Gdy zapraszamy gosci do domu, to nie rozpoczynamy remontu jak to ma miejsce. W Bolesławcu. Rozkopany park koło stawu, w Rynku piramida ziemi i dziura. Czy nie można tego było zrobić po dniach miasta!
Dni Bolesławca a miasto w remoncie
-
-
Graziowa - Dni Bolesławca są zawsze w maju. To akurat naturalny początek sezonu budowlanego. Ciesz się, że zamiast obiecanek coś naprawdę się robi a nie marudź.
-
Cieszta się bo za 700tys fontanna będzie. Dołożyć jeszcze 700 i przedszkole na 150 miejsc. Fontann nie brakuje w przeciwieństwie do PRZEDSZKOLI I ŻŁOBKÓW. I miejsca pracy dla obsługi takich obiektów A i kooperanci zarobią przy okazji. A tu jak za "starych czasów IGRZYSKA". To nam dano fontannę. I cieszta się głupi narodzie i chwalta władzę.
-
Czy przypadkiem nie płakali wszyscy, że nie dba się o atrakcje dla turystów? Kiedy miasto staje się coraz atrakcyjniejsze, to od razu pretensje, że podnosi się atrakcyjność. Jak do aresztowanego - cokolwiek zrobisz lub nie - będzie użyte przeciw Tobie.
-
Jednak w żaden sposób do mnie nie dociera ta KWOTA 700tys. Znając życie kwota ta wzrośnie o jakieś 20%. Gdyż tak zawiera się umowy na budowę. Atrakcja dla turystów nie koniecznie za 700tys Może wystarczy na bazie tego co mamy ściągać publikę do miasta. Nie wydają niebotycznych kwot na rzeczy całkowicie zbędne. WROCŁAWIA tu nie zrobimy. Chodzi tylko o KWOTĘ i miejsce. Gdyż na rynek pełen banków zamiast knajpek, jak na całym cywilizowanym świecie. Choć to moje rodzinne miasto, coraz mniej czuję do niego więź. Stało się tak przez spory polityczne i nieprzemyślane inwestycje. Taki dworzec wschodni - wymarzony teren na takie przedsięwzięcia. W mieście a za razem po za nim. I tam trzeba wybudować takie obiekty jak baseny, korty itp. I nie za pieniążki miasta, tylko inwestorów.
-
Remont mogli faktycznie sobie odpuścić i zacząć po dniach Bolesławca.Najwidoczniej czas to pieniądz... ;-)
-
Rynek ładny jest i basta To ozdoba główna miasta. Prawda jest to nie na żarty Piękny, lecz niestety martwy.
-
Marud bez liku Przy remontowym stoliku. Wznoszą toast za dziury. Płacząc jak stare kury.