Hemi, cudaku wysiadujący 24/dobe na boleslawieckich forach- Jadąc samochodem <60km/h jestes w stanie zrobić bardzo wiele, ze szczytu wiaduktu obok ktroego doszlo do wypadku jest dosc duza odleglosc do skrzyzowania kierującego na autostradę. Żeby poznać przyczynę tego wypadku nie trzeba mieć nadprzyrodzonych mocy- wystarczy troche pomyslec, czego Tobie widocznie brakuje. Wypunktuję Ci kilka wskazówek.
1) Testy zderzeniowe wykonywane są standardowo przy prędkości 50km/h z użyciem NIERUCHOMEJ przeszkody. Ciężarówka nie była zamocowana na stałe do podłoża i potrafiła nieco wytłumić uderzenie.
2) Kierowca osobówki musiał hamować, jadąc 60km/h i wciskając energicznie hamulec nożny spokojnie zdążyłby zwolnić do prędkości, przy której nie doznałby poważniejszych obrażeń.
3) Uwierz, kierowcy TIR'a nie jest na rękę ryzykować strzał w bok maszyny. Jemu się nic nie stanie, ale straty jakich dozna z powodu opóźnienia będą dla Niego bolesne
4) Kierowca TIRa siedzi wyżej, toteż z większej odległości widzi samochód- skoro tego nie widział to a) nie patrzył (co mozna wyeliminować poprzednim punktem) b) kierowca osobówki pojawił się znienacka, czyt. "zapieprzał".
Dlatego mówię- trafił swój na swego, kierowca TIRa chcąc nie chcąc wymusił pierwszeństwo przejazdu, trafiając na kierowcę, który łamiąc przepisy pojawił mu się na "widnokręgu" szybciej, niż przewidywał. W tej sytuacji kierowca pojazdu ciężarowego natychmiastowo zatrzymał zespół w miejscu (tir nie przyspiesza z ładunkiem w mgnieniu oka; ) ), kierowca osobówki potrafiąc jedynie cisnąć pedały w podłogę do oporu, uderzył stopą w pedał hamulca (tak jak wcześniej czynił to z gazem). Mimo obecnego ABSu samochód miał znacznie mniejszą przyczepność do nawierzchni spowodowaną energicznym hamowaniem, nie dał rady wyminąć nieznacznie wysuniętej na przeciwległy pas ciężarówki i oto- jebut.
Dziękuję za uwagę, winni obaj.