Wiecie co jak większośc tych artykułów i te zbędne komentarze to aż się we mnie gotuje ludzie co by Wam nie wybudowali, wyremontowali to wiecznie psioczycie ale taka własnie jest Polska mentalnośc najlepiej to niech zamkną wszystkie sklepy na starzyńskiego i nie miejmy nic. A co do górki emerycie 1 klasa to myślisz ze co z pieskami tam niechodza?
Na Starzyńskiego będzie dyskont DINO
Dyskusja dla wiadomości: Na Starzyńskiego będzie dyskont DINO.
-
-
~emeryt 1 klasa napisał(a): My emeryci i renciści stanowczo mówimy NIE. Jeszcze raz nie chcemy żadnego dina tak wo gule co to za nazwa jak pies. Zrobić tam plac zabaw, bo dzieci to już wo gule nie mają gdzie się bawić, a tam jest fajna górka zimą dla dzieci jest frajda. Gdzie mają się bawić w parku tam gdzie psy srają i sikają, a tych marketów jest jak nasrał, a dla zdrowia wolę się przejść dalej. NIE NIE NIE.
Oho widze wysoką ma pan emeryturke jak woli pan przeplacac w osiedlowych.
2011-12-09, 12:41No chyba że miał pan na mysli rencistów na wozkach i o kulach co pociskaja do tesco, dlatego stanowcze NIE proszę wielmożnego pana? -
Do "Przemysława" napisał pan wczesniej że wędliny, pasztetowe itp. z marketów są niskiej jakości, może i tak, ale ja byłam świadkim jak właściciel sklepiku kupował w markecie warzywa po niskiej cenie a potem sprzedawał w swoim sklepie dwa razy drożej.
Więc niech pan nie pieprzy że u nich jest wszysto dobrej jakości bo to jest to samo co w dużym markecie tylko o wiele drożej.
Ja rozumię że każdy broni swojego stanowiska pracy, ale jak ktoś ma niską emeryturę to kupuje tam gdzie taniej. -
Strasznie przyziemne są marzenia mieszkańców Starzyńskiego...
-
~Agata napisał(a): Do "Przemysława" napisał pan wczesniej że wędliny, pasztetowe itp. z marketów są niskiej jakości, może i tak, ale ja byłam świadkim jak właściciel sklepiku kupował w markecie warzywa po niskiej cenie a potem sprzedawał w swoim sklepie dwa razy drożej. Więc niech pan nie pieprzy że u nich jest wszysto dobrej jakości bo to jest to samo co w dużym markecie tylko o wiele drożej. Ja rozumię że każdy broni swojego stanowiska pracy, ale jak ktoś ma niską emeryturę to kupuje tam gdzie taniej. >.
W pierwszych latach gdy lokowały się w Polsce pierwsze sklepy wielkopowierzchniowe w umowach zawarta była klauzula o lokowaniu ich na peryferiach miast aby nie wyniszczały lokalnych kupców. Z biegiem czasu potrzeby urzędników całkowicie pomijały ten warunek umowy. Moim zdaniem jest już za późno.
Teraz pozostaje jedynie wyegzekwowanie na jakimś sensownym poziomie kwoty wolnej oraz minimalnej stawki godzinowej która na dzisiaj nie była by niższa niż 10 zł na godz.
2011-12-09, 14:37To zapewnienie godnych warunków dal pracodawców. -
Przemysław napisał(a): W pierwszych latach gdy lokowały się w Polsce pierwsze sklepy wielkopowierzchniowe w umowach zawarta była klauzula o lokowaniu ich na peryferiach miast aby nie wyniszczały lokalnych kupców. Z biegiem czasu potrzeby urzędników całkowicie pomijały ten warunek umowy. Moim zdaniem jest już za późno. Teraz pozostaje jedynie wyegzekwowanie na jakimś sensownym poziomie kwoty wolnej oraz minimalnej stawki godzinowej która na dzisiaj nie była by niższa niż 10 zł na godz. 2011-12-09, 14: 37. To zapewnienie godnych warunków dal pracodawców.
W Biedronce jest więcej niż 10 zł/h - niestety nie mogę tego powiedzieć o Lilipucie.
-
@~Agata, nie mów, że Przemysław pieprzy, on jedynie wyraża swoje, poparte głęboką ekonomiczną i socjologiczną wiedzą zdanie, zdanie polityka zatroskanego losem kraju i małej ojczyzny.
Przemysław uważa, że miasto powinno robić wszystko, aby nie dopuścić obcego kapitału na nasz rynek, że powinniśmy popierać naszych, bolesławieckich przedsiębiorców i wszelkie zakupy robić na bazarach, w tekturowych budkach i budach, przymierzając buty i sukienki przy łóżkach polowych, stojąc na przegniłych kartonach rzuconych na kałuże, kupując tylko tam wszelkie możliwe artykuły, szczególnie ta kiełbasa ze straganu też będzie lepiej smakować, gdy uświadomimy sobie później, że kosztowała dwa razy drożej niż w Biedronce (choć ta sama), a frajda jaka?, jak za komuny, gdy po dwóch godzinach szukania, kupowania i odstania w dziesięciu bazarowych budach, od warzywniaków po "rzeźników" przytargamy wszystko do domu.
Na koniec czeka nas największa radość, gdy podliczywszy wszystko wychodzi nam, że zapłaciliśmy za wszystko o połowę drożej niż w wielkosieciowym sklepie, ale poparliśmy czynnie, z naszej ręciny czy emerytury naszych bolesławieckich przedsiębiorców. Ci kapitału na Seszele nie wywiozą, co najwyżej naskładają sobie na lepszą furę i później nachlawszy się nieco dla zdrowotności, będą na Jeleniogórskiej testować jej zalety.
O wpływach do kasy miejskiej i państwowej nie będę wspominał, Przemysław ekonomistą tez niezłym jest, (pita sam se robi, albo żona mu robi), wszyscy wszak wiedzą, że prawie milion dwieście jednorazowo do kasy miejskiej to pryszcz, wszelkie roczne daniny z tytułu własności, city i takie tam to pikuś, miejsca pracy i podatki od pensji tychże, to nic w porównaniu od danin bazarowych straganiarzy, wszyscy też wiedzą, że zatrudniane przez bolesławieckich przedsiębiorców bazarowe pracownice zarabiają dwa razy więcej, płatne urlopy mają, i dłuższe mają, opiekę lekarską (prywatne ubezpieczenia) lepszą niż te zapieprzające w piatek i świątek w Tescach i innych Lidlach
Bazarek lepszy!
Kupując tam podtrzymamy przy życiu, czy też przy kałuży nasz rodzimy handel, naszych bolesławieckich przedsiębiorców, cały ten niepowtarzalny, dalekowschodni w środku Europy koloryt.
Całe szczęście, że Przemysław jest głosem najbardziej proeuropejskiej i liberalnej partii i nie postuluje umieszczania krzyży cz też innych ryngrafów w bazarkowych straganach, bo starozakonni i inni jehowici z "pedałami" zdani byliby tylko na zakupy w Lidlach czy Biedronkach.
Prawdziwi Polacy i prawdziwy Przemysław długo jeszcze broni nie złożą, wiedzą lepiej, nie po to lata całe studiowali nauki różne, aby przyznać rację jakimś tam doktorom czy magistrom komunistycznego chowu.
Przemysław nie pieprzy szanowna Pani, mówi szczerze to co wie.
-
Czy Przemysław piepszy to trzeba zapytac się żony. Chyba, że cemoi wiesz lepiej.
-
SUPER, nareszcie sklep na naszym osiedlu. Emeryci będą zadowoleni. A jak chcą pochodzić dalej to zapraszam na stadion z kijkami.
-
Liliput to […]nie sklep […].
-
Przemysław i pan cmoi to dwaj politycy wszystko im się nie podoba tylko gadać że prezydent to tamto na forum są dobrzy i myślicie że na bazarach się chce kupować ciekawe gdzie wy kupujecie powiem o was ze jesteście baranami.
-
Aluzję zrozumiałem -- mam jednak przekonanie że "przekolorował" Pan moje intencje.
Z wieloma Pana uwagami zgadzam się choć by dlatego że sam takowe głoszę. Jednak zdecydowanie uważam że administracja miasta nie powinna za pieniądze podatników przedsiębiorców fundować im państwowej konkurencji.
Co do obcego kapitału powinno się go wprowadzać ale przy jednoczesnej ochronie prawnej / pensja minimalna / własnych obywateli oraz przy równym traktowaniu podmiotów. Handel Bolesławca to nie tylko bazary. Jest sporo liczba kupców którzy mają lokale w mieście.
Konkludując ekonomia budżetu domowego przemawia zdecydowanie na korzyść CeMoi7 -- jednak czy w dalszej perspektywie będzie to korzystne dla ogółu Bolesławian? Wyludnienie, starzenie się społeczeństwa znajdzie kiedyś swój kres. Aby przyszłe pokolenie nie zarzucały nam że wybudowaliśmy jedynie oświetlone"szklane domy " które za swój urok każą słono płacić. -
Do biedronki jest nie daleko rzut beretem i na chrobrego i koło paryskiej, a dzieciaki z tych osiedli naprawde nie mają gdzie się bawić. Nie pozwólcie żeby powstał tam sklep. Jestem za emerytami stanowczo nie. Dopiero tam żuleneria i inne wynalazki społeczne będą się kręcić, że strach będzie po osiedlu chodzić.
2011-12-09, 20:56Precz z dinami i innymi marketami na tym osiedlu. -
~7206 napisał(a): Dopiero tam żuleneria i inne wynalazki społeczne będą się kręcić, że strach będzie po osiedlu chodzić.
Co za bełkot obłąkanego, jakie znów żule? Nigdy nie widziałem pod lidlem, pod biedronką czy pod innym marketem w bolesławcu elementu społecznego żeby tam harcował, nie histeryzuj i nie pleć głupot.
-
Podejdz pod biedronkę koło paryskiej tam ich pełno chyba że nie widzisz bo sam jak ten żul.