Józef Burniak przegrał sprawę z Piotrem Romanem

Dyskusja dla wiadomości: Józef Burniak przegrał sprawę z Piotrem Romanem.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Hej, u A'Mena (postsprzed kilku dni) pojawiła się informacja, jakoby Bolesławiec liczył sobie kiedyś pięćdzisiąt tysięcy mieszkańców, i dlatego mamy dziś prezydenta w mieście, a nie burmistrza. Otóż Bolesławiec nigdy nie liczył sobie tylku mieszkańców. Kiedyś "otrzymaliśy" urząd prezydencki na zapas (z myślą o tym, że zwiększenie liczby mieszkańców to kwestia paru lat). Zawsze więc powininen w Bolesławcu urzędować bumistrz, ale powiedzmy sobie, że nie to, jak to zwał jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, jak przyznany przez obywateli urząd wykorzysta konkretny człowiek, a nie to czy nazywa się burmistrzem, czy prezydentem. Myślę, że dziesięć tysięcy złotych to sporo (o ile tyle właśnie zarabia prezydent Bolesławca). Niemniej jednak uważam, że aż tak uparte porwónywanie tego z pensją prezydenta Wrocławia jest bezsensem. Obaj prezydenci są urzędnikami państwowymi w tym samym państwie. To, że Roman rządził czterdziestotysięcznym miastem, nie jest aż tak istotne, jeśli się weźmie pod uwagę, że całe miasto ma mniejszą liczbę urzędników niż Wrocław. Jak dla mnie problemem byłoby to, gdyby oba miasta miały tyle samo urzędników, bo to byłoby faktycznie niesprawiedliwe i głupie. I powiedzmy sobie szczerze, że nikt nie powiedział, że Roman robi mniej niż Dutkiewicz. Po prostu rządzi innym miastem, w związku z czym i problemy ma inne. U nas prezydent miasta może być z oczywistych powodw bliżej jego spraw - odzyskanie terenów z centrum miasta (blisko PKSu), chęć założenia ośrodka opieki dla osób w podeszłym wieku, święto ceramiki, starania o strefę ekonomiczną (to może bardziej powiat, ale zapewne w połączeniu z miastem). Prezydent aktywniej uczestniczy u nas w takich inicjatywach, bo tym żyje Bolesławiec. Wrocław ma inne problemy, i niechaj pan Dutkiewicz lata do Chin, by ściągnąć stamtąd młodzież na studia do stolicy Dolnego Śląska, Roman przecież nie poleci, bo Bolesławiec nie metropolia. Serdecznie pozdrawiam

  • do kachaPrezydent Wrocławia ma DOKŁADNIE TE SAME PROBLEMY co prezydent w Bolesławcu. Mogę się zgodzić, że ma inne możliwości - TO TAK, ale:Prezydent tworzy w mieście klimat inwestycyjny, to znaczy:- przygotowuje tereny - owszem, ale robił to Stasik- dba o dobrze wykształconą kadrę - AGH to Stasik- spotyka się z inwestorami i rozmawia ICH językiem - a to Stasik- rozumie bolączki miejscowych przedsiębiorców i organizuje im pomoc (drobna przedsiębiorczość) - a to StasikRoman może robi i dużo i może nawet więcej niż Dutkiewicz. Tylko Roman JEST NIESKUTECZNY i w tej bezradności przypisuje sobie zasługi innych. Biedni ci bolesławieccy emeryci. Samymi modlitwami jeszcze nikt się nakarmił.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    a skąd ty masz takie informacje. Pewnie Stasik ci powiedział

  • do gościaRoman jest nieskuteczny i młodzi ludzie z miasta uciekają, albo to planują - BOLESŁAWIEC PIERWSZYM MIASTEM W POLSCE BEZ PRZEDSTAWICIELI MŁODEGO POKOLENIA W RADZIE MIEJSKIEJ !!!). Nie przeraża cię perspektywa, jaką czeka miasto pod rządami Romana?A co będzie jak z miasta wyjadą jeszcze pielęgniarki i lekarze?Biedny los starszego pokolenia. Trzeba będzie jeździć do Wałbrzycha a tam też kolejki w szpitalach.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie wyolbrzymiaj. Problem jest ogólnopolski i dotyczy wielu regionów kraju. A moi znajomi wyjechali do Irlandii gdy prezydentem był Burniak i nie nie obarczałem go za to winą.pozdrawiam

  • Dużo piszę o ucieczkach z miasta. Nie wspomniałem jeszcze o tym, ponieważ to wyższa szkoła jazdy, O POWROTACH do Bolesławca. Ilu młodych, zdolnych, właśnie tych z Irlandii wróciłoby tu, gdyby stworzyć im warunki? Roman razem ze swoimi wiekowymi wyborcami tego nie załatwi. Dutkiewicz jeździ do Londynu. Roman nie musi. Można to robić inaczej. Tylko pytanie brzmi: CZY ON WOGÓLE O TYM MYŚLI? Czy jest mu to na rękę? Przecież większość może się w ten sposób zachwiać. TU LEŻY PROBLEM !

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    To co piszesz jest niedorzeczne. Już wiele lat temu wiele osób uciekło, bądź próbowało wydostać się z naszego komunistycznego raju. Przypomnij sobie choćby film „Ostatni prom”. Na pewno nie prędko zniweluje się różnicę między zachodem – to pamiątka po PRL-u, ale na pewno kiedyś do tego dojdzie.

  • wiesz co było w Irlandii po jej przystąpieniu do Unii. Ilu Irlandczyków wróciło do kraju? Ludzie wrócą jeśli będą mieli perspektywę. Czy to jest niedorzeczne? Czy to co dzieje się we Wrocławiu (apele o powroty) to również niedorzeczne?Ja nie mówię jak premier z PiS, że ci co wyjechali to nieudacznicy. WRĘCZ PRZECIWNIE. Chciałbym ich tu mieć i wtedy też, powoli poprawi się tym politycznie zagubionym seniorom. Panimajesz?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    To co plecie premier nie zmienia faktu, że Polsce jeszcze dużo brakuje do poziomu życia, jaki jest na zachodzie. Irlandia nigdy nie była pod komunistycznym jarzmem, a poza tym nie wszystkim się tam powiodło. Wielu mieszka pod mostem i nie ma za co wrócić do domu.Każdy z nas marzy o tym, aby mógł zarobić na godne życie - ja też tego pragnę i tego życzę tobie i wszystkim naszym mieszkańcom.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Premier z PIS (a właściwie prezydent) nie powiedział, że to nieudacznicy, tylko że są wśród tych Polaków ludzie "nieudolni". Drogi templariuszu, nie słyszałeś o dworcu Victoria, na którym koczują Polacy, którym nie powiodło się nie tylko w Polsce, ale w w Wielkiej Brytanii? O bezdomnych, bez pracy, nieznających języka? I premier (w twojej opinii, w rzeczywistości prezydent) powiedział, że Polska nie ucieka od odpowiedzialności za tych nieudolnych Polaków. Żadne społeczeństwo, z tego co wiem, nie składa się tylko z udolnych, mądrych, świetnie wykształconych.Wrocław nawołuje do powrotu, ale Wrocławia i Bolesławca porównać się naprawdę nie da. Wrocław to miasto uniwersyteckie, z gigantycznymi inwestycjami zagranicznymi (w tych firmach i tak płacą często żenująco mało), a Bolesławiec to po prostu niewielkie miasto o mnijeszych możliwościach. Poza tym, jeśli już Wrocław ma być pozytywnym przykładem, to dodam, że i ja tutaj mieszkam i choć pracuję (mam własną firmę), nie mam nawet co mażyć o kredycie na skromne mieszkanko za trzysta tysięcy złotych. Myślę czasem o powrocie do Bolesławca, bo w moim rodzinnym mieście kredyt mieszkaniowy byłby dla mni bardziej osiągalny.