Dla niemal każdego bywalca, miejsce to nieodparcie kojarzy się z minioną epoką. Młodzi którzy nie pamiętają tamtych czasów dostają uczucia zderzenia ze ścianą niechęci, niekompetencji i przerostu wartości urzędu.
Bastion komuny
-
-
Może byś uściśliła o jakie miejsce chodzi?
-
Dzięki ci papo smerfie -- tak się przejęłam że zapomniałam o najistotniejszym. To urząd pracy.2010-04-15, 09:05Papo-Smerfie.
-
Zaraz - za komuny stali bezrobotni za pracą? Ilu ich było?
-
Coś ci się Robotna pomyliły epoki. Jeśli piszesz o minionej epoce to czy masz na myśli "komunę"? Bo wtedy istniały Wydziały Zatrudnienia, a po zakończeniu roku szkolnego "kupcy"(kadrowcy") z bolesławieckich zakładów stali pod tym wydziałem i prosili młodych żeby chcieli pracować. A jak dzielnicowy wszedł do knajpy to sprawdzał, czy popijający piwko szczególnie w godzinach I zmiany mają w dowodzie pieczątkę potwierdzającą zatrudnienie. Nie masz toś "niebieski ptak" i wniosek do kolegium. Zresztą ten wydział nie był nikomu potrzebny do zatrudnienia się. Wtedy było 1 pytanie - za ile? Bardzo źle oceniam Urzędy Pracy, ale daleko mi do porównywania ich z tym co było kiedyś.
-
No Koniku przesadziłeś. Właśnie miałam na myśli sposób pracy w tym miejscu. Oni tam zatrzymali się w komunie. Nawet się cofają do ruskiej komuny.
-
Takich bastionów jest znacznie więcej. Np poczta polska a szczególnie oddział na Asnyka zatrzymali się grubo przed komuną w epoce kamienia łupanego najprawdopodobniej. Tempo obsługi petentów jest porównywalne do sprintu ślimaka winniczka.
-
Ten urząd pracy dba tylko aby mieć pracę dla siebie.
-
Robotna(? ), w każdym markecie wiszą ogłoszenia o wolnych miejscach pracy. Weź ty się za robotę a nie marudź na forum! Ty chyba w Urzędzie Pracy szukasz posady a nie pracy.
-
Bartek nie fanzol gupot. Ona tak jak ty gada to samo. Roboty w matkietach też nie daje urząd. Oni nic nie dają.