Radnych koalicji zabrakło na spotkaniu w sprawie kultury

Dyskusja dla wiadomości: Radnych koalicji zabrakło na spotkaniu w sprawie kultury.


  • Bernard, sprowadzasz konstuktywną krytykę do "dokopania niewinnemu", czyli zamykasz usta tym, którym nie podoba się taka niekompetencja. W imię chrześcijańskiego współczucia ze śpiewnika Rubika zamieniasz krytykę w lincz. W sumie to doskonała technika odwracania kota ogonem.Od początku kadencji dyrektorki BOK, zasłaniającej się albo brakiem sali, albo niechętnymi urzędnikami, co nie jest zawsze prawdą, upada impreza za imprezą.Wszysto pięknie wydgląda na papierku lub na stronie internetowej BOK. To wszystko jednak atrapa, podobnie jak nowe, wymyślne nazwy na stare imrezy podczas Bolesławieckiego Święta Ceramiki.Plener Ceramiczny, szumnie nazwany Międzynarodowym, jest mniejszy niż impreza lokalna. Nigdy nie udało się Ośrodkowi skonsolidować środowiska artystycznego, mimo czynionych prób. Ma teraz więcej osób niechętnych, niż sprzyjających Ośrodkowi.Ośrodek obraża się na tych, co są w innej opcji politycznej, a chcą coś zrobić pozytywnego i nowego - vide awantura BOK contra VIA SUDETICA. Z edukacji filmowej został DKF, niejako importowany, bo prowadzący jest z Lubina. W Boleslawcu nie ma odpowiedniej kadry? Współpraca z klasą filmową i kółkiem filmowym w obu ogólniakach zawieszona. Oskarowa Matura, warsztaty filmowe zapomniane. Pracownia rzeźbiarska Czesia zamknięta, a miał wiernych mu rzeźbiarzy amatorów. Jak to jest długoterminowe planowanie działań, to jak wygląda krótkoterminowe?

  • Nie podoba mi się, że w mojej wypowiedzi ocenzurowano nazwę drugiego bolesławieckiego portalu. A nawet mnie to bardzo wkurzyło.Grażyna:Nie wiem czy wszyscy artyści, którzy chcą wziąć udział w plenerze dokumentują swoje artystyczne życie, jeśli tak, jest to normą. Wiem że to komisarz wybiera spośród chętnych grono, które na plener jest zapraszane. Jego prawo, które powinna uszanować nie tylko pani Ewa Zbroja ale i pani Jadwiga Sarzyńska. Dlatego właśnie obsadzenie stanowiska komisarza jest ważne. Może po prostu nowy komisarz chciał ograniczyć ilość uczestników pleneru, którzy gościliby na nim kolejny raz? Piszesz: "krytycy oczekują, że niekompetentne działania pani dyrektor, jej zaangażowanie polityczne i osobiste animozje nie zniszczą do szczętu bolesławieckiej kultury i nie zniechęca wszystkich ludzi, którzy ja tworzą." Nadużycie. Niczyje działania nie są wstanie zniszczyć kultury w Bolesławcu i zniechęcić twórców do tworzenia. Po prostu bzdura. Gdybym był złośliwy, to spytałbym o to, czy częścią niszczenia kultury przez panią Ewę było zaangażowanie w działania BOK Ciebie, Grażyno. Pisałem wyżej, żebyśmy nie ograniczali rozmowy o kulturze do walenia w BOK, ale widzę, że właśnie o to chodzi. Tylko pani Ewa Zbroja, ten niewiele lepszy od Bismarcka (waszym zdaniem) dyrektor, to poniekąd skutek pewnych wyborów, w których niektórzy pomagali niektórym sztabom wyborczym. Nie o to walczyłeś 5 lat temu, Krzysztof?Ja też widzę wady BOK-u i nie raz, nie dwa krytykuję panią Ewę. Tylko nie czyńmy jej odpowiedzialną za całą miejską kulturę, bo to nie ma sensu. A może pobawimy się w drugą stronę?Może spytacie co z teatrem miejskim? Kiedy remont, jak idzie starostwu załatwianie unijnych środków na ten cel? Może zażądamy usunięcia osób odpowiedzialnych za to ze stołków?W grudniu zeszłego roku człowiek zajmującym się kontaktem z mediami w starostwie powiedział w Gazecie Wrocławskiej o teatrze w imieniu władz starostwa: "Przede wszystkim chcemy odnowić cały budynek i kupić nowe wyposażenie niezbędne do organizacji spektakli czy koncertów. Ten budynek może służyć wszystkim ludziom chcącym prowadzić działania kulturalne w Bolesławcu. Starostwo chciałoby, aby w Bolesławcu był stały zespół aktorski. Przy teatrze mogłaby powstać też nowa instytucja impresaryjna zajmująca się promocją działań w teatrze."Było to na trzy miesiące przed wyłączeniem budynku z użytkowania. Zagrożenie katastrofą budowlaną, czy coś takiego.Co oczywiście nie zmienia faktu, że pani Ewa Zbroja jest masonką, cyklistką i je salceson palcami.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Poruszę kwestię kompetencji w sprawach kultury (zawężam sprawę kultury do spraw artystycznych)Odnoszę się tu z pełnym szacunkiem do każdego kompetentnego w tej sferze, bez względu na poziom wykształcenia! Rozważam sferę oświaty i władz zarządzajacych kulturą.Pomijam kometencje rodziców w sprawie uczestnictwa ich samych i ich dzieci w życiu kulturalnym. Ta kwestia sama wyniknie z mojej wypowiedzi.Zatem:1) Ilu jest kompetentnych nauczycieli (po właściwych kierunkach studiów) uczących muzyki i plastyki oraz wiedzy o kulturze w szkołach? Dopóki przedmioty te w szkołach będą traktowane jako "michałki" przez władze oświatowe, uczniów i rodziców, dotąd będzie źle. Nie jest celem istnienia tych przedmiotów podnoszenie średniej ucznia i szkoły.Plastyka i muzyka nie powinny być uczone przez niekompetentnych nauczycieli po kursach kwalifikacyjnych, czy nawet studiach podyplomowych (bo w ten sposób nauczyciele ci dopełniają sobie tylko etaty). Polityka oświatowa pozwala im na to, rodzice milczą.Milczą też wszyscy i godzą sie na ZBYT MAŁĄ liczbę godzin muzyki, plastyki i wiedzy o kulturze w szkołach.Często przy niekompetentnych nauczycielach, małej liczbie godzin z tych przedmiotów mamy niedokształconych absolwentów szkół, a poźniej rodziców.Jest to poważny problem kompetencji odbiorców życia kulturalnego naszego miasta i nie tylko naszego, nawet tych z dyplomami wyższych uczelni.2) Ilu kompetentnych ludzi, po właściwych uczelniach tj. kulturoznawstwie, historii sztuki, akademiach artystycznych, zarządza życiem kulturalnym w naszym mieście ? Niech się okażą ci ludzie właściwymi dokumentami potwierdzającymi ich kompetencje (pomijam Muzeum Ceramiki).Nie wystarczą dyplomy wyższych uczelni, chodzi o właściwą uczelnię. Sfera kultury w życiu miasta, to kolejny ogromny już "michałek". Nie chciałabym iść do lekarza, czy prawnika, który ma dyplom jakiejkolwiek uczelni, tylko nie tej właściwej, nie wspominam już o właściwej praktyce, bo wiemy, że lekarz lekarzowi nie jest równy, czy prawnik prawnikowi.Dlatego jest tak źle! Dopóki będziemy milczeć i godzić się na tego "michałka" od szkoły podstawowej po stanowiska tych, którzy zarządzają kulturą - decydentów, będziemy mieć to, co mamy. A absolwenci wspomnianych uczelni artystycznych będą omijać takie miasto jak Bolesławiec, będzie spadał poziom "nadawcy i odbiorcy". Pozostali nieliczni kompetentni po obu stronach... będą musieli przebijać mur własną głową!Czy starczy im sił? Ja życzę im tych mądrych sił z całego serca, jeśli chcą pozostać w tym mieście!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dobry Boże, z rozrzewnieniem wspominam czasy p. Uścińskiego ("spadochroniarza" z Zielonej Góry przez niektórych zwanego Falconettim). Było i tuptanie w kierpcach i filharmonia; i lepienie garnków i przyzwoite dolnośląskie teatry; i najlepsze zespoły rockowe i ówczesne gwiazdy estrady. Ale może to i dobrze, że co raz mniej ludzi o tym pamięta, bo dla niektórych tamten okres to przecież tabula rasa. Ot, signum temporis!

  • Bernard w jednym szeregu wymienił Boleslawiec.org i stronę dla gimnazjalistów, która poza wklejaniem otrzymanych informacji i zapowiadaniem imprez nic w kulturze nie robi. Z taką oceną się nie zgadzam, dlatego usunąłem nazwę strony. Mam do tego prawo - zresztą uprzedzałem, że ten temat będzie moderowany.Jeśli chodzi o teatr, to odpowiem, bo akurat wiem. Starostwu udało się zdobyć niedawno milion złotych na opracowanie dokumentacji potrzebnej do remontu oraz wkład własny, niezbędny przy ubieganiu się o dotację na odnowienie teatru. Oznacza to, że sprawa nabiera tempa. I odwrotnie niż w przypadku remontu Forum przez miasto, Starostwo skonsultuje z mieszkańcami sprawę remontu i przyszłej funkcjonalności sali.W opini Jagsy jest dużo racji. Kulturą powinni zajmować się wykwalifikowani ludzie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do konsultacji na temat Teatru ma tylko konserwator uprawnienia. i nie wciskaj kitu p. Gwizdała

  • Dziecko drogie, o tym jaki sprzęt ma być w środku i kto będzie korzystać z teatru, decyduje nie konserwator, a właściciel obiektu.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    P. Frustrat... niestety, coś mija..w nasze życie wkradły się media od tv po internet. Dzieci dzisiaj bawią się grami komputerowymi, w życiu publicznym zanikają podstawowe wartości. Ile trzeba samoświadomości, aby nie ulec manipulacji niekompetentnych ludzi mających "głos"? Zmienia się nasza rzeczywistość. Nie pisałam o ludziach z pasją, bo to za mało. Dzisiaj wymagane są kwalifikacje, ale jeśli już, to niech będą przez duże "K".Pasjonat bez kwalifikacji nie może uczyć w szkole, ani też chyba już nie zostanie zatrudniony na stanowisku szefa. Sfera kultury spełnia wiele funkcji i byłoby dobrze, aby była tak zarządzana, by było jak P. pisze: "tuptanie w kierpcach i filharmonia" . Do tego są potrzebni ludzie z pasją i z odpowiednimi kwalifikacjami, a na kierunkach studiów, o których pisałam (mam taką jeszcze nadzieję) znajdują się ludzie, kórzy muszą się wykazać Pasją.Na zakończenie podam przykład Pławnej i D.Milińskiego. Tam żyją i tworzą ludzie z pasją, niezależni i zależni, z dyplomami i bez dyplomów. Ludzie ci stworzyli sobie świat w świecie i są twórczy. Nie wszyscy w tym świecie mogą uczestniczyć, a nawet może nie chcieliby z różnych powodów, co nie oznacza, że nie oczekują i "tuptania i filharmonii" dając swój wkład w tę sferę życia i biorąc z niego. Wygląda na to, ze czeka nas praca od podstaw, aby było dobrze. Jak widać, niestety jestem pesymistką (choć cień nadziei pozostał)