Szanowni Państwo. Kilka lat temu w naszej kamienicy założono liczniki wody w każdym mieszkaniu. Jednakże powstał problem - wedle licznika domowego wszystko jest w porządku, a nawet posiadamy lekką niedopłatę. Natomiast każdego roku musimy dopłacać ponieważ nie zgadza się to z licznikiem głównym. Zatem pytanie -czy to normalne i dwa, czy ktoś z mieszkańców (a rodzin jest łącznie z nami) może robić jakieś przekłamania licznika. Dodam tylko, że nasz sąsiad myje samochodzy prawie codziennie.
Licznik wody
-
-
Chyba odpowiedziałaś sobie na pytanie. Wydaje mi się, że sąsiad ten lub inny korzysta z wody w sposób inny niż pozostali.2009-12-28, 13:22A wodociągi mają to "gdzieś" bo i tak zapłacicie i kasa gra...
-
Do Krystyny - zawsze jest tak, że zużycie wody w blokach wielorodzinnych nie jest zgodne ze wskazaniem wodomierzy w mieszkaniu. Dlaczego? Pękła rura gdzieś w pobliżu, woda wycieka, należy za nią zapłacić, więc się dolicza. Gospodarze bloku podlewają zieleń wokół obiektu - tez trzeba rozliczyć. O sąsiadach nie wspominam, czasami korzystają ze wspólnego ujęcia. Wtedy można śmiało pouczyć buraków.
-
Czy jest jakiś przepis prawny, który zabraniałby np. spółdzielni doliczać pewne kwoty do kwot należnych z racji zużycia wody wg. Licznika domowego? Doliczenia takie występują kiedy licznik główny wskazuje większe zużycie jak suma liczników domowych.
-
Marku - jeśli masz licznik ( sprawny pod każdym względem) nikt i nic nie może Ci naliczyć więcej niż on wskazuje. Proste, po to on jest. Jedynym wyjątkiem jest jakiś "wspólny" kran w budynku i to bez licznika ;).
-
Trumfie - a jak to jest z nieścisłościami w liczniku głównym, czy nie jest też tak - że wskazania kilku liczników razem nie pokrywają się z głównym a tłumaczy się to dopuszczalnym błędem pomiaru?
-
Suma liczników nigdy nie zgadza sie z licznikiem głównym. Licznik w mieszkaniu nie wykaże kapiącej wody w spłuczce (nie bedzie sie obracał), ale licznik główny po zsumowaniu przeciekających 10 spłuczek wykaże zużycie wody. I niestety wodociągi rozliczają za wodę tylko z licznika głównego (chyba że masz indywidualną umowę z wodociągami). Ta różnica może być nawet 20 %.
-
Gala i Bdw macie oczywiście rację. Tak jest i tak musi być. Ale to jest "pikuś" w porównaniu z tym co wymyślono w WPWiK na rok 2010. Będziemy płacić za odprowadzanie do kanalizacji wody z deszczu, który spadła na nasz dach, posesję itp.! To jest dopiero pomysł! I niestety też nie można mu odmówić racjonalności. Ta woda rzeczywiście wpływa do sieci tak samo jak wszystkie pozostałe ścieki z instalacji domowych i przyczynia sie do jej zużycia.
-
KOLO, to nie prima-aprilis? Przecież ścieki nie są opomiarowane w domach wielorodzinnych. Płacimy nie za to co "wypuściliśmy" lecz za to co pobraliśmy. W jaki sposób odmierzysz ilość wody spadającej na Twój dach? Druga sprawa - na zegarze głównym w bloku jest licznik, który wskazuje pobranie wody przez blok. Suma liczników w mieszkaniach nigdy nie jest zgodna z tym wskaźnikiem. Dlatego przy rozliczeniu wody przez Sp-nię, na dole rozliczenia (proszę zwrócić uwagę) jest dodanie jakiejś tam kwoty, w celu uregulowania kosztów za pobieranie wody na cele, o których napisałam wcześniej. Tak czy siak "Kowalski" zapłaci za wszystko. Z ogrzewaniem co jest podobnie.
-
Gala - niestety to nie prima-aprilis. Mało tego, zaakceptowała to Rada Miasta. Prawdę mówiąc, nawet gdyby zawetowała i tak weszło by to w życie. Takie prawo. A jeśli chodzi o sposób naliczania to już tam coś wymyślili. Chyba chodzi o powierzchnię dachu i jakiś współczynnik (? ). Nazywają to dodatkową opłatą abonamentową za ścieki. Podaję wycinek z uchwały w sprawie "Taryfy. Na 2010 r. ): "Przy rozliczeniach za odprowadzane ścieki dla wszystkich odbiorców usług obowiązuje taryfa wieloczłonowa składająca się z: - ceny wyrażonej w złotych za m3 odprowadzanych ścieków, - stawki opłaty abonamentowej, stosowanej w rozliczeniach za ilość odprowadzonych ścieków ustaloną na podstawie zużycia wody określonego zgodnie ze wskazaniami wodomierza głównego oraz w rozliczeniach za ścieki opadowe i roztopowe, i wyrażana jest w złotych na odbiorcę na miesiąc. ". Więcej: http://www.pwik.boleslawiec.pl/index.php?strona=74&wiecej=758.
-
Kolo - dziękuję bardzo za podany link oraz wyjaśnienie. Ja uwielbiam analizę logiczną i matematyczną. W jaki sposób ustalą ilość deszczówki, która została odprowadzona przez rury ściekowe, jeżeli część deszczówki spadła na trawniki, podlała trawę i użyźniła w ten sposób przyrodę? Tu nawet współczynnik nic nie da, żeby go zastosować należało przez wiele lat wykonywać pomiary w tym kierunku. Zamontować odpowiednie urządzenia i zatrudnić fachowców. A czy tak było? To, że w dużej mierze bloków, dachy są płaskie, to nie jest równoznaczne z tym, że woda spływa do rynny. W starych wieżowcach i czteropiętrowych blokach, ściany betonowe są w znacznej mierze popękane. Po każdym deszczu zalewane są mieszkania. Deszczówka jest "wchłonięta" przez materiał budowlany a potem "zamienia " się w grzyb na ścianach. Jak rozliczyć coś takiego? Ludzie w Bolesławcu powinni zacząć myśleć i nie dać się kiwać przez tych, co to myślą, że stanowią o wszystkim. Zbliżają się wybory samorządowe, należy wyeliminować wszystkich tego typu mądralińskich.
-
Sprawa jest prosta i powszechna. Sąsiedzi sa bardzo "uczciwi".
-
Można to zrobić bez analizy logicznej i matematycznej. Potrzebny jest tylko garnek, który stawiamy na dachu oraz metrówka przy pomocy której po deszczu wyspecjalizowany pracownik z certyfikatem unijnym zmierzy ile cm wody napadało do gara. Potem są już jakieś wzory. Można też bardziej skomplikowanie. np. stawiamy na dachu obok siebie kilka naczyń służących normalnie do spożywania wysokoprocentowych płynów, np. 50, 100, 200, 250 gram i ten fachowiec od pomiarów sprawdza co 15 min, które szkło jest pełne. Liczy ile kieliszków mieści się na dachu i dzieli wynik przez ilość pijących w danym budynku, następnie odlicza np. 30% płynów pozostających w organiźmie i 20%, które pijący wyniósł z domu w sobie i wydalił w toalecie w miejscu pracy. Niezbędny jest do tego znawca organizmu ludzkiego oraz tzw. babcia klozetowa (nie obrażam babci) na emeryturze. Fizjolog dokładnie ustali ile zostaje w organiźmie, a babcia po wieloletniej praktyce wzrokowo ustali, czy ilość płynów wypitych i wylanych się bilansuje. I na tej podstawie obciąży się lokatorów za ścieki. I całkiem poważnie; trzeba ustalić jakiś współczynnik osobno dla pijących kawę, piwo, wódę i mleko.
-
Konik... - przeceniasz możliwości PWiK. Skąd oni wezmą fachowca, który będzie znał wszystkie cztery działania arytmetyczne! Ty wiesz ile by on kosztował?2010-01-20, 18:44Babci już nie liczę!
-
Jako fachowca zatrudnią Przemysława1954. On to zrobi społecznie.
- 1
- 2