Strajkowali bolesławieccy nauczyciele

Dyskusja dla wiadomości: Strajkowali bolesławieccy nauczyciele.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nauczycielu :"a świstak siedzi i zawija Twe wypowiedzi w sreberka" :-)Znan trochę lepiej lub gorzej nauczycieli , ale o takim bolesławieckim talencie- wśród belfrów- będącym połączeniem McGivera,Batmana i Bartoszewskiego niestety nie słyszałem...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    ale to nauczyciel naucza przyszłych policjantów..:)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Którzy potem mandaty jego dzieciom całkiem słusznie wlepiają :-)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ludzie! chyba wstydu nie macie!Czy Wy kiedyś byliście w szkole? Kiedy? 10 lat temu, jak nauczyciele jeszcze byli szanowani?Muszę przyznać szczerze - chyba połowa uczniów nie ma szacunku do nauczyciela... i to jest żałosne.I skąd to się wzięło? Oczywiście z domu! Bo skądże indziej? Jeżeli chcecie krytykować nauczycieli, proponuję najpierw spojrzeć w lustro i porządnie zastanowić się, jakim jest się rodzicem... bo to, co czytam jest takie.. bez sensu! Uwierzcie, szkoła wygląda zupełnie inaczej niż 10 lat temu...Oczywiście, są i tacy nauczyciele, którzy w ogóle uczyć nie potrafią. Ale to raczej rzadko się zdarza. Jestem za tym, żeby pensje się zwiększyły, ale zamykanie szkół to już gruba przesada. Zdaliście maturę? ok, my też chcemy dostać taką szansę.Jeszcze raz upominam rodziców - bezstresowe wychowanie wcale nie jest takie dobre, jak Wam się wydaje. Czasem jedno porządne lanie potrafi zdziałać cuda xDSerdecznie pozdrawiam :)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wiola! Nie wstyd ci? Do czego ty ludzi namawiwsz! Pan premier TUSK dał synowi klapsa i bardzo się tego wstydzi. A co byłoby gdyby sprawił mu porządne lanie?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Oczywiście, że mi nie jest tego wstyd. Niby czego? Rozpuszczonemu dzieciakowi już tylko lanie pomoże. Jeżeli nic innego nie działa... Nie mówię o agresji w domu! Broń Boże! Tylko o tym, że dziecko powinno mieć respekt do rodzica, nauczyciela i innych dorosłych. W ogóle zacznijmy od tego, że nie bez powodu się daje klapsy :) Dziecko powinno wiedzieć, że tak nie wolno i jeżeli raz dostanie lanie, zostanie pouczone przy tym - czemu nie?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wiola ,jak twój szef zrobi coś źle , to dasz mu klapsa......on powinien wiedzieć co mu wolno lub nie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    zgadzam się z Wiolą

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Czy coś mówiłam o jakimś szefie? No bez przesady. Mówię o dziecku tak rozpuszczonym, że nie szanuje nauczyciela i leje na jego przedmiot, i, co najśmieszniejsze - mówi mu o tym. Znam takich.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wiolu masz rację. Zgadzam się zTobą. Popadamy w skrajności. O Tusku pisałam z ironią.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A ja się z Wiolą zgadzam do momentu sprawienia dzieciakowi porządnego lania(chyba sama dostawała).Dziecka nie uczy się poprzez lanie, ponieważ nie czuje respektu do rodzica, który go bije lecz go sie boi i to nie jest wychowanie!!!Mądry rodzic wie jak do dziecka podejść tłumacząc, tłumacząc i jeszcze raz tłumacząc, a słaby rodzic który nie ma argumentów podnosi rękę.Sama jestem rodzicem i wiem ,że nie jest to takie proste, ale niektórzy rodzice wychodza z tego założenia ,że chyba prościej uderzyć po co się mają wysilać i czas tracić na tłumaczenie?Jeszcze jedno w sprawie respektu do nauczyciela, którym także jestem: przykład idzie od samych nauczycieli, którzy muszą sobie ten autorytet wypracować i oczywiście bez współpracy rodziców nie jest on prosty.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pewnego dnia na mojej lekcji w zawodówce (próbowałam przekonać młodzież, żeby jednak cokolwiek z siebie dała - obecnie uczenie w szkołach zawodowych jest ryzykowniejsze niż wszystkie sporty ekstremalne) najinteligentniejszy uczeń mi powiedział: "Po co mam się uczyć? Żeby zarabiać tyle, co pani? To ja wolę jechać do Niemiec łopatą machać". Próbowałam coś na to odpowiedzieć (bo oczywiście mam tysiąc argumentów takich jak satysfakcja ze zdobytego wykształcenia, lepsze samopoczucie i samoocena, większe możliwości, by zdobyć lepszą pracę - nie mówię tu bynajmniej o tym, żeby każdy kończył studia, ale o tym, by każdy potrafił sklecić rozsądną wypowiedź i obliczyć procenty). Cóż, nie udało mi się niczego powiedzieć, bo w klasie zapanowała ogólna wesołość, jak to kolega dowalił nauczycielce. To mimo wszystko była jedna z milszych lekcji w klasie zawodowej. Bo tak poza tym w klasach zawodowych trzeba się borykać z problemami, które powinni rozwiązywać w większości przypadków pedagodzy specjalni - dzieci zadbane wychowawczo, inteligentne, które trafiły do tych klas, w takich środowiskach przepadają. Dzieciom zaniedbanym zaś nie da się pomóc w przepełnionej klasie, gdzie co drugi uczeń ma poważne problemy rozwojowe lub związane z domem, albo środowiskiem, w którym się obraca.Powiem też, że w szkole już nie uczę. Często mi tego brakuje, ale szacunek ucznia do nauczyciela to coraz rzadsza sprawa. Wiem, że w tym zawodzie ważny jest obustronny szacunek, ale są szkoły, w których serce na tacy, stanowczość połączona z wyrozumiałością i szacunkiem do ucznia niczego nie rozwiązują, a ucznia i nauczyciela skazują na wzajemną niechęć.2008-05-31, 20:18Dodam jeszcze, że zazwyczaj nie myśli się o jednej trudności związanej z zawodem nauczyciela - o tym, że jest to zawód nastawiony na konfrontację. Człowiek jest cały czas obserwowany i kontrolowany przez uczniów, którzy szybko dostrzegają jego potknięcia. Trudno jest, nawet najlepszemu nauczycielowi, o tym zapomnieć. Trudno jest nawet najlepszemu nauczycielowi nie być poddawanym ciągłej krytyce. Trudno nie pamiętać o tym, że wchodzi się w trakcie pracy każdego dnia w interakcje przynajmniej z trzydziestką osób (a często bywa to i setka lub dwie). Nauczyciel musi poznać swoich uczniów, pamiętać o tym, jacy są, oceniać, rozmawiać, rozumieć, słuchać, odpowiadać, być zadowolonym i zrelaksowanym, a do tego odpowiedzialnym za wydarzenia, które często nawet z najlepszą wyobraźnią trudno przewidzieć. Nauczyciel ma obowiązek umożliwić rodzicom kontakt z nim i niejednokrotnie być przez nich traktowanym co najmniej nie na poziomie ("jakby ta pani była taka dobra, to by w szkole nie pracowała" - opinia o jednej z nauczycielek wyrażona przez rodzica w obecności dziecka). Każdy, kto ma w pracy kontakt z innymi ludźmi, wie, że potrafi to być dość stresujące - konflikty z kolegami, niemiły szef, niesympatyczny klient. To potrafi zepsuć humor na cały dzień albo i dłużej. A teraz wyobraźmy sobie pracę w szkole, gdzie co roku poznaję się kilkadziesiąt nowych osób, ma się też szefa, współpracowników i do tego ogromną odpowiedzialność za ludzi, którzy z jednej strony są zbyt dorośli na to, by ktoś czegoś od nich wymagał, z drugiej zaś strony zbyt młodzi na to, by można było przestać wymagać (ucz, człowieku, jak twoi uczniowie mają to w głębokim poważaniu, nie ucz - po coś się pchał do szkoły).Dajmy nauczycielom po osiem godzin lekcji dziennie, a potem zapewnijmy im sanatoria i miejsca w szpitalach dla nerwowo i psychicznie chorych.Oczywiście może się wydawać, że trochę demonizuję, ale pisałam tylko o jednym aspekcie pracy w szkole. Poza tym kontakt z innymi ludźmi, na szczęście, przynosi też często wiele satysfakcji, czego do tej pory doświadczam, choć moja przygoda z tradycyjną szkołą była krótka.

  • do nauczyciela jak Ty chłopcze jestes nauczycielem to ja jestem ojciec Rydzyk. Masz dużo kompleksów i życie Cie bije. Jak byłeś małym chłopcem to dzieci Ci zabierały zabawki i biły kijem po głowie bo inaczej tego nie da sie wytłumaczyć. Ciesze sie że są takie jeszcze barany w Bolesławcu jak Ty.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pascal,nie jesteś ,,ojciec Rydzyk''.Patrząc na to co i jak napisałeś jesteś ...(nie wiem co napisać aby nie obrazić głupków ,baranów. idiotów itp,porównując ich do ciebie).

  • a Ty to co za jeden dupek - brat nauczyciela ??2008-05-31, 22:42nie porównuj mnie do siebie chłopaku