Dziadek Madzi umówił się już nawet na spotkanie z wizjonerem. Miał przywieźć jakąś rzecz należącą do dziewczynki. Do spotkania jednak nie doszło. - Jak się jednak okazało, dziadek Magdy nie przyjechał. Gdy zadzwoniłem do niego, aby zapytać dlaczego się nie pojawił, stwierdził, że nie jest w stanie - powiedział Jackowski.
Dla jasnowidza to dziwna sytuacja. - W wywiadzie udzielonym "Dziennikowi Zachodniemu" rodzice Madzi, Katarzyna i Bartłomiej Waśniewscy stwierdzili, że... próbowali się ze mną kontaktować, ale, że to niby ja odmówiłem pomocy. Przecież to nieprawda! Oferowałem pomoc i podtrzymuję tę propozycję - jestem do dyspozycji - zapewnił wizjoner z Człuchowa.
Krzysztof Jackowski wprawdzie nie zaangażował się w poszukiwania, ale ma swoje przeczucia co się mogło stać z 6-miesięczną Madzią.
Według mnie dziecko jest w kraju, w Sosnowcu. Czuję, że wyjaśnienie tej sprawy bardzo zaskoczy opinię publiczną, jestem pewien, że policjanci ją wyjaśnią, bo są na dobrym tropie. Zbyt wiele błędów popełniły osoby, które stoją za zniknięciem dziecka - zdradził Jackowski.