Śmierć i podatki. Tak to chyba powinno się mówić. Na szczęście dzięki niektórym krajom tylko śmierć jest pewna :-)
Kolos na glinianych nogach
Dyskusja dla wiadomości: Kolos na glinianych nogach.
-
-
Reasumując. GLINIADA jak i inne inicjatywy lokalne zasługują na pełne i powszechne wsparcie, Zarówno władz miasta, powiatu jak i województwa. Wydział PROMOCJI MIASTA został stworzony między innymi po to by przy pomocy środków na to przeznaczonych wyławiać i wspierać Talenty i Inicjatywy. Nie chodzi wcale o wyciąganie pieniędzy Chodzi o LOGISTYKĘ i wykorzystanie istniejącego zaplecza do tego przeznaczonego. Miasto posiada środki na transport reprezentantów MIASTA. =. Popatrzmy na „WIOCHĘ” Pławna. Gdzie Darek Miliński przy pomocy wsparcia nie tylko władz ale i społeczeństwa urządził wspaniały ośrodek turystyczny ze wspaniałymi atrakcjami. Do którego walą wycieczki z całego świata. Po to by zobaczyć dzieło WIZIONERA I zostawić swoje pieniążki. Czyżby Bolesławiec był gorszy od Pławnej? Czy po prostu ludzie inaczej myślą...
-
Zaczęło się od Gliniady skończyło się na podatkach :)
Robert - Darek Miliński nie jest konkurencją dla rządzących Pławną w wyścigu do koryta, a Bogdan Nowak jest postrzegany jako zagrożenie. Niezależnie czy chce kandydować czy nie i czy Gliniada równa się Nowak czy nie (a nie równa się :). -
Świetny filmik :) Ile to trzeba by było drzew wyrąbać! :) A glinoludy już zwarte i gotowe przed berlińską paradą?
-
Glinoludy przygotowują sobie stroje w których wystąpią. Ale wszyscy chętni mile widziani. Czekamy na ciekawe inwencje artystyczne Wszak w gliniadzie każdy jest aktorem własnego przedstawienia. Przed bardzo liczną publicznością. Pozdro.
-
Cos mi sie wydaje, ze Gliniada jest taka scena gdzie role sa zle rozdzielone (czytaj obsadzone).
-
Wyraźnie brak w niej klechy z Klechistanu. Gdyby był to kasa miejska popłynęła by szeroką rzeką.
-
W niedzielę w Berlinie Festiwal kultur. Udaje się tam zupełnie spontanicznie i za swoje pieniądze grupa Bolesławian, pełnić honory reprezentanta naszego miasta. Nikt o nic nie woła i nikt nie skomle. To zjawisko przeczy tezie że społeczeństwo jest ważniejsze od pojedynczego człowieka. To pojedynczy człowiek swą pracowitością i kreatywnością ma bezpośredni wpływ na kształtowanie się świata. Państwowość może jedynie to zniszczyć lub zatrzymać. W wyjeździe mógł uczestniczyć każdy kto tylko miał ochotę, nie było i nie ma żadnych kryteriów uczestnictwa.
-
Nogi kolosa nabierają trwałych cech.
-
I tu masz rację. Gdyż lepiej mieć wsparcie kilku rzeczowych osób. Niż tłumu pomagierów robiących sztuczny tłok i zamieszanie. Więc w Berlinie pokażemy klasę. Pozdro.
-
Czasem mało rozumiem ludzi. =. Jak można będąc rozumnym. Nie rozumieć podstawowych prawideł. Pozdro.
-
Wracając do Gliniady i artykułu o "kolosie" - ciekawy jest fakt, że redakcja odmówiła umieszczenia informacji o wyjeździe do Berlina, tłumacząc to "brakiem zainteresowania" Gliniadą, a dosłownie kilka godzin później pojawił się taki "potworek". Bardzo ciekawe jest pisanie o "braku zainteresowania", gdy jeszcze niedawno JedynyRzetelny pisał zupełnie inaczej (np. Tutaj: http://www.istotneinformacje.pl/boleslawiec,galeria226.php?gid=270 ). W ogóle polecam archiwalne teksty o Gliniadzie na orgu :) Widać wyraźnie moment, w którym Rzetelny przestał lubić Gliniadę i zaczął pisywać różne wesołe rzeczy - był to 20 października 2009, zapamiętany jako dzień w którym po raz pierwszy w dziejach patron medialny imprezy zajął się zniechęcaniem do niej, robieniem antyreklamy i wyśmiewaniem uczestników (Kicz puszczamy przodem). Niestety, opisanie powodów takiej nagłej zmiany poglądów skończyłoby się rychłym zniknięciem posta - na szczęście "ludzie na mieście gadają" i tajemnicy nie ma. Aczkolwiek jest wesoło :)
Ponieważ Rzetelnemu nie obce jest dwójmyślenie, pomimo "braku zainteresowania" często używa Gliniady do powiększania swojego słupka - zresztą skutecznie, ale zawdzięcza to fenomenowi Gliniady, a nie wspaniałemu warsztatowi pisarskiemu Wszechwiedzącej. Co do tzw. "warsztatu" - polega on na wybraniu kontrowersyjnego tematu (Gliniada, Maria de Śledź), następnie wrzuceniu do artykułu kilku losowych zdań, niekoniecznie tworzących spójną całość i nazwaniu całości "felietonem". Do annałów przeszły takie perełki dziennikarstwa jak "felieton" opisujący z pełną powagą (pełen sugestii o dogłębnym przeanalizowaniu problemu itp. ) "poważny problem społeczny" - jak się potem okazało, problem fikcyjny stworzony jedynie na potrzeby filmu, czy też jego kontynuacja w której autorce udało się jednocześnie udowodnić trzy sprzeczne tezy (choć prawdopodobnie nie miała o tym pojęcia).2010-05-22, 01:09Interesujący jest również sposób argumentacji Wszechwiedzącej w sytuacji braku argumentów - na przykład przy temacie parytetów (pomysłu doszczętnie rozstrzelanego przez komentujących, co swoją drogą jest dosyć łatwe bo pomysł jest zwyczajnie głupi) autorka wobec braku czegokolwiek sensownego do powiedzenia zaczęła przytaczać fragmenty rosyjskich pieśni :)
Tak więc dzielna para Nieomylnych wzniosła się na tak wysoki poziom dziennikarstwa, że "przestała być zainteresowana" wspieraniem lokalnej inicjatywy (tak kiedyś chwalonej). Niestety, słupki same z siebie nie rosną - afer o których można pisać jak na lekarstwo (może dlatego, że mało kto chce już z nim rozmawiać), a pod postami o "złapaniu narkomana z , 1 grama marihuany" albo o "stłuczka pod hipermarketem, ucierpiał klosz od lewego kierunkowskazu" nie ma o czym dyskutować. Chcąc więc jakoś połączyć niechęć do "pisania o czymś co nie jest interesujące" z chęcią do powiększenia sobie słupka, Nieomylni stosują prosty zabieg: piszą o kontrowersyjnym (jednocześnie nieciekawym, takie rzeczy tylko tutaj) temacie w postaci felietonu Wszechwiedzącej. Temat, wcześniej nieciekawy, staje się natychmiast ciekawy gdy swoim kontrowersyjnym (w jej mniemaniu, w gruncie rzeczy pozbawionym treści) tekstem omiecie go Wszechwiedząca. Podsumowując - ponieważ Gliniada stała się zjawiskiem wystarczająco ciekawym, aby Nieomylni przezwyciężyli swoją niechęć do wszystkiego co nieIstotne, można spokojnie wyciągnąć wniosek, że jest fenomenem naprawdę sporego kalibru. Słówko polemiki ad tytułu tej perełki dziennikarstwa - Gliniada się rozwija i coraz bardziej zbliża się do poziomu w którym będzie mogła się samofinansować. Więc w żadnym wypadku nie jest to Kolos na Glinianych Nogach. PS - Robert gratuluję 300 posta w tym temacie :) Jak widać Gliniada jest interesująca, pomimo, że Rzetelny uważa inaczej :). -
Gratulacje to raczej po berlinie :P.
-
A po Berlinie mam nadzieję gratulować pierwszego miejsca :) Niestety, zaliczenia uniemożliwiają mi wyjazd. Za to w Schengen będę i do Jeleniej Góry w przyszłą sobotę też jadę :).2010-05-22, 01:27Właśnie - Glinoludy czekają trzy wyjazdy w ciągu tygodnia, a tegoroczna Gliniada przyćmi poprzednie. Patrząc choć odrobinę obiektywnym (cecha, którą prawdziwi dziennikarze posiadają) okiem - nie ma tu mowy o "glinianych nogach". No, ale ja nie jestem Nieomylny :).
-
Obiektywizm owszem , powinna być max trzy razy w roku... Ile można patrzeć na to samo. Albo po prostu wnieść coś nowego co przyciągnie uwagę...