Oświadczenie ks. dra Jarosiewicza w sprawie Dnia Niepodległości

Dyskusja dla wiadomości: Oświadczenie ks. dra Jarosiewicza w sprawie Dnia Niepodległości.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A mnie się przypomina z tej fragmentami poważnej dyskusji /omijając internetowe pierdy i wzdychania/ fajna książka pt. Historia stosunków chrześcijańsko-muzułmańskich autorstwa Hugha Goddarda. Nawet nie wiecie, jak dzisiejsza mentalność ateistycznej ciemnoty jest podobna do zasad i metod, którymi posługiwali się niegdyś muzułmanie. Ludzi trzeba dziś inaczej patrzeć na świat niż w perspektywie taniego populizmu, i to wszystko jakiej proweniencji: bolszewickiej, socjalistycznej, libertyńskiej, czy też spod podwórkowej piaskownicy. Fajnie że ksiądz czuje o co chodzi i potrafi zabrać głos w dyskusji społecznej lub w chwili gdy wszelkie dyskusje społeczne zamierają, gdy ręce opadają, z powodu poziomu politycznego jeszcze dzierżących mandat zaufania społecznego. Brawo księże. Alleluja i do przodu!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ja polecał bym chyab jeszcze coś stanowiącego w ogóle podstawę wypowiadania się w temacie. A mianowicie książkę Jana F. Choroszego pt. Dialogi o personaliźmie. Naprawdę łatwo napoisana i do przełknięcia. A daje tak wiele. Przede wszystkim pokazuje jak ewoluował personalizm i co z niego dziś zrobiono. Szczególnym rozdziałem tej książeczki jest to przejście od realnego komunizmu do epoki, w której zdaje się jeszcze żyjemy. Szczególnie polecam podkreślenie tezy o prymacie osoby nad rzeczą, czego nigdy nie pojmą ani komuchy, ani libertyni. Jest tam też zawarta krytyka Kanta, o którym ktoś w dyskusji wspominał. Ale jest też ukazany personalizm w różnych kierunkach myślowych. Kończy się ładnym podsumowaniem o podejściu naturalistyczno - społeczno - kulturowym, które winno stanowić przewodnik dla zdesorientowanych i przesiąkniętych tanim populizmem. Żeby tradycji stało się za dość: brawo księże, trzyma inny poziom niż ci to proponują niektórzy. Słuchaj więcej Boga niż podpiwiedzi trzepakowej mirerii.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A ja czytam teraz prawdziwe cacko. W związku z aktualnymi teraz konwersjami anglikanów na katolicyzm, ator jest podwójnie autentyczny i aktualny. A jest nim John Henri kard. Newman. Długo świat myslących katolików czekał na jego wielkie dzieło pt. Apologia pro vita sua. Było dostępne w różnych językach, ale dopiero w tym roku ukazało się nakładem wydawnictwa myślących ludzi, czyli frondy. Jest to świetna opowieść o drodze do Rzymu anglikańskiego pastora o XIX wiecznym anglikaniźmie. Jakżesz innym od tego dzisiejszego. I choć książka jest zakorzeniona w Wielkiej Brytanii i urzędowym Kościele Anglii, to jednak Newman jest fenomenalny właśnie poprzez swoje poszukiwania i odpowiedzi, które myśląc odnalazł. I mimo, że od jego śmierci minęło już wiele lat, to rzeczywiście pytania i odpowiedzi, które znalazł w życiu ciągle są aktualne. Stopniowo dochodząc do prawdy w swoim życiu postanowił porzucić - mimo konsekwencji - swoje rodzime wyznanie, a odkryć na nowo swoję życie i radość w wierze katolickiej i we współnocie KK. Jego pielgrzymka duchowa jest jakąś drogą krzyżową dzisiejszego człowieka, dlatego tak przemawia. Polecam wszystkim zaślepionym przez libertynizm, czy zwykłą miernotę i populizm. Pamiętajcie, że myslenie jest wspaniałą przygodą nastawiającą człowieka nie w pozycji roszczeniowych, czy pretensjonalnych, ale wlaśnie tak jak to czynił Newman, w perspektywie radosnego stawiania pytań i poszukiwania odpowiedzi. Dzięki farosz za postawę. Działaj, rób swoje, bez oglądania się na miernotę ludzką, czy polityczną, Zresztą tak jak to robisz.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie sądzisz, że Apologia pro vita sua autorstwa Johna Henri Newmana to jednak zbyt ambitna lektura na początek? Ja poleciłbym przed ta pierwszą znacznie cos krótszego i prostrzego, co dałoby jakieś fundamenty. A zatem polecam coś na codzienny podwieczorek przy popołudniowej kawie koniecznie w w dużym kubeczku i to z mleczkiem. Myslę, że tą pozyją mogła by być niewielka pozycja pt. O sensie bycia chrześcijaninem, autorstwa też wyjątkowego człowieka z klasą, bo niejakiego Josepha kard. Ratzingera. Uważm ją za lepszą na początek drogi, albowiem jest praktycznie ćwiczeniami wprowadzającymi neofitę w życie chrześcijańskie, w życie wiary. Jest przejściem właśnie od wiary przeżywanej w skrytości, anonimowości podyktowanej brakiem wiedzy, w kierunku wypracowania w sobie sztuki życia z prawdziwym bogactwem ducha. No i żeby nie zabrakło: proboszcz bardzo dobrze zrobił i dal przykład klasy.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No to ja bym polecał na początek drogi coś z tego samego autora, co jednak też jest dość proste i przejrzyste. A mianowicie książeczkę Ratzingera o znamiennym tytule: W drodzy do Jezusa Chrystusa. Wlaściwie każdy z nas jest w drodze. I ci wierzący i myslący. I ci zmanipulowani, którzy nawet nie wiedzą po co żyją. Tym bardziej, że w kręgach tzw. letnich katoliów, którzy w internecie potrafią pluć na wszystkich i wszystko, a wobec świadków są małymi karaluszkami nie podnoszącymi głowy spod własnego brzucha, rozpowszechnia się taki fatalny wizerunek Chrystusa i kościoła, który niczego nie wymaga i przyjmuje wszystko - nawet największą ludzką głupotę - bez głosu, a prawie zawsze z każdorazową akceptacją. Tym czasem taki Jezus nie ma nic wspólnego z tym z kart ewangelii. I własnie ta książka o tym opowiada. Burzy mit Jezusa naiwnych, a stawia wizerunek prawdziwego Zbawiciela świata. Dlatego polecam na start do życia wiary i myslenia, do prawdziwych: fides et ratio pozycję W drodze do Jezusa Chrystusa autorstwa Ratzingera. By nie odchodzić od tradycji: dzięki farosz za świadectwo odważnego katolicyzmu.

  • Dorzucę się skromnie z malutką, wielkości tabliczki czekolady książką " Absurd i Tajemnica" - Jeana Guittona, (spis rozmów autora z prezydentem Mitterrandem). Ostatnie dwa akapity: "Dlatego wystarczy zamilknąć i czekać - tak jedni, jak i drudzy - na ostateczną weryfikację. Różnica będzie taka, że jeśli wszyscy zapadniemy się w nicość, ten, kto niesłusznie wierzył w tajemnicę, niczego nie straci. Ale jeśli tajemnica istnieje, ten, kto jej nie uznał, będzie miał czego żałować. ".

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Święta racja Romantique, właśnie jesteś wielkim człowiekiem i nowoczesnym europejczykiem. Ale ja durzucę swoje tym, któzy chcieliby zamknąć KK do zakrystii, co im się jednak nigdy nie uda. Myślę, że dlatego papa nie boi się /podobnie jak ksiądz/ zabierać głos i dzisiaj. Wczoraj BBC podało, że przemawiał w rzymskiej siedzibie FAO i to w imieniu rodziny ludzkiej. Nawet libertyńskie BBC stwierdziło uczciwie, że jego głos był wyraźnym i realistycznym obnażeniem sytuacji nie do zniesienia, a chodziło o rosnącą liczbę tych, którzy cierpią głód. Odważnie powiedział, że dramat ubóstwa – którego głód jest najokrutniejszym i konkretnym przejawem – nie zależy od przyrostu demograficznego, jak wciskają to właśnie populiści, czy libertyni. Chodzi o położenie dziś kresu skandalicznemu niszczeniu zapasów żywnościowych, zmianę mechanizmów pomocy międzynarodowej i współpracy oraz przemianę relacji między narodami oraz ponowne zwrócenie uwagi na świat wsi i ochronę środowiska. Także i pada podkreślił, że wielu być może zignoruje jego głos, a inni uciekną się do stereotypów mówiących o obskurantyzmie Kościoła katolickiego w obliczu rzekomego światowego przeludnienia. A papa powiedział, że Kościół szanuje wiedzę i osiągnięcia nauki, jak również decyzje podyktowane rozumem. Bowiem właśnie Kościół w imię rozumu, a nie tylko wiary, przemawia we współczesnym świecie. Proboszcz dzięki, że także przemówiłeś w imię rozumu, wobec tak miernego politykierstwa i krętactwa. Tak trzymać.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jesli taki jest motyw wiary, to lepiej nie bawic sie w wiare. Wystarczy zajrzec do Katechizmu Kosciola Katolickiego, aby sie dowiedziec dlaczego wierzymy.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Otóż to nie jest właśnie zabawa. Nie martw się, jeszcze przejrzysz inaczej... Pamiętaj, że Bóg czeka cierpliwie. Nieraz nałoży krzyż, by przez pryzmat doświadczenia, slepy odzyskał wzrok, niewidomy przejrzał, a człowiek doszedł drogą do Jezusa - jak pisał kris. Wystarczy już tego, ja sobie idę spać. Pozdrawiam wszystkich wierzących i niewierzących, tych letnich i gorących katolików, a także tych pogubionych, którzy miotają się w życiu i nie wiedzą jaką drogą iść. Dobranoc. Ps. Ksiądz dobrze zrobiłeś - to tak żeby mi się lepiej spało.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No to trzymaj się Katol Do miłego przeczytania lub spotkania. Tylko przyznaj się, kiedy zapytam... Ale jaja. Fajniej b było gdyby można było siebie widzieć, wtedy niektórzy już nie byliby tacy pyskujący. Dzięki. Dobranoc.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    "By nie odchodzić od tradycji: dzięki farosz za świadectwo odważnego katolicyzmu". Kiedy beatyfikacja? Romantyczny, błagam nie wpisuj się do towarzycha 'Krisa' i 'Katola' - naprawdę odnoszę wrażenie, że akurat Ty nie jesteś nawiedzony. A co do owych słów z książeczki wielkości Milki, to jest to adaptacja myśli Woltera, iż opłaca się wierzyć, bo a nuż... Tak więc: nie wierzyć - to wykazać się większą odwagą niż wierzyć, bo jednak pewne ryzyko się ponosi :)
    Miłego dnia! Aha, no i naturalnie Kartagina powinna być zburzona.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A co w-ry już zabolało, że jakiś człowiek widzi inaczej niż ty popaprańcu z ptasim móżczkiem? Naucz się, że coraz więcej ludzi bedzie sprawę widzieć inaczej. I dlatego w dedykacji dla ciebie i innych tanich populistów po raz kolejny słowa JP2 z Legnicy: Przeczytaj sobie to co powiedział JP2 w Legnicy do twoich starych, którzy w 1997 byli pewnie tym zainteresowani. To właśnie tam padły słowa do wszystkich dorosłych: A ja raczej zadedykował bym słowa, które słyszałem na własne uszy w 1997, kiedy pojechałem na mszę z papieżem do Legnocy. Nigdy nie zapomnę tych słów, o których nie wiedzą biedni i ociemniali, a które brzmią głośno w świadmości myslących katolików. A Jan Paweł II mówił właśnie wówczas do nas zgromadzonych na lotnisku: "Bracia i Siostry! Dziś, gdy celebrujemy Eucharystię, i dla nas staje się jasne, że jesteśmy wezwani, by żyć tym samym życiem i tym samym Duchem. Jest wielkim zadaniem naszego pokolenia, wszystkich chrześcijan tego czasu, nieść światło Chrystusa w życie społeczne. Nieść je na "współczesne areopagi", ogromne obszary współczesnej cywilizacji i kultury, polityki i ekonomii. Wiara nie może być przeżywana tylko we wnętrzu ludzkiego ducha. Ona musi znaleźć swój zewnętrzny wyraz w życiu społecznym. I dodał na zakończenie: "To jest wielkie zadanie, jakie staje przed nami, ludźmi wiary... ". To co przedstawiasz swoim poziomem to populizm w prymitywnym wydaniu. Tego świata już nie ma o którym mówisz i naucz się tego jak najszybciej... Proboszcz dzięki, że także przemówiłeś w imię rozumu, wobec tak miernego politykierstwa i krętactwa. Tak trzymać.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dzięki za pełne chrześcijańskiego miłosierdzia twoje obelgi 'katolu'. Mam nadzieję, że wielebny pleban - bohater tego wątku - nie zapadnie się pod ziemię czytając jakie to "błogosławione" efekty przyniosły nauki JPII w odniesieniu do ciebie i twojego kamrata 'krisa'. Klasyczny przypadek tych, co to 'modlą się przed figurą, a diabła mają za skórą'. Aha, no i naturalnie Kartagina powinna być zburzona.

  • Muszę zaprotestować! Katol, obrażasz Wikarego w sposób nader wulgarny. Spójrz. Ja też byłem w 97 na po sowieckich polach w Legnicy i nie o takim wyświetlaniu wiary była mowa. Jednak zanim zaświecę tym 'światłem', to nie mogę świecić światłem odbitym od złego... co czytam w pierwszym zdaniu Twojego postu. Wydaje mi się, że jednym z największych lęków katolika, jest myśl, że Bóg może postawić niewiernego bliżej siebie. A komu to przeszkadza? Proboszcz, słusznie napomniał, iż jego Wikary ma skłonność, czy raczej słabość ulegania wpływom innych myśli, niż przyjęte w duchu marksistowskim. Ale, żeby nazywać go ptasim popaprańcem?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wszystkie owieczki po przeczytaniu Eucharystii Katola oraz za pozwoleństwem naszego szlachetnego Proboszcza zebrały się dziś i poddadzą się zbiorowo testowi IQ celem zweryfikowanie średniego poziomu populacji. Zweryfikujemy gdzie jesteśmy dziś. Czy odpowiadamy wymaganiom Katola, czy niestety pozostała nam tylko wizyta u rzeżnika.