Wikary, mój bracie. Ostatnimi czasy słabym i chorowitym i nie 'szoły' mi w głowie. Stąd ta późna pora. Ale jak mawiała moja pani, co mnie uczyć w szkole zapragnęła: Nie odejdę na żadną emeryturę! - dopóki trzymam kredę i mocz... Proboszcz, masz misję! ).
Ksiądz modli się za pieniądze!!!
-
-
Niestety, ciagle mam jakies misje. Moj Wikary zmusza mnie do misyjnego dzialania.
-
Najlepiej dajcie księdzu cały dobytek swój, a sami żryjcie swoją kupę. Ja mam rozum i nie dam sie omamić.
-
Proboszczu- po co ta paplanina o podaniu namiarów na SB- ków? Zamiast pitolic bez sensu podaj nam tu kilka nazwisk... no dalej.
-
... upłyneło dwie godziny i... nic... proboszcz zbiera ''haki''...
-
"W kościele też uważaj [na grypę]. Mniej się mówi, że zagrożenia czyhają także na wiernych w kościołach. Wystarczy wymienić podawanie rąk przy znaku pokoju, przyjmowanie komunii świętej do ust z rąk księdza, całowanie krzyży czy innych figur, a nawet korzystanie z wody święconej. Księża tłumaczą co prawda, że rozdając komunię starają się nie dotykać ust wiernych przy podawaniu komunikantów, ale nie zawsze im się to udaje. Nie można więc wykluczyć, że przenoszą wtedy wirusy między wiernymi. Na fali grypy kościół we Włoszech rozważa jeszcze powszechniejsze wprowadzenie automatycznych dozowników wody święconej. Zdaniem proboszcza olsztyńskiej katedry ks. Andrzeja Lesińskiego najwięcej ostrożności trzeba zachować w konfesjonale. - W czasie spowiedzi kontakt między księdzem a wiernym jest wyjątkowy bliski - mówi. - Dlatego warto zwracać uwagę, czy w konfesjonałach jest zabezpieczenie w postaci foliowej przesłony. W ten sposób wzajemnie się zabezpieczamy przed wirusami, bo mamy świadomość, że tak bliska rozmowa w czasie spowiedzi może stanowić niebezpieczeństwo chorobowe. Dlatego ks. Bp Jezierski nie wyklucza, że kapłani - zgodnie z prośbą sanepidu - pomogą podczas mszy uwrażliwiać wiernych, aby w okresie większych zachorowań zachowali ostrożność, także w czasie nabożeństw w kościele. Tym bardziej że możliwości uchronienia się przed zagrożeniami jest sporo. - Jeżeli ktoś ma słabszą odporność i boi się zarażenia, nie musi podawać ręki na znak pokoju, wystarczy, że skłoni głowę. Zresztą wielu wiernych robi to od dawna - tłumaczy biskup Jacek Jezierski. - Tak samo z komunią świętą. Można ją przyjąć do rąk".
-
Wikary nie zauważył ;-) pewnych pytań to muszę przypomnieć. Jaki jest racjonalny powód by akurat księży traktować inaczej niż wszystkich? Nie musisz korzystać z ich posług, dawać na tacę, przyjmować po kolędzie, chodzić na religię. Nie piszesz o guru hinduskich a przecież też z ich usług korzystać nie musisz. Ale może jest wyjaśnienie racjonalne? Ta dobra znajomość problematyki, popijawy z księżmi dają do myślenia.
-
W stacjonarnych konfesjonałach, już od lat folia chroni penitenta od kapłana - czy odwrotnie. Więc problem roznoszenia chorób drogą kropelkową, jest sztucznie wywołany. Niebawem z obawy przed 'świńską grypą' nikt nie będzie spowiadał. Strach ma za. E oczy - O! - właśnie takie - [ O*O ]. : ) pozdro Wikary.
-
"Parafie zaczęły już rozprowadzać opłatki wigilijne. Ale mają problem: naciągacze podszywają się pod księży i członków rad parafialnych, wyłudzając pieniądze od wiernych. Roznoszenie opłatków to w parafiach okazja zarówno do sprawdzenia, ilu ludzi zamierza świętować tradycyjnie Wigilię, ale i podreperowania kościelnego budżetu. Dlatego proboszczowie na mszach niedzielnych zachęcają, by przy okazji odebrania opłatka, złożyć ofiarę na rzecz parafii. np. w parafii w Zdrojach pieniądze zebrane przy okazji rozprowadzania opłatka pójdą na "spłacenie długu zaciągniętego na remont kościelnej wieży" (parafia ma jeszcze do zapłacenia ok. 100 tys. zł), podobnie w katedrze wszystkie pieniądze przeznaczone będą na spłatę kredytu budowlanego. Ale jednocześnie proboszczowie przestrzegają przed naciągaczami "którzy podszywając się pod parafię próbują sprzedawać opłatki, wyłudzając w ten sposób pieniądze". - Problem jest powszechny - przyznaje rzecznik szczecińskiej kurii ks. Sławomir Zyga. - Tam, gdzie są jakieś pieniądze, powstaje pokusa nieuczciwego zarobku. I to nie tylko przy okazji roznoszenia opłatków".
-
"Jan Paweł II regularnie się biczował w akcie pokuty za grzechy - zeznała polska zakonnica Tobiana Sobótka z zakonu Najświętszego Serca Jezusowego. Spisane zeznania siostry odnalazła komisja, która analizuje życie papieża przed beatyfikacją i kanonizacją. Wypowiedzi siostry Tobiany Sobótki zostały wydrukowane we włoskiej gazecie "La Stampa". O sprawie pisze także brytyjski "Daily Mail". Zeznania zakonnicy znajdują się w dokumentach gromadzonych w Watykanie i badanych przed ewentualnym ogłoszeniem Papieża świętym. Siostra Tobiana Sobótka pracowała w watykańskich apartamentach Jana Pawła II oraz w jego letniej rezydencji w Castel Gandolfo. Była również osobą, która podczas podróży pomagała w rehabilitacji i pełniła funkcję pielęgniarki. Zakonnica miała zeznać, że papież zadawał sobie pokutę. - Słychać było odgłos uderzeń, gdy się biczował. Robił to, gdy jeszcze był w stanie sam się poruszać". Ciekawe za jakie grzechy i kto Mu taką straszną pokutę zadał?
-
Głupich nie sieją - teraz na forach wschodzą sami. Oni co prawda są łajdakami za to inni muszą być bez skazy.
-
"Na kościelnych witrażach sołtys, radny b. Wójt zamiast świętych. Wierni milczą, bo to pomysł proboszcza. Lokalni włodarze za życia stali się świętymi. To nie żart. - W wiejskim kościółku w Dargosławiu pod Gryficami, w oknach zamontowano witraże, lecz podobizny świętych zakryto zdjęciami sołtysa, radnego i b. Wójta - donosi portal gs24. P"l. Proponuję skopiować ten pomysł w naszym Klerykowie. :).
-
Wikary co cię to obchodzi? To wewnętrzna sprawa katolików - ciebie nikt nie zmusza! Jaki jest racjonalny powód kolekcjonowania urojonych i prawdziwych głupstw akurat księżych? Przecież głupoty robią wszyscy.
-
Otóż bardzo jara mnie kiedy tacy jak 'tylda' pienią się z wściekłości, gdy cytuje się "urojone", a zwłaszcza prawdziwe księże głupstwa, hehe.
-
Wikary na Proboszcza, hehe ;-).