mi cały rok, przerzuciło się to na wszystko, chciałem się nawet zabić, lądowałem u psychologów psychiatrów... masakra. Mimo tego, że mam 18 lat dziewczyny mówią, ze myśle jak bym miał zamiar zakładać rodzinę i że jestem romantyczny, ale co z tego skoro, albo zajęta albo nie czuje tego uczucia jak do tej 1. Ciekawe czy to kwestia hormonów czy wiek, czy czego tam. Teraz po praniu mózgu już mi przeszło i wolałbym się przespać bez zobowiązań z jakąś 18-20 letnią laską niż pchać się w to "licealne [...]" zwane miłością. Zazdroszcze wszystkim innym którzy kogoś mają i na sama myśl mnie skręca że nie mogę być ze sobą, ale jak wyżej wspomniałem teraz tylko bym coś [...] od czasu do czasu.
-
Owszem, jestem niepoprawną romantyczką. Wierzę w miłość i w to, że każdy na nią zasługuje. Niestety los płata nam czasem figle i rzuca kłody pod nogi. Ważne aby wtedy się nie zniechęcać i nadal wierzyć w to, że prędzej czy później i do nas los się uśmiechnie. Jest to trudne, tym bardziej jeżeli raz zostało się skrzywdzonym. Trudno potem obdarzyć kogoś zaufaniem, bo zawsze istnieje ta obawa, że kolejny raz można tego pożałować.
-
No tak, ale weź Ty się najpierw odkochaj... Trzeba czasu? Ile? Czas leczy rany? Ciekawe. Czasami jest tak, że nic się nie układa, a w moim przypadku ta rozterka była gwoździem do przysłowiowej trumny. Dzisiaj po raz kolejny odwiedziłem psycholog, jak ktoś zna recepte na ból poza przedawkowaniem i skakaniem z mostu pisać! Bo czasami silna wola zawodzi.
-
Własnie ten lęk, że znowu zaboli powoduje pewną obronę przed tym - co jest chyba głupie w sumie! I chyba każdy wierzy w miłość co nie oznacza, że się do tego przyznaje. Ale człowiek, który już jakiś czas jest sam, po prostu się wyłamuje, tęskni za kimś bliskim a zarazem zaczyna nie wierzyć w to, że będzie jeszcze kochał i był kochany. Dlaczego niepoprawną romantyczką?