Ktoś powinien pomóc temu chłopakowi. Obwinnianie chłopca nie ma kompletnie sensu, zwłaszcza kiedy czytamy opinie ludzi, którzy go znają z ruchliwości i aktywnego stylu życia. ZHP powinno wziąć odpowiedzialność za swoją nieodpowiedzialność w wyborze firmy ubezpieczeniowej i od tej pory mieć nauczkę, że w obecnej rzeczywistości w większości przypadków liczą się tylko pieniądze.
ZHP ma zapłacić odszkodowanie
Dyskusja dla wiadomości: ZHP ma zapłacić odszkodowanie.
-
-
Na pewno nie jest to wina instruktora! Wyobraźcie sobie zbiórkę, na której jest 15 osób. Instruktor dzieli drużynę na dwie grupy, które mają wykonać dane im zadanie, w tym wypadku siatkę azymutów. Tego zadania nie robi się w jednym miejscu. No i chłopak wszedł na to drzewo i się stało. Więc nie można obwiniać instruktora, bo nikt Arielowi nie kazał wchodzić na drzewo. Poza tym instruktora nie było przy nim na pewno, bo by nie pozwolił mu wejść na to drzewo. Wiem, że trzeba zrozumieć rodzinę poszkodowanego i samego Ariela, ale odszkodowanie powinna zapłacić firma ubezpieczeniowa.
-
Też mam syna w ZHP. Nigdy nie wiemy do końca, co się może stać na zbiórce. Ale na pewno winy w tym przypadku nie ponosi ZHP, tylko brak wyobraźni harcerzy. Nie winię tu nawet instruktorów. Możesz wyjść na ulicę i też nieszczęście gotowe. Kto wtedy jest winny?
-
Nie widzę tu żadnej winy ze strony ZHP. Jeśli ktoś tu jest winny, to sam chłopak. Przykre to bardzo, ale tak jest. Popisywanie się przed kolegami nie wychodzi na dobre. Szkoda mi chłopaka, ale proszę nie winić za to ZHP.
-
Znam Ariela, powdziwiam jego pogodę ducha, jego ruchliwość (pomimo wózka inwalidzkiego), wiem również, że jest chłopakiem szczerym i uczciwym. Był jednym z najlepszych młodzieżowych społecznych instruktorów PCK, brał udział w Olimpiadzie o Zdrowiu. Wiem też, że nie chciał skarżyć harcerstwa, bo jest zapalonym harcerzem i ma wielu przyjaciół w harcerstwie. Wziął całą winę na siebie, myśląc, że firma ubezpieczeniowa wyrówna straty. Gdyby to był PZU, na pewno miałby duże odszkodowanie i nie byłoby tej całej sprawy. Uważam, że są to skutki bylejakiej firmy ubezpieczeniowej, w której ubezpieczone było harcerstwo. Jakaś firma "zielony kogucik", od której nie można uzyskać odszkodowania, to jest skandal. Może to dobra nauczka na przyszłość. Może harcerstwo (cała chorągiew) ubezpieczy się w dużej firmie? A tak wogóle, czy osoby krytykujące postępowanie rodziny Ariela wiedzą, co to znaczy niepełnosprawność, co to znaczy do końca życia nie móc stanąć na nogi, być cały czas uzależnionym od drugiej osoby? Wszyscy, co znają Ariela, podziawiają go za to, że się nie załamał. Ale czy po tych wystąpieniach i manifestacjach niechęci w kierunku Ariela, chłopak nie załamie się? Tego nie wiem.
-
Marcin, chyba przeceniasz możliwości instruktorów. Ciekawe, co byś czuł, gdybyś Ty był instruktorem i pod Twoim okiem miał miejsce podobny wypadek? Sytuacja chłopaka jest ciężka, ale nie można winą obarczać tylko innych. Dzieciak nie miał wtedy czterech lat.
-
Chłopak był pod opieką instruktorów i to ich wina, że go nie dopilnowali. ZHP powinno zapłacić dwa razy tyle!
-
To był wypadek. Nie znam się na przepisach, ale nie sposób obwiniać za to zdarzenie ZHP. Wydaje mi się, że wszelkie odszkodowania powinien wypłacić ZUS. Zresztą rozumiem rodziców, którzy są zdesperowani, domagają się odszkodowania i tak dalej. Ale obarczać kosztami ZHP? l ciągać po sądach ludzi po tylu latach? Eh... W każdym razie nikomu nie zazdroszczę tej sytuacji.
-
Tylko, że z tych faktów wynika, iż nie tylko wina jest po stronie instruktora, ale także po stronie tego chłopaka. Popisywał się przed innymi, to go Bóg pokarał. Trzeba było się nie wspinać niepotrzebnie. Brak wyobraźni.
-
Taka renta to jedna kpina dla ZUS, który tak zdziera z ludzi. Chłopak całe życie będzie kaleką.
-
To nie jest wina ZHP! Chłopak sam wszedł na to drzewo, z własnej nieprzymuszonej woli, więc nie ma w tym żadnej winy ZHP, ani instruktora.