~Ala napisał(a): Pragmatyku jak u ciebie ze znajomością historii? Przed wojną Polska nie była stosunkowo tak biednym krajem jak teraz. Piszesz o inteligencji a Polska przedwojenna inteligencja była na najwyższym poziomie. Gdyby nie Polska armia, gdyby nie waleczność Polaków nie byłoby tego co jeszcze pozostało z tamtych czasów. Patrz jako przykład "przyjaciół" ze wschodu którzy "użyczyli" sobie tak wiele cennych dóbr.
Alu. Jeśli armia cokolwiek znaczyła przed wojną to tylko dlatego, że byli podatnicy, którzy płacili na nią swoje podatki. I własnie dzięki nim wojna obronna we Wrześniu '39 r. trwała do 5 października (kapitulacja pod Kockiem gen. Kleeberga). Dwa dziesięciolecia cały naród budował armię, doposażał ją, modernizował. Naród, czyli: prosty robotnik bez kwalifikacji, drobny rzemieślnik w swoim małym zakładzie, sklepikarz z prowincji, lekarz i nauczyciel, policjant i fabrykant, jednym słowem każdy kto twórczo był zaangażowany w II Rzeczpospolitą. A armia zrobiła co mogła, w pamiętnym Wrześniu.
A przywoływana przez Ciebie przedwojenna inteligencja... Ona swoją polskość miała w sercu jeszcze wtedy, zanim rok 1918 przyniósł niepodleglość. I cały czas o to mi chodzi. Polakiem należy być nie przed symbolami narodowymi, ale przed codziennością. A szczególnie tą nieprzychylną. Tą antypolską. Bo właśnie wtedy krajowi potrzebny jest nasz trud, poświęcenie i oddanie. Do orderów i spelndorów zawsze pierś wypną jakieś przypadkowe gnidy.