Powiat o szkole pijarów: nie potrzebujemy pomocy z zewnątrz

Dyskusja dla wiadomości: Powiat o szkole pijarów: nie potrzebujemy pomocy z zewnątrz.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A tu się właśnie Pan myli. Bo na moje nieszczęście- jestem od 25 lat nauczycielem i widzę sprawę z dwóch stron. Nie jestem żadną osobą z zewnątrz. I dziwne, że nauczyciele gimnazjów wykonują swoją pracę świetnie ( też w przepełnionych klasach, przy bardzo zróżnicowanym poziomie uczniów), walczą o dzieciaki, ich wyniki, pracują indywidualnie. Wielki ukłon w ich stronę. Zaznaczam - nie jestem nauczycielem gimnazjum i nigdy nie byłam! W liceum w najlepszych klasach są wszystkie dzieciaki z pięknymi wynikami z gimnazjum- czyli 100 % zdolnych ( nawet jesli świadectwa były nieco zawyżone)- mam na myśli klasy mat-fiz. Biol. - chem. itp. Więc o czym Pan mówi? Proszę zapytać nauczycieli szkół podstawowych, gimnazjów- wszyscy chcieliby pracować w 32- osobowych klasach, ale za samymi zdolnymi. Taki "materiał" dostaje LO. Tylko nagle pojawia się tam najgorszy matematyk, fizyk czy polonista itd. Dzieci mówią w domu: "nie uczy", "nie tłumaczy", " sama/sam nie umie", "nic nie robi", "musimy sami robić", "oglądamy non stop filmy na polskim". Co to ma być? Pytam.
    Proszę nie zwalać winy na dzieci i ich rodziców. Z opiniami uczniów należy się liczyć, bo to inteligentna młodzież. Wielu rodziców również. Po co się tu czarować? Wybielać to, o czym każdy w naszym mieście wie od lat? Dlatego chcę jako mieszkanka tego miasta konkurencji edukacyjnej. Mojemu dziecku sama musiałam pomóc, może innym będzie lepiej.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Matki nieszczęście, że jest nauczycielem. A ja myślę, że to dramat, że jest taka nauczycielka. Pisze o niskim poziomie i miernocie. Kto lub co9 jest tą miernotą matko nauczycielu? Bo o sobie pewnie uważasz, że jesteś super nauczycielem. Tylko dlaczego Twoje dziecko musiało brać korepetycje nauczycielko.

  • Nie poddaję ocenie nauczycieli. Zadałem pytanie. Odwołałem się do tych sławetnych jedenastu tysięcy godzin korepetycji. Na których próbowano nawet zbić kapitał polityczny. Nie mnie oceniać poziom nauczania jednak ilość nagrodzonych sugeruje że jest super. Czy zaistnienie szkoły Pijarów daje gwarancję że pojawią się tam sami najlepsi czy raczej ci z największymi koneksjami? Doświadczenie innych spółek miejskich daje wyraźnie do zrozumienia że " OBCYM WSTĘP WZBRONIONY ". Jest oczywiste że darczyńcy będą mieli do " powiedzenia " najwięcej.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do - Ktoś. Jak widać nie potrafi Pan/Pani czytać ze zrozumieniem. Napisałam że na moje nieszczęście jestem nauczycielką (i jednocześnie) matką w tej sprawie) i widzę sprawę z dwóch stron ( tzn. też, że widzę ją również przez perspektywę pracy z uczniem i potrafię dostrzec podwójnie mankamenty, bo wiem jak należy uczyć solidnie). To moje nieszczęście, bo przez moją świadomość bolało mnie podwójnie. Nieświadomych- jak wiadomo- wszystko razi mniej.
    A swoją pracę lubię i samo bycie nauczycielem jest dla mnie spełnieniem, więc i konkurencji się nie boję. Nie mogłam patrzeć na to, co jest wyczyniane z uczniami. I to był moje nieszczęście- bo wiedziałam, że walka z wiatrakami jest z góry przegrana.
    A do Pana/Pani wiadomości -dzieci nauczycieli chodzą na korepetycje, bo rodzic może być np. Polonistą a dziecko potrzebuje korepetycji z matematyki. Dziecko lekarza- ginekologa też chodzi do lekarza- okulisty! To chyba jest jasne, więc proszę przestać pisać bzdury.
    A na korepetycje chodzi się nie dlatego, że ma się problemy z uzyskaniem oceny- 2 (zazwyczaj). To nie walka o oceny, tylko o wyniki matury. Aby dostać się na prestiżowe studia: medycynę, prawo, architekturę, budownictwo itp. należy zdać maturę na poziomie rozszerzonym na co najmniej 80%, A to wielka sztuka, praca nauczycieli i uczniów. Udaje się garstce najzdolniejszych, którym świadomi rodzice pomogli- nie dopuścili do powstawania braków w szkole i motywowali odpowiednio do pracy- właśnie przez korepetycję na które zostali skazani. Mojemu dziecku pomogłam i udało się- za co serdecznie dziękuję korepetytorom, którzy byli świetnymi nauczycielami z pasją! Korepetycje są szansą dla najzdolniejszych, a nie tylko kołem ratunkowym dla najsłabszych.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Droga Pani matko.
    Ma Pani racje, ale
    Ja uważam, że od tego sa dodatkowe lekcje w szkołach.
    Po zatym niestety nauczyciele nie zawsze na lekcji mówią na temat. Tu np przykład u syna z lekcji j. Polskiego. Wiadomo Pani chwali i broni srodowiska swojego, a nie zawsze jest to zdanie obiektywne. Nauczyciel nauczycielowi nie równy.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zastanawia mnie jedno - skoro dla władz lokalnych liczy się tylko pieniądz i drastycznie oszczędają na istniejących szkołach (łączą w bezsensowne molochy, każą otwierać 30-osobowe klasy, płacą jednej nauczycielce świetlicy za opiekę nad 60-ciorgiem uczniów jednocześnie, co urąga jakimkolwiek przepisom i zasadom bezpieczeństwa), a szkoły bez "zarabiania" pieniędzy na festynach nie mogłyby kupić kompletnie nic - to jak stać Bolesławiec na kolejną szkołę?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Drogi Panie Anonimie! Ja właśnie wcale nie bronię swojego środowiska, ale właśnie dość ostro je krytykuję- patrząc przez pryzmat rodzica. Ja też uważam, że od nauczania jest szkoła. Czepiam się liceum, bo tam właśnie nauczyciele najczęściej o tym zapominają. Wiadomo-uczniowie zdolni, chcą dostać się na studia, sami się nauczą w jakiś sposób. Właśnie tam całkowicie "leży" nauczanie. Wiedzą o tym wszyscy w Bolesławcu, szczególnie rodzice będący nauczycielami. Bo jesteśmy rodzicami uczniów, ale też sami potrafimy ocenić pracę nauczycieli- to jasne, że matematyk potrafi ocenić matematyka, polonista polonistę itd. Ja nie zachęcam do korepetycji, tylko piętnuję to, co się dzieje powszechnie. Jako rodzic i jako nauczyciel zawsze pamiętam, że naczelnym celem jest dobro dziecka. Na pewno temu nie służy oferowana marna jakość nauczania i związane z tym przemęczanie dzieci dodatkowymi korepetycjami oraz drenowanie kieszeni rodziców.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~matka napisał(a): . Czepiam się liceum, bo tam właśnie nauczyciele najczęściej o tym zapominają. Wiadomo-uczniowie zdolni, chcą dostać się na studia, sami się nauczą w jakiś sposób. Na pewno temu nie służy oferowana marna jakość nauczania i związane z tym przemęczanie dzieci dodatkowymi korepetycjami oraz drenowanie kieszeni rodziców.

    Aha... Jestem studentką któregoś tam już roku na bardzo "przesianym" albo jak pani to określiła "elitarnym" kierunku. Skończyłam mat-fiz w I LO. Bardzo jestem zadowolona, jedyne korepetycje na jakie poszłam w ostatnim roku szkoły to fizyka raz w tygodniu - musiałam mieś 90% z rozszerzenia, inaczej bym nawet o korepetycjach nie myślała (aha i sama sobie je opłaciłam z tego co zarobiłam pracując)... poziom w szkołach i tak jest coraz niższy a matury są coraz łatwiejsze, dzieci są mądre i wystarczy słuchać i rozumieć nauczycieli, żeby nie mieć z niczym problemów... nie rozumiem pani: nie widzi pani co robi młodzież w szkołach? Że są zdolni ale leniwi i olewatorscy? To ja jako uczennica widziałam jak na dłoni... a pani będąc codziennie z młodzieżą tego nie widzi?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~matka napisał(a): Drogi Panie Anonimie! Ja właśnie wcale nie bronię swojego środowiska, ale właśnie dość ostro je krytykuję- patrząc przez pryzmat rodzica. Ja też uważam, że od nauczania jest szkoła. Czepiam się liceum, bo tam właśnie nauczyciele najczęściej o tym zapominają. Wiadomo-uczniowie zdolni, chcą dostać się na studia, sami się nauczą w jakiś sposób. Właśnie tam całkowicie "leży" nauczanie. Wiedzą o tym wszyscy w Bolesławcu, szczególnie rodzice będący nauczycielami. Bo jesteśmy rodzicami uczniów, ale też sami potrafimy ocenić pracę nauczycieli- to jasne, że matematyk potrafi ocenić matematyka, polonista polonistę itd. Ja nie zachęcam do korepetycji, tylko piętnuję to, co się dzieje powszechnie. Jako rodzic i jako nauczyciel zawsze pamiętam, że naczelnym celem jest dobro dziecka. Na pewno temu nie służy oferowana marna jakość nauczania i związane z tym przemęczanie dzieci dodatkowymi korepetycjami oraz drenowanie kieszeni rodziców.
    Można by sądzić, że jest Pani nauczycielką ze szkoły podstawowej lub gimnazjalnej i dlatego krytykuje szkoły ponadgimnazjalne.
  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Poziom matur jest niski- ale z zakresu podstawowego. Natomiast poziom rozszerzony to całkiem inna "bajka"- tam żadnych uproszczeń nie ma. Każdy wie, że matura podstawowa jest po to, aby "zdać", rozszerzona- aby się "dostać". Co wyczynia młodzież wiem, ale też wiem co robią nauczyciele. Niestety praca nauczyciela to też praca z młodzieżą trudną. Tylko trzeba szukać nieustannie sposobów, metod pracy i mieć odpowiednie cechy osobowości, które w dużym stopniu gwarantują sukces w pracy z drugim człowiekiem. Wiem o czym mówię, bo na co dzień pracuję z trudną młodzieżą.
    A do Pani po "mat. -fizie". Nie znam Pani, ale w tej chwili potrafię powiedzieć jaką obsadę nauczycieli Pani miała skoro na korepetycje nie był Pani zmuszona chodzić. Zmieniłabym Pani tę obsadę na "bardzo wybitnych" tam profesorów np. z matematyki i jęz. Polskiego ( kto przerobił temat, to wie o kim mówię) i gwarantuję, że nie wystarczyłoby Pani wiedzy zdobytej na ich zajęciach, aby zdać świetnie maturę. Jeśli korzystała Pani z "korków" z fizyki, to też prawdopodobnie uczyła Panią wybitna postać pedagogiczna tej szkoły. Śmiechu warte! Mam dwóch lekarzy w rodzinie. Już przed laty korzystali z korepetycji z fizyki, bo uczeni przez tę postać, o medycynie mogliby zapomnieć. Do dziś na spotkaniach rodzinnych opowiadają różne "kwiatki" na ten temat. I nie wystarczy być mądrym, grzecznym i słuchać, bo czasem nie ma czego!
    2012-10-24, 09:31A do Pana Anonima- Nieważne w jakiej szkole pracuję. Nie krytykuję szkół ponadgimnazjalnych! Krytykuję jedną, do której uczęszcało moje dziecko.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Moje dziecko w byłej 1 na j. Polskim miało puszczane lektury z kaset. Długo, długo nie wyuczył u siebie czytania ksiażek. Teraz uwielbia.
    Tak się już przyjeło i jest, że podstawy pamiętamy do końca czy to jest polski czy matma czy każdy inny przedmiot.
    Nastepnie tak sie dużo mówi o językach. I co? Lezy na kazdym poziomie nauczania. Gimnazium czy technikum.
    Matury śa tak proste, że możan je zdawac bez żadnego przygotowania i wysiłku. Dzieciaki nie sa nauczuone systematycznosci i uczenia się.
    Nie wymaga sie od nich pracy, a tylko zaliczenia.

    Sybko to zauważyli i sie dostosowali do nicości.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nowa szkola to dobry pomysl. Popieram Prezydenta. Obecne szkoly jakie są każdy widzi. Wpuszczenie nowego podmiotu zupelnie zewnętrznego może tylko poprawić rynek edukacji w Boleslawcu.

  • Przeczytałem wpisy matki, ktosia i innych. Nie wiem czego Pani uczy, ale mam nadzieję, że nie języka polskiego.
    2012-10-24, 20:28To było do matki.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie opłaca się wychylać bo można wypaść blado.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zawsze opłaca się wychylać, jeśli ktoś jest przekonany o swojej racji i nie zależy mu jak wypadnie.