We wrześniu zapisałam syna na szkółkę na doskonalenie pływania. Ponieważ ma też inne zajęcia, mógł chodzić tylko raz w tygodniu. Na spotkaniu informacyjnym rozmawiałam z instruktorami i kazano mi wykupić karnet na 4 wejścia. Panie na recepcji nie robiły żadnych problemów, karnet opłaciłam a dziecko chodziło w poniedziałki. Zapowiedziano rodzicom, że karnety należy wykupić najpóźniej przed pierwszymi zajęciami w danym miesiącu (inaczej niż na starym basenie). W październiku przed pierwszymi zajęciami chciałam wykupić karnet na recepcji i tu zaczęły się schody... Skierowano mnie do biura na I piętrze. Okazało się, że poniedziałki już są zajęte, bo liczy się "kto pierwszy ten lepszy" i co za tym idzie w każdym miesiącu grupa będzie najprawdopodobniej inna, o innym poziomie zaawansowania w pływaniu. Pani poinformowała mnie też, że nie mogę wykupić karnetu na 4 wejścia, bo minimalny karnet to 6 wejść. Na moją uwagę, że miesiąc wcześniej taki karnet wykupiłam, stwierdziła, że panie na recepcji nie miały prawa go wydać. I że 6 wejść w miesiącu to z troski o to, by dziecko dało sobie radę.
Oczywiście poszłam do instruktora dowiedzieć się o co chodzi. Mimo jego interwencji nie udało mi się załatwić karnetu na 4 wejścia.
I tak moje dziecko nie chodzi już na szkółkę - chodzimy na basen razem wtedy, wtedy gdy mamy czas. Ale jak przeczytałam powyższe komentarze, to może i lepiej :).