Nie wiem czy zachowanie zawodniczek ma tu znaczenie, znam te dziewczyny dobre 10 lat, harowały na treningach 4 razy w tygodniu po 2 godziny, w sezonie 2 obozy i jeszcze w sobote mecze a jak trochę wolnego czasu miały to zaraz jakiś turniej się znalazł... mimo to godziły sie na to, bo tego chciały, kochaja siatkówkę, tworza zgrana druzynę nie tylko na parkiecie ale i poza nim... pewno czasami zdarzały sie spory ale gdzie ich nie ma... ale im były starsze to niestety dojrzewały, doroslały dlatego zachowanie trenera powinno się zmienic do zaistniałej sytuacji, tzreba czasami przemilczeć niektóre rzeczy, odpuścić, a gdy trzeba to wziąc zawodniczkę na bok i porozmawiać, 10 dziwczyn 10 róznych charakterów, nie były juz zklęknionymi młodziczkami ale myślącymi zawodniczkami i nie pozwałały juz na nie zawsze kulturalne odzywki trenera... potrafiły również odpowiedzić i tu rola dorosłego aby dotrzeć do młodzieży... umiały juz ocenic swoja wartość jako zawodniczki, ciągłe nagany czy pretensje z nieudane akcje nie sprzyjaja mobilizacji, gdyby by ło więcej obiektywnych pochwał myśle ze i dziewczyny odwdzięczyły by się dobrą grą i większą życzliwościa... a grały w tym sezonie wokrojonym składzie naprawde dobrze, potrafiły pokonywac chwile słabości i wykrzesać resztki sił aby odnieść zwyciestwo... każdy kibic wie ze cały sezon grały praktycznie jedną szóstka i na koniec sezony były zajechane, ale mimo to na pólfinałach zagrały dobrze. Jest jeden PAN który potrafi do nich dotrzec znaleźć wspólny język to Pan Marek S. Ale z tego co wiem charakter jego pracy zawodowej nie pozwala mu w pełni prowadzić tej drużyny. Te dziewczyny są naprawde wspaniałe i w pełni zasługują na pochwałę i prawdziwego trenera który jeszce doszlifuje te diamenty... a zachowanie na treningach! Jakby kazdy trener obrazał sie na swoich zawodnikow bo cos odburkna czy sie posmieją, pożartują to w naszym kraju nie byłoby żadnej drużyny... tak więć nie mówcie złego słowa na te dziewczyny tylko pomóżcie znależź trenera który zna się na siatkówce.
Trener potrzebny od zaraz
-
-
Przestańcie robić z zawodniczek jakieś potwory! To tylko grupa nastolatek! Ale że jeden i drugi trener nie mogli sobie poradzić, to nie znaczy że dziewczyny są jakieś wredne, okropne itd.. Zastanówcie się! A nie zwalacie cała winę na dziewczyny!
-
Mamo zawodniczki, charakter pracy mężanie pozwala...
-
Po co bicie tej piany? Trener uznał, że nie jest w stanie zrobić więcej niż zrobił przez tyle lat. Uznał, że nie ma ludzi niezastąpionych, a dziewczynom potrzeba zmiany w postaci nowego trenera i tyle. Tak trudno to zrozumieć? Chyba tak, bo z komentarzy wynika, że nie był tym prawdziwym.
-
Ok, doszedł do wniosku że ma dośc, nie daje rady! ok.. Tylko dlaczego w środku sezonu? Przed najważniejszymi meczami! Mogl dociągnąć do końca! A nie zostawiać w środku sezonu! Zostawił i co? Znalazł kogoś na swoje miejsce? Tak sie nie robi! Powinien sie zastanowić a nie kierować sie emocjami!
-
Mama zawodniczki pisze, że był bardzo zły to chyba dobrze że odszedł, więc w czym problem. Rodzice i zawodniczki powinne się cieszyć.
-
Problem macie teraz wielkki :D bo znaleźć kogoś z papierkami trenerskimi nie łatwo - walcie do prezesa on napewno kogoś znajdzie tylko trzeba mu truć w cholere dzień w dzień :D.
-
Do Taty zawodniczki a co charakter pracy mojego męża ma wspólnego z trenerm dziewczyn... uważam, że osobowość pana Marka S spełnia wszelkie kryteria jakie powinien miec trener tych dziewczyn... A z drugiej strony trochę odpoczynku od siebie dobrze im zrobi... życzę prezesowi owocnych poszukiwań...
-
Prezes szuka i szuka już od grudnia i co? Szczerze: nie wierze w to ze to sie utrzyma. Naprawde wielka szkoda.
-
Jeśli się nie rozwiązuje bieżących problemów, unika rozmów twarzą w twarz, łatwo stworzyć sytuację, w której mnożą się spekulacje, narastają konflikty i powstają mrożące krew w żyłach historyjki. WERSJA 1: Demoniczne zawodniczki terroryzują trenerów! (choć, jak mi wiadomo, tylko tych wybranych) WERSJA 2: Trener znęcał się tak skutecznie, że wywołał bunt dziewcząt i musiał się ewakuować! To chyba te najpopularniejsze, chociaż pewnie są i inne - jeszcze bardziej absurdalne. U podłoża rozstania się trenera Medyńskiego z drużyną leżą, jak sądzę, jego zawiedzione ambicje, które wiązał z zespołem. Być może to nie ten klub, nie to miasto, nie to środowisko, wreszcie nie ten czas, by spełniać sen o zwycięstwach. Na pewno nie za wszelką cenę i nie kosztem młodych dziewcząt, które nie mają ani warunków, ani dostatecznie rozbudzonej motywacji, by sprostać wygórowanym wymaganiom. Znam dobrze zawodniczki i wiem, że ciężko pracowały na to, co osiągnęły. Wiem też ile pracy i zaangażowania włożył trener w sukcesy naszych dzieci. Tym bardziej bolesnym jest fakt nagłej decyzji trenera o rozstaniu, na dodatek w niezrozumiałej dla mnie atmosferze wzajemnych pretensji i oskarżeń Bardzo źle się dzieje, że te wszystkie niedomówienia i nierozwiązane problemy, bezpośrednio uderzają w nasze dzieci, które uczymy, że dorośli powinni być ODPOWIEDZIALNI. Proszę więc wszystkich komentujących, by powstrzymali się od opiniowania zachowania naszych córek, o których nic nie wiedzą. Rodzice zawodniczek! Dobrze wychowaliście swoje dziewczyny! Przekonałam się o tym wielokrotnie. One nadal są drużyną.
-
I pani Asia ma 100% racji!
-
Dziękuję Pani Asiu za słowa prawdy. Jaki przykład dają Panowie naszym córkom? W mojej opini zero odpowiedzialności. Od dziewczyn wymaga się nienagannego zachowania, a ja bym chciała zobaczyć jak zachowywali się Ci Panowie w ich wieku? Dziewczyny są inteligentne i dowcipne. Wszystkie są uczennicami bolesławieckich liceów za wyjątkiem jednej, która w tym roku kończy gimnazjum. Według mojej wiedzy ani w szkole, ani w domu nie sprawiaja klopotów wychowawchych więc nie wierze by na treningach miało być inaczej. Wierzę, że dzięki staraniom Prezes klubu drużyna wkrótce będzie miała trenara.
-
Trudno uwierzyć, aby trener T. M. Kiedykolwiek powiedział o złym wychowaniu dziewcząt. Także chyba nie wymagał, aż tak nienagannego zachowania. Podjął decyzję (według siebie słuszną) w niezrozumiałym, dla wielu, momencie i rozpętały się jakieś dziwne spekulacje. A jeśli mówić o odpowiedzialności, to braku jej nie można było trenerowi zarzucić-wszystko dopilnowane i zapięte na ostatni guzik. Przykre jest to całe zamieszanie. Wymagał od siebie i od zawodniczek, a decyzja o rozstaniu, to na pewno nie zawiedzione ambicje. A stawianie wyzwań będących w zasięgu możliwości zawodniczek to chyba nic złego?
-
Wszystko było zapięte na ostani guzik ale czy napewno? Brak było zaplecza dla druzyny starszej... powoływanie i szkolenie zawodniczek co dwa lata to jakaś niedorzecznosc... dlatego teraz nie ma zaplecza i nie ma kogo powołac do pierwszego zespołu... a przecież w kazdym roczniku sa wysokie i zdolne dziewczyny... nasze córki zrobiły co w ich mocy aby sprostać wymaganiom trenera ale kiedyś musi przyjść znudzenie i zmęczenie... jeżeli prezes znajdzie kogos odpowiedniego wierzę, ze podejmą znowu wyzwanie i bedziemy mogli odlądać wspaniałe mecze w ich wydaniu... mam tez nadzieję, że młodziczki nie podzielą losu swoich starszych koleżanek...
-
Wydawało się, że trener dbał o zespół, ale z komentarzy widać, że nie. Więc fakt odejścia powinien cieszyć. Sezon dokończył Pan Marek, który ma doskonały kontakt z dziewczynami, więc chyba dobrze.