Ok, dajmy na to, że moja waluta składa się w 20% złota, 15% miedzi, 10% platyny itd. W takim układzie spekulacja jest praktycznie wykluczona. Sprawę fałszowania pieniędzy zostawiam specjalistą, którzy produkują euro albo franki (zresztą którą walutę mieliby fałszować? ). Wycenę, owszem wykonuje rynek, ale nigdzie nie jest powiedziane, że musi być w postaci giełdy światowej. Wolny rynek zakłada konkurencję również i na tym polu, przez co spekulacje są utrudnione, bo ciężko będzie spekulować na 100 giełdach równocześnie. Policja? Uprawnienia ma nadane z mandatu ludzi, którzy jej płacą, czyli ochronę własności. A państwo unitarne wcale nie jest potrzebne (vide: Niemcy najwyższe PKB notowali zaraz po zjednoczeniu przez Bismarcka, czyli zanim zaczął się mieszać do gospodarki, wojna secesyjna też była wojną o unitarność/niezależność). Prawo gospodarcze? Co to za twór? Wszystko jest sprawą dobrowolnej umowy.
Ps. Nigdy nie zakładałem, że ktoś musi być uczciwy.