Tatusiowie uchylajacy się od płacenia alimentów

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Tatusiowie uchylający się od płacenia mają większe zmartwienia niz płacenie alimentów, latają za babami to jest ważniejsze niż dobro dzieci.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No udaja kawalerów pokrzywdzonych przez los co tam dzieci. I w anonsach pisza po przejsciach samotny pewnie jeden z drugim niebył by samotny gdyby czasem wzioł dziecko do parku albo na basem. Ja tatusiowi swoich dzieci dała bym nawet na bilet zeby tylko chciał z nimi pójsc.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Najlepiej narobić dzieci i nogi za pas i na baby haha taka dola idola.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie uzalam sie nad soba dzieci to najlepsze co mam i jedyne co mam bo co było by mi z tego domu samochodu kiedy nie było by dla kogo zyc a tak wiem ze kiedys nie zostany sama a szanowny tatus co młodosc pieknosc przemija i co dalej stan kasanowy mine a mi dzieci zostana radosc i pogodna starosc.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~cholernick napisał(a): Podobno mamy równouprawnienie, to dlaczego wina jest po stronie ojca, a kobieta ma się opierdzielać i piłować sobie paznokcie i czekać aż facet przyniesie kasę, bo mało i mało.

    Nie rozumiem tego postu. Skoro rodzice się rozwodzą a mają wspólne dziecko to chyba logiczne, że OBYDWOJE są za nie odpowiedzialni, mimo swojej rozłąki. Jeśli dziecko zostaje przy matce to ojciec ma obowiązek łożyć na jego utrzymanie(również matka, gdy sytuacja jest odwrotna) Mają również moralny obowiązek OBYDWOJE dbać o rozwój emocjonalny swojego dziecka, czyli zrobić wszystko by dziecko jak najmniej odczuwało braki któregoś z rodziców w swoim życiu.
    Jaki więc jest Twój wkład człowieku (bo zakładam, że sytuacja Cię dotyczy, skoro zabierasz głos w tym temacie) w życie Twoich dzieci? Martwisz się o to, czy mają co jeść, czy mają buty na zimę, czy też pojadą w tym roku na kolonie? (kwestia materialna).
    Zabierasz na spacer, rozmawiasz o szkole, czy o tym co wydarzyło się w przedszkolu? (kwestia emocjonalna).
    Czy też "piłujesz paznokcie" patrząc jak matka Twoich dzieci zażyna się, by móc co do garnka włożyć?
    I na czym na zakończenie polega te Twoje wspomniane RÓWNOUPRAWNIENIE w tym temacie?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Uważam, że sprawa powinna być postawiona uczciwie. tzn. facet ma obowiązek płacić na dzieci, a babka ma obowiązek te pieniądze przeznaczać na dzieci. A nie nia siebie - jak to czesto bywa.

    Dodatkowo chcialbym zwrocic uwage na fakt, iż skoro facet daje na dziecko, przykladowo 400 zl, oznacza to, iż matka na to dziecko takze przeznacza 400 zl. Wiec miesiecznie na dzieciaczka jest przeznaczone 800 zl. Czesc kobiet uwaza, ze alimenty powinny byc w takiej wysokosci, aby z nich zapewnic pokrycie kosztow utrzymania dziecka. A, jak wczesniej napisala Elzbieta, "OBYDWOJE sa za nie odpowiedzialni" - takze dotyczy to kwestii finansowej.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do Facecika-.
    W takim razie należało by dokonać wartościowania stanowiska pracy matki- jako: sprzątaczki, praczki, kucharki, pomocy przedmedycznej, psychologa, opiekuna całodobowego... itd, itp.
    Przecież matka która jest sama z dzieckiem ma swój udział alimentacyjny w postaci osobistych starań (szkoda ze nie rozumiesz co to takiego), a i tak w sytuacjach ciężkich- (choroba, wizyta prywatna u specjalisty czy wycieczka szkolna, albo kolejne buty) żadna matka NIE LICZY czy w tym miesiącu ze swojej puli ma jeszcze z czego zapłacić! Bierze się ostatnie pieniądze z karty kredytowej i zaspokaja tą potrzebę dziecka.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~* napisał(a): Do Facecika-. W takim razie należało by dokonać wartościowania stanowiska pracy matki- jako: sprzątaczki, praczki, kucharki, pomocy przedmedycznej, psychologa, opiekuna całodobowego... itd, itp. Przecież matka która jest sama z dzieckiem ma swój udział alimentacyjny w postaci osobistych starań (szkoda ze nie rozumiesz co to takiego), a i tak w sytuacjach ciężkich- (choroba, wizyta prywatna u specjalisty czy wycieczka szkolna, albo kolejne buty) żadna matka NIE LICZY czy w tym miesiącu ze swojej puli ma jeszcze z czego zapłacić! Bierze się ostatnie pieniądze z karty kredytowej i zaspokaja tą potrzebę dziecka.

    Masz słuszną racje. Popieram Cię w 100% za mądre słowa. Alimenciarze tego nie widzą! To, że kobieta wypiłuje sobie paznokcie to jest jej prywatna sprawa! Dziecko nie chodzi gołe, głodne, zaniedbane... itp.! Śą tatusiowie, którzy wcale nie płacą a mają najwięcej do powiedzenia. Alimenty to jest pestka w morzu tego co dziecko potrzebuje i będzie potrzebowała w przyszłości na swoje utrzymanie i wykształcenie. Teraz za wszystko trzeba płacić nawet za nauke, za szkoły językowe. A tatusiowie mają śmiałość wypowiadać się, że alimenty są na mamusie? A sami mogą wszystko. Brzydze się takich ludzi.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Tak po równo jakby miało być to najlepiej bez alimentów :-) Ale jeden miesiąc u matki, drugi u ojca: -! Podejrzewam, że. Niejeden "tatuś" zatęsknił by za suchym przelewem raz w miesiącu na potrzeby dziecka: -.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~grazyna napisał(a): Tak po równo jakby miało być to najlepiej bez alimentów :-) Ale jeden miesiąc u matki, drugi u ojca: -! Podejrzewam, że. Niejeden "tatuś" zatęsknił by za suchym przelewem raz w miesiącu na potrzeby dziecka: -.

    Nie ma problemu. Tylko w miesiacu gdy dzieciaczek jest z Tatą - mama płaci alimenty Tacie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~* napisał(a): Do Facecika-. W takim razie należało by dokonać wartościowania stanowiska pracy matki- jako: sprzątaczki, praczki, kucharki, pomocy przedmedycznej, psychologa, opiekuna całodobowego... itd, itp. Przecież matka która jest sama z dzieckiem ma swój udział alimentacyjny w postaci osobistych starań (szkoda ze nie rozumiesz co to takiego), a i tak w sytuacjach ciężkich- (choroba, wizyta prywatna u specjalisty czy wycieczka szkolna, albo kolejne buty) żadna matka NIE LICZY czy w tym miesiącu ze swojej puli ma jeszcze z czego zapłacić! Bierze się ostatnie pieniądze z karty kredytowej i zaspokaja tą potrzebę dziecka.

    A uwazasz, ze ojcowie sie nie zajmuja dzieckiem? Nie kupuja butow, nie oplacaja prywatnych lekcji, nie chodza z synem/corka do lekarza? Tylko matki to robia?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Bardzo ciekawy temat. Ciekawe kto wam tych dzieci narobił. Bo chyba nie ja a fundusz alimentacyjny jest z podatków. Czyli płacimy wszyscy za błędy nie odpowiedzialnych rodziców. Jak słysze ze ktoś ma 3 lub więcej dzieci w tak złych czasach i w tym błędnym kraju to stwierdzam ze to rodzice są nie poważni i ponoszą tego konsekwencje. Bóg dał dzieci da i na dzieci bardzo śmieszne. Amen.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Facecik oczywiście przyznaję Ci racje co do podziału alimentów i obowiązków, jeśli rodzice uczestniczą w wychowaniu oboje (mimo prowadzonych odrębnych gospodarstw). Ale jak juz ktoś wcześniej napisał, z reguły jest tak że "tatuś" wysyła przelew i tyle z jego strony. A w sądzie pytany - "w jaki sposób Pan uczestniczy w życiu i wychowaniu dziecka" - nie potrafi udzielić odpowiedzi. Mało tego, w bolesławieckim sądzie sprawy rodzinne prowadzą bardzo kompetentni Sędziowie, którzy widząc zachowanie ojca potrafią odpowiednio zinterpretować wkładany trud wychowawczy "tatusia" :).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Mysle, ze nie mozna uogolniac mowiac "z reguly". To jest to co mnie strasznie wkurza u ludzi. Uogolniaja i oceniaja innych - nie majac w ogole do tego prawa (po pierwsze) i nie bedac wcale lepszymi od tych ktorych pietnuja (po drugie).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Edit:
    Facecik moje z "reguły" oznacza tak naprawdę z własnej autopsji :)
    I wcale nie chciała bym nikogo obrażać.
    Ja mam po prostu suchy przelew i tyle jest całego 'ojcostwa'.