Jest odpowiedź prezydenta w sprawie MOPS i MOSiR

Dyskusja dla wiadomości: Jest odpowiedź prezydenta w sprawie MOPS i MOSiR.


  • Eryk, znam sytuację w MOPS z rozmów ze związkowcami. Z pism i dokumentów, które sporządzono po mediacji oraz z tych, które krążyły między związkami, a dyrektorka przed mediacją. Z rozmowy z dyrektorką, z którą przeprowadzałam wywiad i która bardzo dokładnie nakreśliła mi swoje stanowisko oraz z wysłuchanego spotkania radnych ze związkowcami na jednej z komisji, gdzie były przedstawicielki obu związków oraz dyrektorka. I na tej podstawie uważam, że nazywanie tego konfliktu osobistym, jest zamiataniem problemu pod dywan ze szkodą dla wszystkich pracowników MOPS i całej instytucji.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Czegoś tu nie rozumiem p. Grażyno. Przygotowuje Pani publikację na temat sytuacji w MOPS, a teraz jako argument pro związkowy i przeciwko opiniom, że to konflikt na tle osobistych ambicji, wyjaśnia pani, że my - internauci - nie wiemy o co dokładnie chodzi. To jak ocenić pani publikację? Półprawdą? Nigdy i nigdzie nie powstał jeszcze konflikt (na czele z największymi konfliktami na świecie), w którym osobiste przesłanki nie miały znaczenia. Pewnie jest tak, że część racji mają pracownice, a część dyrekcja. Tak jednak ten świat jest urządzony, że to dyrekcja zarządza, a podwładni mają się stosować do jej wytycznych. A pracownice wcale nie musiały zakładać związków i korzystać z pomocy działaczy związkowych (a i politycznych, niestety) z zewnątrz. Inteligentni ludzi potrafią się dogadać. Tu przeważyły ambicje i chęć pokazania "kto ile może". W obecnej sytuacji pracownice są na przegranej pozycji. I dobrze. Bo w rozwiązywaniu sporów liczy się także taktyka. One jej nie miały, a uwierzyły, że "wszechmocna" PO i działacze związkowi wyższego szczebla mogą wszystko. Otóż nie mogą. Na poziomie miasta decydują instytucje miejskie (z prezydentem na czele). Panie z MOPS powinny teraz podkulić ogon i wykonywać polecenia i zarządzenia dyrekcji. W myśl zasady - każdy swego pana ma. Pozdrawiam i życzę publikacji pokazującej obiektywnie całość problemu.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pani Grażyno we wcześniejszym artykule: http://www.istotneinformacje.pl/boleslawiec,a5469.php napisała pani m.in.: "Mimo że Małgorzata Dłużyk oświadcza, że wszystkich pracowników traktuje jednakowo i postępuje zgodnie z prawem, Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) wykryła nieprawidłowości w funkcjonowaniu MOPS. Brak dokumentacji z wypadków przy pracy, brak oceny ryzyka zawodowego, działania o charakterze nierównego traktowania, wypowiedzenie warunków pracy wbrew obowiązującym przepisom – wymieniają związkowcy. ". Natomiast w komentowanym aktualnie artykule w piśmie prezydenta czytamy m.in.: "W tym samym czasie w MOPS przeprowadzone zostały 4 kontrole przez Państwową Inspekcję Pracy i 2 kontrole z Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Żadna z tych kontroli nie wykazała nieprawidłowości działania MOPS. ". Kto mówi prawdę?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Grażyna. Łatwo jest powiedzieć na kogoś że jest zły i niedobry, a ja wiem że trzeba zjeść z kimś beczkę soli, aby kogoś dobrze poznać. Pod twoją rozwagę- dlaczego tylko część pracowników skarży się na dyrektorkę a druga część jej broni, czyżby dla jednych była zła a dla drugich dobra? Coś tu nie tak, a może coś z tymi pracownikami jest nie tak? Wież mi, na pewno nie broniłabym dyrektorki gdyby faktycznie była zła, bo jestem wrażliwa na krzywdę ludzką, ale z tego co tu czytam, to faktyczną krzywdę robi się dyrektorce poprzez powyższe opinie. Nie jestem z kadry kierowniczej, jedynynie szarym zwykłym pracownikiem.

  • Solei, oba pisma są oficjalne (i to o wykryciu nieprawidłowości i to, że ich nie ma) podpisane imienne i nikt z obu stron nie idzie z nimi do sądu, że została napisana nieprawda. Ale była już w sytuacja, w której jedna ze stron dopuściła się mijania z prawdą. Fragment z "Niewidzialny konflikt w MOPS". "– Miało odbyć się spotkanie z panią przewodniczącą i zarządem regionu – przekonywał Maciej Małkowski. – Miała być na nim obecna pani Boratyńska, dyrektorka Małgorzata Dłużyk, miałem być ja. Ale strona związkowa nie zgodziła się na obecność pani dyrektor i pani Boratyńskiej i dlatego nie doszło do tego spotkania. Prezydent się stara, ale najdalej idąca tezą pani Waniszewskiej jest postulat, że prezydent musi odejść. – Związki nie były przeciwne ani obecności pani naczelnik, ani pani dyrektor – zareagowała na to ostro Marta Waniszewska. – Nie jest prawdą, co tutaj padło. Nie zaakceptowaliśmy widzenia sprawy przez prezydenta, że konflikt w MOPS jest osobistym konfliktem moim z dyrektorką. Maciej Małkowski wyraził swoje oburzenie, że słowa prezydenta były nagrywane. Jednak dzięki nagraniu Małkowskiemu nie udało się przedstawić związku i prób porozumienia się z władzami w niekorzystnym świetle. ". Wnioski, Solei, wyciągaj sobie sam/sama. Pozdrawiam.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Czy można zamieścić to nagranie (pełne) na tym portalu? Chętnie posłuchamy (jeśli istnieje). Nikt z czytelników nie słyszał nagrania więc trudno mówić czy rzeczywiście jest to prawda o czym mówi Pani Waniszewska. Posłuchamy wyciągniemy wnioski. Póki co takie stwierdzenia są nic niewarte.2010-11-30, 12:54Poza tym wyniki kontroli dokonywane przez instytucję typu Państwowa Inspekcja Pracy są dokumentacją stanowiącą informację publiczną. Może Redakcja pokusi się o sprawdzenie? Tak czy owak rozumiem, że po stwierdzeniu prezydenta, że kontrole nic nie wykryły, Pani Waniszewska przedstawi dowody, że było inaczej, bo to prezydent w swoim piśmie podważył stwierdzenia tej Pani. Czekamy więc.

  • Solei, a skąd Ty, zwykły czytelnik/czytelniczka masz takie dokładne informacje :) Nie czekam na odpowiedź. I dlaczego tak bronisz tych, którzy mając przewagę władzy i tak są teraz górą. Czy chodzi jednak o to, że gdzieś tam sumienie gryzie, bo nie wszytko załatwione jest po ludzku? To tylko taka moja luźna myśl, nie spinaj się. Pozdrawiam.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pan Prezydent ma słuszną racje konflikt MOPS ma głębokie podłoże osobiste Pani Dłużyk musi być samicą alfa wśród swoich pracownic i pokaże im to za wszelką cenę. Te co uznały za alfę Panią Dłużyk to są w jednym związku a te co nie uznają w drugim, że tego atawizmu nie rozpoznaje Pan Prezydent to mnie dziwi, ale zawsze kiepsko znał się na swoich współpracownikach i za cenę zezwierzęcenia stosunków międzyludzkich w tej instytucji szuka spokoju. Przecież ta instytucja zajmuje się biedakami którzy nie piszą i nie odzywają się wiec w czym problem, bo kto by się interesował najsłabszymi i potrzebującymi pomocy. Wśród ślepców jednooki jest królem, ale tego też nie widzi. Pozdro.

  • A mi się Bronku przypomniała taka historia w związku z sytuacją w MOPS. Rzecz się dzieje w Chinach, opowiada ja mistrz Tao. Pewien człowiek zazdrościł mistrzowi Tao, że ludzie darzą go szacunkiem i na targu wszyscy mu się nisko kłaniają. Starał się zmusić ludzi siła, krzykiem oraz groźbami do ukłonów. Ale nic mu z tego nie wychodziło. Ludzie go omijali, patrzyli z niechęcią i dumnie trzymali głowy w gorze na jego widok. Mężczyzna ten był w wiosce bardzo wysoko postawioną personą, a mistrz Tao był w hierarchii nikim. To bardzo tego człowieka złościło. Zebrał więc swoją przyboczną straż i poszedł do mistrza. Zagroził starcowi śmiercią jeśli nie zrobi czegoś, by ludzie na targu kłaniali mu się w pas. Wtedy mądry starzec kazał mu położyć na ramiona długi, bambusowy kij i pójść w tłum. Ludzie na widok drąga, by uniknąć uderzenia, zaczęli się zginać. Głupiec wziął to za ukłony szacunku i bardzo był szczęśliwy. Koniec bajki.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie spinam się, ale lubię fakty. Nie rozumiem też Twojego wywodu o sumieniu. Grażyno, informacje czerpię z lektury artykułów i komentarzy. Jednak żeby wyrobić sobie ocenę sytuacji lubię bazować na konkretach, a nie co tam "jedna Pani, drugiej Pani"... Z dokumentów i dowodów (rzekome nagranie) zamieśliście, jak na razie, oficjalne pismo prezydenta do Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego. Póki co jest to jedyna wiarygodna dla mnie informacja, jedyny dokument w sprawie. To, że PIP jest instytucją publiczną to chyba wszyscy wiedzą i to, że skoro kontroluje inną instytucję publiczną jest działalnością publiczną, a jej efekty mogą podlegać upublicznieniu. Nie widze tych dokumentów, nie widzę (nie słyszę) nagrania. Nie ma też stanowiska Dyrektorki, co do wcześniejszych zarzutów. Nie bronię żadnej strony, nie znam przecież dokumentacji PIP więc może być albo "w te, albo we w te".

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Kontrole z PIP to farsa, kawka, ciacho... , kontrolowali jedną z instytucji powiatowych i mimo rozmów z pracownikami, którzy mówili że jest źle, to w protokole napisali że wszystko cacy. Pracownik praktycznie zawsze jest na straconej pozycji, gdy rządzący na naszym podwórku nie chcą ujawnienia smrodu, to zawsze będą to zamiatać pod dywan i nic tego nie zmieni, za dużo zależności.

  • Nie doczekasz się nagrania, bo to wyrachowana prowokacja z Twojej strony, na którą ja się nie nabiorę. Po drugie, że sparafrazuję słynny tekst z "Kilera": "Jak nie bronisz, jak bronisz? ". A bajka była też dla Ciebie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Może i tak Amba było, w co wątpię. Jednak w tym przypadku sami związkowcy twierdzą, że: "Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) wykryła nieprawidłowości w funkcjonowaniu MOPS. Brak dokumentacji z wypadków przy pracy, brak oceny ryzyka zawodowego, działania o charakterze nierównego traktowania, wypowiedzenie warunków pracy wbrew obowiązującym przepisom – wymieniają związkowcy. ". (czytaj ostatni podtytuł http://www.istotneinformacje.pl/boleslawiec,a5469.php Grażyno, wyrachowana prowokacja? Dlaczego? Nie ma nagrania, nie ma rzekomych zarzutów ze strony PIP, nie ma nic na czym odpowiedzialny i poważny czytelnik mógłby wyrobić sobie opinię na ten temat. Liczę na fakty, nie na subiektywne oceny.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Szanowna pani Grażynko ta dyskusja przypomina mi indyjską przypowieść o czterech ślepcach, co chcieli opowiedzieć o słoniu. Owi ślepcy dopadli słonia, gdy go poganiacz kąpał w rzece i każdy ze ślepców złapał słonia jeden za trąbę, drugi za nogę, trzeci za brzuch czwarty za ogon. Potem wyszli na brzeg i zaczęli dzielić się swoimi wrażeniami, mówili: pierwszy słoń to coś cienkiego i długiego, nie odparł drugi słoń to coś grubego i krótkiego, trzeci zaprzeczył nie słoń to coś okrągłego i dużego to wielka piłka, czwarty już nie mógł wytrzymać wszyscy jesteście głupcami, bo słoń to jest coś, co jest bardzo cienkie i krótkie. Tak Pani Grażynko wyglądają dyskusje w większości tu i widzenie naszego Pana Prezydenta. Nikt nie widzi problemu w całości i dlatego nie widzi jego źródła, ale co tam byle by wtrącić swoje trzy grosze, o których też znam przypowieść, ale to już innym razem. Pozdro.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Niektóre pracownice MOPSU należałoby zwolnić jak mają tyle problemów i wszystko się nie podoba. W TESCO jest dużo wolnych etatów, na ktore można się załapac i nikt nie będzie o nic się kłócił. A pracowników socjalnych zamienic na pracowników interwencyjnych, chętnie przyjdą.2010-11-30, 17:02A osoby z Iwin nich szukają pracy w Iwinach, a nie mieszaja sie w Bolesławcu. Do roboty na wioskę, jak cos się nie podoba i bedzie społeczny spokój.